Już 53 osoby – 36 pensjonariuszy i 17 pracowników Domu Pomocy Społecznej w Bochni zakażonych jest koronawirusem (dane z poniedziałku). Chorych może być jednak więcej, nie ma jeszcze wszystkich wyników badań. Pomoc placówce niosą siostry dominikanki, starostwo i wielu mieszkańców powiatu.
Bocheński DPS to jedna z największych tego typu placówek w Małopolsce, opiekę znajduje w nim blisko 150 osób. Mieści się w dwóch osobnych budynkach, w jednym z nich znajduje się 65 podopiecznych – przewlekle psychicznie chorych, w drugim zaś 87 osób starszych.
Coraz mniej pracowników
– W związku z epidemią koronawirusa od 11 marca dom pomocy społecznej został zamknięty dla osób odwiedzających, budynku nie mogli także opuszczać pensjonariusze, wstrzymano przyjęcia nowych podopiecznych. Zamknięto działający przy placówce środowiskowy dom samopomocy oraz klub seniora. Mimo tych obostrzeń i zwiększonego reżimu sanitarnego, w pierwszych dniach kwietnia u jednego pacjenta i jednej z pracownic stwierdzono zakażenie. Bocheński sanepid zdecydował o poddaniu kwarantannie 65 pensjonariuszy i aż 38 pracowników placówki, pierwszy zakażony odwieziony został do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Opiekę nad pacjentami sprawowało wówczas 12 osób – wyjaśnia rzeczniczka bocheńskiego starosty Katarzyna Kępa-Hamuda.
Kilka dni później powiatowy inspektor sanitarny kwarantanną objął także 87 podopiecznych drugiego pawilonu, z 49-osowej załogi na pozostanie w pracy zdecydowało się 19 osób. Personelowi zapewniono miejsca noclegowe i wyżywienie. Sytuacja w placówce stale się pogarszała, u coraz większej liczby pensjonariuszy i pracowników wykrywano koronawirusa, spora ich część trafiła do zakaźnego szpitala.
Brakowało pielęgniarek i opiekunek, bocheński starosta zdecydował nawet o zorganizowaniu zastępczej opieki, a do mieszkańców wystosował dramatyczny apel: Zwracamy się z prośbą do wszystkich osób, szczególnie z doświadczeniem medycznym o pomoc. Brakuje personelu, szczególnie pielęgniarek, ale przyda się każda para rąk. Potrzebujemy także wsparcia w postaci środków ochrony osobistej. Apel spotkał się z pozytywnym odzewem, od firm i osób prywatnych zaczęła napływać materialna pomoc – maseczki, kombinezony, gogle, rękawice i płyny do dezynfekcji. 13 kwietnia w całym DPS pracowały… dwie pielęgniarki, pod których opieką znajdowała się ponad setka pensjonariuszy.
Dominikanki na ratunek
Na apel starosty odpowiedziały także siostry dominikanki, które przyjechały, aby zastąpić chorych, przebywających w kwarantannie bądź wycieńczonych pracowników domu pomocy. Łącznie w placówce stawiło się ich 10 oraz misjonarz z Tarnowa, ks. Piotr Dydo-Rożniecki. Siostry nie tylko opiekują się pacjentami, uruchomiły także zbiórkę pieniędzy na zakup nieodzownych środków osobistej ochrony. Dominikanki podbiły serca pensjonariuszy, są pogodne, zawsze gotowe do pomocy, pracowite i oddane. W obowiązkach zastąpić ich mają bracia zakonni z Krakowa, którzy także prowadzą finansową zbiórkę na zakup maseczek i kombinezonów.
W ostatnią niedzielę do bocheńskiego DPS przyszły wyniki badań, jakie wykonano zakonnicom i księdzu, wszystkie są negatywne.
Nikt nie odszedł z pracy
Jak obecnie wygląda sytuacja – zaopatrzenie w środki ochrony, leki, itp.? – Najważniejszą kwestią było zabezpieczenie personelu w środki ochrony osobistej i to się udało. Wszystkie dostawy potrzebnych rzeczy są realizowane na bieżąco. Pragniemy serdecznie podziękować darczyńcom za pomoc, przekazane dary, wsparcie i ciepłe słowa. Dzięki dużemu zaangażowaniu i zrozumieniu potrzeb udało nam się zebrać wiele koniecznych na tę chwilę materiałów – mówi Katarzyna Kępa-Hamuda.
Wbrew niektórym opiniom okazuje się, że żaden z pracowników Środowiskowego Domu Pomocy Społecznej w Bochni nie odszedł z pracy, ani jej nie porzucił. Część z nich zachorowała na Covid-19, reszta została objęta kwarantanną. Jeden i drugi przypadek uniemożliwiał, bądź w dalszym ciągu uniemożliwia im wykonywanie zawodowych obowiązków. – Obecnie w budynku dla przewlekle psychicznie chorych nad pensjonariuszami opiekę sprawuje trzynaście osób w ciągu doby. Pracownicy, którzy skończyli kwarantannę będą wkrótce wracać do pracy. Mamy zapewnioną opieką ratowników medycznych z bocheńskiego szpitala, cały czas pomagają nam siostry dominikanki, wolontariusze z ratunkowego pogotowia oraz ksiądz. Aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się zakażenia, personel musi pracować w zespołach, które nie będą miały ze sobą kontaktu. W drugim budynku, gdzie przebywa ponad 80 osób w podeszłym wieku pracuje cały zatrudniony tam personel, któremu tuż przed świętami skończyła się kwarantanna – dodaje Katarzyna Kępa-Hamuda.
W poniedziałek Covid-19 potwierdzono u 36 pensjonariuszy Domu Pomocy Społecznej oraz u 17 pracowników. Część personelu i wszyscy podopieczni trafili do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, pozostali pracownicy przebywają w izolacji domowej. W budynku dla osób w podeszłym wieku, gdzie przebywa ponad 80 osób sytuacja jest pod kontrolą. Wszyscy przebywający tam podopieczni otrzymali negatywne wyniki testów, a pracownicy po odbyciu kwarantanny wrócili do pracy.
Izolacja i medyczny nadzór
– O wiele trudniejsza jest sytuacja w drugim budynku przeznaczonym dla osób przewlekle psychicznie chorych, wprowadzono tam specjalne procedury bezpieczeństwa. Po przewiezieniu osób, u których stwierdzono zakażenie, cały budynek jeszcze przed świętami został odkażony. Podopiecznych podzielono na trzy, czteroosobowe osobowe grupy, które są od siebie izolowane. Cały pracujący tam personel wyposażony został w środki ochrony osobistej, które są takie same jak w szpitalu zakaźnym. Podopieczni znajdują się pod nadzorem medycznym, sprawowanym przez bocheński szpital i jego kadrę. Na bieżąco monitorowany jest ich stan zdrowia, głównie pod katem objawów Covid-19. Dzisiaj (z rzeczniczką starosty rozmawialiśmy w poniedziałek), wszyscy czują się dobrze, nikt nie wykazuje objawów zakażenia. Sukcesywnie wszyscy pensjonariusze będą testowani na obecność koronawirusa – dopowiada Katarzyna Kępa-Hamuda.
Od rozpoczęcia epidemii starostwo uruchomiło dodatkowe fundusze, które trafiają do bocheńskiego domu pomocy. – Czas na podsumowanie wydatkowanych pieniędzy jeszcze przed nami. Akcję związaną z walką z pandemią Covid-19 prowadzi Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego. Udostępniliśmy pomieszczenia sąsiednich instytucji – środowiskowego domu samopomocy, klubu seniora oraz ośrodka interwencji kryzysowej. Przetransportowano tam łóżka, aby zapewnić możliwość noclegu pracownikom. W związku z potrzebą rozdzielenia wydawania posiłków oraz chwilowego zamknięcia kuchni, starostwo zapewniło zewnętrzny catering, zakupiliśmy w tym celu kontener sanitarny. Starostwo pokrywa wszelkie wydatki związane między innymi z medyczną opieką. Koszt ochronnych ubrań dla personelu wyniósł w dwóch tygodniach blisko 80 tysięcy złotych. Jednak większym problemem niż pieniądze jest znalezienie tych ubrań, braki w zaopatrzeniu w środki osobistej ochrony są ogromne – wyjaśnia rzeczniczka bocheńskiego starosty.
























