
Chodzi między innymi o 33-letniego Tadeusza Draba, który miał wiedzieć, kto zabił dziewczynę. W minionym tygodniu w sąsiedztwie mostu na Wiśle w Szczucinie trwały poszukiwania prawdopodobnie zatopionego wraku łodzi motorowej, która mogła posłużyć sprawcom podczas zabójstwa wspomnianego mężczyzny. W poszukiwania zostali zaangażowani policjanci i strażacy z Krakowa.
Prowadzący obecnie śledztwo nie dają wiary wcześniejszym ustaleniom prokuratury, która po odnalezieniu zwłok Tadeusza Draba w nurtach rzeki uznała, iż doszło do nieszczęśliwego wypadku lub samobójstwa. Postępowanie zostało wówczas umorzone. Kiedy jednak w 2008 roku sprawą zabójstwa Iwony Cygan zajęli się policjanci z krakowskiego Archiwum X, okazało się, że śmierć Tadeusza Draba wygląda na bardziej tajemniczą.
Wrzucony do rzeki
Prokuratura Krajowa, która zajmuje się śledztwem, poinformowała, iż „według ustaleń dokonanych w toku śledztwa śmierć Tadeusza Draba nie była wynikiem samobójstwa, jak pierwotnie wskazywano. Do jego zabójstwa doszło pomiędzy 14 a 15 stycznia 1999 roku w jednej z miejscowości powiatu dąbrowskiego. Mężczyzna został odurzony alkoholem, przewieziony łodzią motorową i wrzucony do rzeki Wisły”.
Dzisiaj zebrane dowody wskazują, że zabójstwo dziewczyny ze Szczucina należy łączyć z nagłym zniknięciem i zgonem Tadeusza Draba.
Przypomnijmy, że kiedy 13 sierpnia 1998 roku Iwona Cygan około godz. 21 wyszła wraz z przyjaciółką Renatą G. (obecnie oskarżoną o składanie fałszywych zeznań) z jednego z lokali w Szczucinie, niedługo potem na rynku w miasteczku obydwie dziewczyny ujrzało trzech mężczyzn. Siedzieli oni na ławce i rozmawiali. Mieli widzieć, jak Iwona, po pożegnaniu się ze swoją koleżanką, wsiada do białego poloneza, który zatrzymał się obok dziewczyn, a potem ruszył w nieznanym kierunku.
Wśród mężczyzn, którzy tamtego wieczora przebywali na rynku, był Tadeusz Drab, mieszkaniec pobliskiej miejscowości. W rozmowie z niektórymi mieszkańcami zaczął się chwalić potem, że wie, kto zabił Iwonę. Działo się to po emisji w telewizji programu kryminalnego „997”, w którym przedstawiona została historia zabójstwa siedemnastolatki ze Szczucina. Drab miał rozpowiadać, że dzięki swoim informacjom otrzyma nagrodę w wysokości 20 tys. zł, ufundowaną przez samorząd gminy za pomoc w ujęciu zabójcy.
Przepadł bez śladu
Tadeusz Drab zaginął w styczniu 1999 roku. Ostatni raz był widziany, gdy z nieznanymi mężczyznami wsiadał do samochodu. Rodzina o zaginięciu powiadomiła policję. Cztery miesiące później jego zwłoki zostały odnalezione w Wiśle w pobliżu Słupca. Sekcja zwłok wykazała gwałtowne uduszenie w wyniku utonięcia, we krwi denata stwierdzono 2,4 prom. alkoholu.
Prowadząca wtedy śledztwo prokuratura uznała, iż śmierć Draba nie nastąpiła na skutek działań osób trzecich. Nie powiązano jej z zabójstwem Iwony Cygan. Mimo to w Szczucinie i okolicy słyszało się, że Tadeusz Drab rzeczywiście coś mógł wiedzieć na temat zbrodni i jej ewentualnych sprawców, dlatego został uciszony. Na zawsze. Nie wierzono, by doszło do wypadku – mężczyzna podobno umiał dobrze pływać – a tym bardziej do samobójstwa. Ludzie mówili w tym czasie, że Drab miał zamiar się ożenić, planował swoją przyszłość i nigdy wcześniej nie miał myśli samobójczych.
Co z dwoma innymi świadkami wieczornego zdarzenia na szczucińskim rynku, gdy Iwona była widziana w odjeżdżającym polonezie?
Jeden z nich zmarł wkrótce po zabójstwie dziewczyny, ale była to śmierć naturalna, nie wzbudziła niczyich podejrzeń. Drugi mężczyzna był w przeszłości przesłuchiwany w prokuraturze, ale także przez policjantów z Archiwum X. Jego zeznania złożone w różnym czasie z nieznanych powodów zdecydowanie się różniły.
Tajemnicę skrywa rzeka
Funkcjonariusze z Archiwum X przypuszczają, że Tadeusz Drab został zamordowany, by już nigdy nikomu nie mógł powiedzieć, co wie na temat zabójstwa Iwony Cygan. Łódź jako dowód zbrodni jest poszukiwana przez policję, gdyż prowadzący śledztwo przyjęli założenie, iż Drab został z niej wyrzucony do Wisły, a potem została ona spalona i zatopiona.
W procesie, który 6 czerwca rozpoczyna się w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie i dotyczy zabójstwa dziewczyny ze Szczucina, na ławie oskarżonych zasiądzie 17 osób. Mają one zarzuty o różnym charakterze, w tym najcięższe, dotyczące popełnienia zbrodni lub współsprawstwa w jej dokonaniu. Czy któraś z tych osób mogła mieć jakikolwiek związek także ze śmiercią Tadeusza Draba – na razie nie wiadomo. Jak wynika z niektórych przekazów, policja już wytypowała osoby podejrzane o zabójstwo mężczyzny, a przedstawienie im zarzutów pozostaje kwestią czasu. Wątek ten prokuratura wyłączyła do odrębnego postępowania.
Prokuratura Krajowa chce również wyjaśnić okoliczności innej tajemniczej śmierci w Szczucinie – 31-letniego Marka Kapela z pobliskiego Lubasza. Jego zwłoki znaleziono w sierpniu 2014 roku; głowa mężczyzny przygnieciona była ciężkimi elementami ogrodzenia ulicznego. W Szczucinie panuje przekonanie, że i ten zgon mógł mieć związek z zabójstwem Iwony Cygan, na obecnym etapie śledztwa nie wykluczają tego również prokuratorzy. W 2014 r. Prokuratura Rejonowa w Dąbrowie Tarnowskiej była zdania, że do śmierci Kapela nie przyczyniły się osoby trzecie.






















