– Przyszły rok będzie dla naszej placówki bardzo trudny – przyznaje dyrektor dąbrowskiego SP ZOZ, Teresa Kopczyńska. – Podpisany kontrakt jest niższy, bo jego wysokość obliczono na podstawie wykonań z pierwszej połowy tego roku. Po trudnych rozmowach z NFZ odnoszę wrażenie, że dla płatnika ważniejsze są cyferki i tabelki niż pacjent. Fundusz w ogóle nie pyta nas o zdanie, wyznacza limity pacjentów, tnie koszty i nie liczy się z dobrem chorych.
Od 2010 roku dąbrowski szpital dostaje z NFZ coraz mniej pieniędzy. Co prawda finansuje nowe formy działalności placówki, jak na przykład powstałą w poprzednich latach opiekę całodobową czy rehabilitację neurologiczną, ale nie można zapominać, że aby je uruchomić, szpital musiał sporo zainwestować. W 2011 roku kontrakt drgnął, bo NFZ o złotówkę drożej wycenił punkt, ale w tym samym czasie znacznie wzrosły ceny za wodę, gaz i prąd. W kończącym się roku dąbrowski szpital dostał tyle samo pieniędzy, co znaczyło dla placówki kłopoty finansowe. Oprócz tego spore koszty pociągała za sobą trwająca restrukturyzacja zatrudnienia – odchodzącym pracownikom trzeba było wypłacać spore odprawy.
– Przy nowym kontrakcie jedynym wyjściem z sytuacji byłoby ograniczenie liczby przyjmowanych pacjentów, ale wiadomo, że tego nie zrobimy, bo jesteśmy jedynym szpitalem w powiecie i chorzy nie mieliby gdzie pójść – dodaje dyrektor Kopczyńska.
Dyrekcja szpitala zaniepokojona jest też przeniesieniem niektórych usług z sal operacyjnych do poradni, gdzie wykonywane mają być zabiegi, przy których znieczulenie nie przekracza 30 minut.
– Wydawaliśmy miliony na wyposażanie i unowocześnianie sal operacyjnych, żeby teraz chorzy operowani byli w poradniach? – pyta dyrektor Kopczyńska. – Czy to oznacza, że teraz mamy wydawać kolejne pieniądze na wyposażenie poradni, aby pacjenci mogli tam być poddawani zabiegom, potem wybudzani i mogli po zabiegu odpocząć? To przyniesie tylko pozorne oszczędności, bo nawet gdy znieczulenie trwa krótko, to i tak musi być przy chorym anestezjolog i instrumentariuszka. A czy pacjent będzie czuł się bezpiecznie, gdy zaraz po zabiegu będzie musiał udać się do domu? Ponadto poradnie czynne są tylko w określonych godzinach – co stanie się z chorym, który będzie wymagał pomocy w nocy czy w dni wolne od pracy?
Ostatnie lata to w dąbrowskim szpitalu czas realizacji przyjętego planu restrukturyzacji. Zoptymalizowana została liczba łóżek na oddziałach, o ponad 50 zredukowano liczbę pracowników, rok 2013 był ostatnim, kiedy wypłacane były jeszcze dla nich odprawy. Dyrekcja ma nadzieję, że przeprowadzona restrukturyzacja już w przyszłym roku zacznie przynosić pozytywne skutki, także finansowe. Ponadto planowane jest wprowadzenie zmian w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym – jednym z najbardziej deficytowych oddziałów.
– Jedyne, na czym moglibyśmy jeszcze zaoszczędzić, to koszty osobowe, ale więcej ludzi zwolnić już nie możemy, bo to uniemożliwiałoby normalną pracę. Mimo tych wszystkich zmian i przy ustawicznym zaciskaniu pasa nie jesteśmy w stanie wyjść na prostą i nie stanie się to, dopóki NFZ nie zacznie realnie wyceniać naszych usług. Wszystkie działania Funduszu prowadzą nieuchronnie do prywatyzacji szpitali. Prywatyzacja służby zdrowia nie kojarzy się dobrze i jest w tym sporo racji, bo to poważne zagrożenie dla dostępności usług – dodaje dyrektor Teresa Kopczyńska. – Zarządzający niepublicznymi placówkami medycznymi będą robili wszystko, aby nie ponosić strat, a to znaczy, że będzie ograniczana liczba przyjmowanych pacjentów. I jeżeli NFZ nie zmieni sposobu opłacania szpitali, to zagrożenie to będzie jak najbardziej realne.
Finansowe problemy dąbrowskiego szpitala
REKLAMA
REKLAMA




















![Dąbrowski rynek prawie gotowy [ZDJĘCIA] Rynek Dąbrowa Tarnowska](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2025/10/IMG_20251018_092750-218x150.jpg)



