Usuwanie dzikich wysypisk jest bardzo kosztowne i dodatkowo zwiększa śmieciową opłatę. Ogromne ilości odpadów trafiają do okolicznych lasów, na nieużytki, do rowów, często wprost z samochodów wyrzucane są na porośnięte brzegi Wisły. Niestety, mimo apeli i próśb liczba nielegalnych składowisk z roku na rok rośnie.
Szczucińscy urzędnicy szukają rozwiązań, jak proceder ten ukrócić. – Będziemy kontrolować deklaracje i sprawdzać, ile osób faktycznie zamieszkuje dane domostwo. W większym niż dotychczas wymiarze zajmiemy się także windykacją zaległych opłat za śmieci. Mam też niemiłą wiadomość dla osób, które nielegalnie podrzucają odpady do ogólnodostępnych pojemników. Przy kilku z nich założyliśmy kamery monitoringu i dysponujemy nagraniami, dzięki którym policja bez problemu zidentyfikuje sprawców. Nie jest wykluczone, że czekają ich kary – dopowiada Jan Sipior.
























