Na posesji zalegają śmieci, a gospodarz płaci za wywóz, którego nie ma

Historia, która regularnie się powtarza

5
Na posesji zalegają śmieci a gospodarz płaci za wywóz którego nie ma
REKLAMA

Każdego dnia przybywa worków z odpadami, rośnie ich sterta i rośnie związany z tym kłopot. Znowu się okazuje, że historia potrafi powtórzyć się dwa, a nawet trzy razy i że nie ma pewności, że to będzie ostatni raz. Halberdowie spod Wojnicza już sami nie wiedzą, jak rozwiązać ten problem, w który zaangażowana jest prasa, a także miejscowy poseł.
Po raz pierwszy Józef Halberda miał problem trzy lata temu. Tamten i kolejne dwa, podobne do siebie, zawsze miały tę samą przyczynę: brak dogodnego dojazdu. On i jego żona mieszkają w ustronnym zakątku Grabna, w niewielkim domku jednorodzinnym. Wcześniej przez lata mieszkali w Krakowie.

Aby dotrzeć do domu w Grabnie, z głównych szlaków codziennie kierują się na leśną drogę, można rzec, nieoficjalną. Oficjalna zaznaczona jest na gminnej mapce pod numerem 271. Ale leśna droga to wertepy, może je pokonać pojazd o charakterze terenowym, którym Halberdowie na szczęście dysponują. Józef Halberda wielokrotnie upominał się w gminie o zaadaptowanie tego przejazdu, lecz stamtąd przychodziła odpowiedź: „Odcinek należący do gminy formalnie urywa się w polach, nie dochodzi już do działki Halberdów, więc problem nie leży w gestii samorządu”.

Idźcie do sądu

Najpierw był problem z wywiezieniem prawie tony pokruszonego starego eternitu ściągniętego z budynku gospodarczego, który na posesji Halberdów długo zalegał, rok później z workami różnych domowych odpadów. Małżeństwo z Grabna opłacało wywóz śmieci, ale one pozostawały na podwórku z powodu, jak zwykle, złego dojazdu. W końcu jednak, po naszej redakcyjnej interwencji, dotarła tam śmieciarka…
Historia się powtarza. Dzisiaj Halberdowie znowu nie wiedzą, co zrobić z odpadami.
– Ostatni raz śmieciarka była tu w listopadzie ubiegłego roku – mówi pan Józef bezradnie rozkładając ręce. – Nie wiem, dlaczego się tak dzieje. Przecież rok temu, już po interwencji TEMI, wszystko grało, nie było kłopotu.
Teraz jest, bo zrodził się nowy problem: spór Halberdów z sąsiadami o odcinek drogi dojazdowej. Urząd Gminy w Wojniczu w odpowiedzi na monity małżeństwa w sprawie wywozu śmieci poinformował, że droga, która pozostaje we władaniu samorządu, nie ma bezpośredniego połączenia z posesją Halberdów. Urzędnicy radzą im, by „rozważyć wystąpienie na drogę sądową celem ustalenia służebności drogi koniecznej”, o którą toczy się sąsiedzki spór, gdyż – jak informuje urząd – kiedy właściciel nie ma dostępu do przejazdu, który prowadzi do jego posesji lub zabudowań, zgodnie z postanowieniami kodeksu cywilnego może o to prawnie zabiegać.

REKLAMA (2)

Po pomoc do posła

UG w Wojniczu zaznacza ponadto, że wykonawca usługi, czyli firma komunalna, nie może poruszać się po drodze prywatnej bez zgody właściciela, a Halberdowie, jeśli już uporają się z problemem ustanowienia drogi koniecznej, niech powiadomią o ostatecznym rozstrzygnięciu sporu gminę.
Jednocześnie urząd podkreśla, że do tego czasu „właściciel nieruchomości ma obowiązek wystawienia odpadów w miejscu umożliwiającym swobodny do nich dojazd”.
– Owszem, spór o drogę się toczy, przekazałem ją mojemu adwokatowi, ale wiadomo, że sądy działają teraz bardzo powoli. Może to długo potrwać, więc co mamy robić do tego czasu? – zastanawia się Józef Halberda. – Składać worek za workiem, setki kilogramów odpadów, które będą się rozkładać, cuchnąć i zwabiać szczury? Odpady składane są w tym miejscu, które zostało ustalone z gminą, ale śmieciarka wciąż się nie pojawia.
Zdeterminowany gospodarz ruszył z prośbą do Piotra Saka, posła Solidarnej Polski. Poseł zwrócił się do burmistrza Wojnicza z pismem, w którym czytamy m.in.: „Zgodnie z przedstawioną relacją komunikowane zostały istotne zastrzeżenia wobec podmiotu odpowiedzialnego za wywóz śmieci z posesji interesariusza. Jak wykazuje osoba inicjująca podmiotowe wystąpienie, pomimo uiszczenia stosownych opłat, odpady nie są odbierane z jego posesji według harmonogramu. (…) Jak zostało zaakcentowane, problem ten cyklicznie powraca i pomimo wsparcia lokalnych mediów brak jest stosownej reakcji czy poprawy w zakresie realizacji obowiązków wynikających z uzgodnień potwierdzonych uiszczeniem stosownej opłaty (…) ”.

REKLAMA (3)

Z węglem się dało…

Poseł zwrócił się z wnioskiem o analizę przedstawionej sytuacji oraz „rozważenie możliwości uwzględnienia w trybie niezwłocznym i ekstraordynaryjnym terminowego i rzetelnego realizowania usług odbioru odpadów zmieszanych (…) ”.
Józef Halberda liczył na to, że śmieciarka po dwóch miesiącach zwłoki zajedzie na jego posesję przed świętami, mając na uwadze ten szczególny czas. Nic jednak takiego nie nastąpiło. Worki z odpadami zaczynają się piętrzyć i wciąż nie wiadomo, co dalej.
– Na pewno nic by się nie stało, gdyby firma komunalna skorzystała ze spornego dojazdu. Przecież się da! – dodaje pan Józef.
Na dowód tego pokazuje w smartfonie zdjęcia ciężarówki, która na zlecenie burmistrza dowiozła Halberdom węgiel przeznaczony dla ludności uprawnionej do zakupu opału po preferencyjnej cenie.
– Było to w środę, 14 grudnia. Nie zrzucili mi węgla dwieście czy trzysta metrów od domu, ale dowieźli pod sam dom. Dlaczego w ten sam sposób nie można odebrać ode mnie odpadów? Ciekaw jestem, kiedy wreszcie będzie to możliwe?…

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
5 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze