Do strajku przystąpiło ponad 120 pielęgniarek i położnych, trwał on dwie godziny, w tym czasie pielęgniarki nie pracowały.
– Nie znaczy to jednak, że chorych zostawiłyśmy na pastwę losu – mówi przewodnicząca zakładowego związku zawodowego, Bożena Kolarczyk. – W czasie trwania strajku każda z nas była przygotowana na to, że w razie potrzeby wróci do pacjentów. Nasz protest nie wzbudził niczyjego zainteresowania. Spodziewałyśmy się, że przyjdzie do nas dyrektor szpitala albo starosta i obiecają nam przynajmniej rozpoczęcie pertraktacji w sprawie naszych żądań. Panowie nas nie odwiedzili, bo twierdzili, że są bardzo zapracowani.
Strajkujące koleżanki popiera Grażyna Gaj, przewodnicząca Małopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.
– Odwiedzałam wiele szpitali, ale zarobki nigdzie nie są tak żenująco niskie, jak w Dąbrowie Tarnowskiej – mówiła przewodnicząca. – Większość pań ma wyższe wykształcenie, a nie zarabia nawet tyle, ile wynosi najniższa płaca krajowa. Najgorsze jest to, że ani starosta, ani dyrektor szpitala nie chcą usiąść, życzliwie porozmawiać i wysłuchać ich słusznych żądań.
A żądania pielęgniarek i tak są coraz skromniejsze. Jeszcze do niedawna domagały się 800-złotowej podwyżki, poprzestały już na 220 złotych, a mimo to nawet takie kwoty nie mieszczą się w szpitalnym budżecie. Pełniący obowiązki dyrektora dąbrowskiego ZOZ mówi krótko: Chętnie bym pieniądze pielęgniarkom dał, ale ich nie mam. I obiecuje, że w najbliższych dniach rozmawiał będzie w Narodowym Funduszu Zdrowia o wypłacie nadwykonań za ubiegły rok – jeżeli je dostanie, to być może kapnie coś z tego pielęgniarkom. Ale część pieniędzy za nadwykonania kontraktu szpital już dostał, a zaległości, nawet po kilkanaście tysięcy złotych, dostali lekarze, którzy i tak świetnie zarabiają.
Pielęgniarki zaplanowały kolejne dwugodzinne strajki.
– Jeżeli nikt z nami nie zechce rozmawiać i jeśli nie dostaniemy przynajmniej dwustuzłotowej podwyżki , podejmować będziemy kolejne akcje protestacyjne, przy czym strajk będzie sukcesywnie wydłużany – dodaje Bożena Kolarczyk. Zdesperowane kobiety planują nawet, że jeśli strajk nie przyniesie rezultatu, gotowe są wyjść na ulice i tam demonstrować swoje niezadowolenie.
Już wkrótce dąbrowskie starostwo rozstrzygnie konkurs na nowego dyrektora szpitala. Już wiadomo, że ten na pewno łatwo miał nie będzie, bo rozwiązanie sprawy pielęgniarek wymagać będzie dużych pieniędzy i dyplomacji. A nie można zapominać o tym, że placówka ma 20 milionów złotych długu. W starostwie, na razie po cichu, mówi się o tym, że w przyszłym roku wdrożony zostanie plan naprawczy, który ma poprawić stan finansów szpitala. Jednym z planowanych rozwiązań będzie redukcja zatrudnienia.
Pielęgniarki wyjdą na ulice?
REKLAMA
REKLAMA




















![Dąbrowski rynek prawie gotowy [ZDJĘCIA] Rynek Dąbrowa Tarnowska](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2025/10/IMG_20251018_092750-218x150.jpg)



