Jakub Kuzdra podbija stadiony w polskiej Ekstraklasie

0
Jakub Kuzdra z Wierzchosławic
REKLAMA

Jakub Kuzdra od dwóch lat jest zawodnikiem Warty Poznań. Z klubem ze stolicy Wielkopolski wywalczył w ubiegłym sezonie awans do piłkarskiej Ekstraklasy. Pochodzący z Wierzchosławic 23-letni obrońca, który przez kilka lat bronił barw Unii Tarnów, nie ukrywa, że po zakończonej karierze chciałby wrócić w rodzinne strony, objąć stery w lokalnym klubie i wraz z nim awansować do wymarzonej 4. ligi.

Futbol z pokolenia na pokolenie

Jakub od dziecka fascynował się piłką nożną. Wielka w tym zasługa jego dziadka, który przez wiele lat sprawował funkcję prezesa klubu z Wierzchosławic. To on zaprowadził go na pierwszy mecz. – Zabrał mnie na pierwszy mecz, gdy miałem dwa lata… Były to dla mnie wspaniałe przeżycia. Dziadek był bardzo zakochany w futbolu. Pamiętam, że często razem oglądaliśmy mecze polskiej reprezentacji, a także występy polskich klubów w europejskich pucharach. Nie było wtedy zbyt dużo pieniędzy, więc o kablówce i oglądaniu zagranicznych lig, czy też polskiej Ekstraklasy nie było mowy. Kiedy dziadek zmarł, na mecze zabierał mnie tata, który także interesował się piłką – opowiada Jakub Kuzdra. – Zacząłem uczęszczać na treningi do Jutrzenki Wierzchosławice. Nie marzyłem o tym, że w przyszłości będę zarabiał na chleb grając w piłkę. Traktowałem to jak zabawę i ciekawą formę spędzania czasu w gronie znajomych. Kiedy zacząłem uczęszczać do szkoły podstawowej w Mościcach, były tam różne sekcje: pływacka, lekkoatletyczna, piłkarska. Będąc uczniem czwartej klasy zdecydowałem się na zmianę Jutrzenki Wierzchosławice na Unię Tarnów. To był bardzo dobry ruch, ponieważ dziś wiem, w jaki pozytywny sposób gra w tym klubie wpłynęła na mój rozwój. Z każdym rokiem pokonywałem kolejne szczeble, aż zadebiutowałem w drużynie seniorów. Pojawiła się nawet propozycja, aby zasilić szeregi drużyny juniorów Cracovii, jednak ówczesny trener Unii Tarnów Michał Szymczak niemal natychmiast przesunął mnie do pierwszej drużyny. Na początku było bardzo ciężko, ale z czasem radziłem sobie coraz lepiej. W sezonie 2014/2015 grałem prawie w każdym meczu, a to zaowocowało tym, że pojawiły się powołania z… juniorskich reprezentacji Polski.

Świetne występy w Unii Tarnów, a także kolejne mecze w reprezentacji Polski U-18 sprawiły, że o Jakuba zaczęły dopytywać się kluby z wyższych lig, aż w końcu swoją ofertę złożyli przedstawiciele ekstraklasowego Piasta Gliwice. Dla pochodzącego z Wierzchosławic zawodnika była to olbrzymia szansa na rozpoczęcie poważnej kariery. – Nie wahałem się zbyt długo i zdecydowałem się na przenosiny do Gliwic. Oczywiście obawy były, bo miałem zaledwie 18 lat. Nigdy nie mieszkałem do tej pory w internacie, nadal się uczyłem, a tutaj czekała mnie przeprowadzka wiele kilometrów od domu i rodziny. Szybko jednak się zaadaptowałem. W Gliwicach grało dużo Polaków, ale nie brakowało też Hiszpanów czy reprezentanta Czech Kamila Vacka. Miałem więc od kogo się uczyć. Wydawało mi się, że przechodzę do średniaka polskiej Ekstraklasy, a ostatecznie… zdobyliśmy wicemistrzostwo Polski! Co prawda sam zagrałem tylko w kilku spotkaniach w lidze i Pucharze Polski, a większość meczów rozgrywałem w drużynie rezerw, jednak medal za wicemistrzostwo kraju również otrzymałem. Dla mnie to superwspomnienie – podkreśla 23-latek, który po dwóch latach spędzonych w Gliwicach, najpierw trafił na wypożyczenie do Polonii Bytom, a następnie został graczem pierwszoligowej Bytovii Bytów.
– Początkowo nie byłem zadowolony z takiego rozwoju wypadków. Trafiłem do Ekstraklasy, a byłem zmuszony grać dwa poziomy niżej. Z czasem jednak stwierdziłem, że był to bardzo dobry ruch, ponieważ podnoszenie swoich umiejętności krok po kroku przynosi zdecydowanie lepsze rezultaty, niż wrzucenie człowieka od razu na głęboką wodę. Dobre występy w Bytovii sprawiły, że trafiłem do Warty Poznań, z którą w ubiegłym sezonie wywalczyłem awans do Ekstraklasy. Teraz jestem podstawowym graczem tej drużyny i czuję się bardziej gotowy na występy w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce.

REKLAMA (3)

Na obiedzie z Quebonafide

Jakub Kuzdra mocno związany jest z Wierzchosławicami. Kiedy tylko ma przerwę w rozgrywkach, wraz ze swoją narzeczoną pojawiają się w rodzinnych stronach, aby odpocząć. Kilka lat temu jego dom odwiedził znany raper Quebonafide! – Z Quebo znam się od pięciu lat. Pewnego razu hypemen KrzyKrzysztof, z którym również się znam, zaproponował, abyśmy poszli na jego koncert. To wszystko działo się, kiedy byłem jeszcze zawodnikiem Piasta Gliwice. Aby się odwdzięczyć, zaprosiłem ich na mecz swojej drużyny. Tak zaczęła się nasza znajomość. Po jednym z koncertów, który grali w Opolu, zaproponowałem, aby przyjechali do mnie do Wierzchosławic na… obiad. Po posiłku poszliśmy na boisko, by pograć trochę w piłkę. To była spontaniczna i zwariowana akcja, o której niewiele osób z Wierzchosławic wiedziało. Cały czas staram się promować moją rodzinną miejscowość. Kiedy byłem piłkarzem Bytovii, tuż przed meczem ligowym z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza, udało mi się zorganizować rozruch dla całej drużyny na stadionie w Wierzchosławicach! To było spore wydarzenie, przecież do tej pory stadion w mojej rodzinnej miejscowości nie gościł piłkarzy pierwszoligowego klubu…
Marzeniem 23-latka jest gra w piłkę w którejś z egzotycznych lig. – Wiele osób pasjonuje się Ligą Mistrzów lub największymi ligami piłkarskimi w Europie, na czele z ligą niemiecką, angielską czy hiszpańską. Ja też lubię pooglądać spotkania w tych ligach, jednak większą frajdę sprawia mi obejrzenie meczu w mniej popularniejszych rozgrywkach, np. ligi azjatyckiej, australijskiej, skandynawskiej czy amerykańskiej MLS. Występy w którymś z amerykańskich klubów to moje wielkie marzenie. Stany Zjednoczone pociągają mnie od najmłodszych lat. Uwielbiam tamtejszą kulturę i sposób życia. Moja babcia przez wiele lat mieszkała w USA, teraz mieszka tam mój wujek. Do tej pory nie było mi dane odwiedzić ten kraj, wierzę jednak, że kiedyś zagram w piłkę w Stanach Zjednoczonych lub w jakiejś z egzotycznych lig. Kiedy byłem dzieckiem, zawszę powtarzałem, że zostanę piłkarzem lub podróżnikiem. W obecnych czasach bardzo łatwo jest to połączyć – tłumaczy Jakub.

REKLAMA (2)
Jakub Kuzdra w białej koszulce
Jakub Kuzdra w białej koszulce | fot. Piotr Leśniowski

Przyszły prezes LKS Wierzchosławice?

Przed zawodnikiem Warty Poznań jeszcze wiele lat gry w piłkę nożną. Niewykluczone, że buty na piłkarskim kołku powiesi dopiero za 13‒14 lat. Nie oznacza to jednak, że 23-latek nie myśli o tym, czym będzie zajmował się na piłkarskiej emeryturze. Swoją dalszą przyszłość również łączy z futbolem, tyle tylko, że na lokalnym podwórku.
– Chciałbym zajmować stanowisko, które miał niegdyś mój dziadek, czyli zostać prezesem LKS Wierzchosławice. Obecnie klub z mojej miejscowości gra w rozgrywkach A-klasy. Moim celem byłoby wprowadzenie go do rozgrywek 4. ligi, czyli na poziom, na którym obecnie grają piłkarze Unii Tarnów. Wiem, że jest to możliwe. Na bieżąco śledzę poczynania LKS Wierzchosławice w rozgrywkach ligowych oraz wyniki spotkań w naszym regionie od B-klasy do 4. ligi. Obecnie miejsca dające awans do 4. ligi w swoich rozgrywkach zajmują drużyny Radłovii Radłów i Dunajca Zakliczyn, a więc są to ekipy z miejscowości niewiele większych od Wierzchosławic. Kiedy przyjeżdżam do rodziny i idę na trening najmłodszych grup, często mówię trenującym chłopcom, aby dawali z siebie maksimum, bo to oni będą w przyszłości stanowili o sile klubu, w którym będę chciał przejąć stery. Pomimo młodego wieku także podchodzą do tego projektu bardzo poważnie – śmieje się Jakub i dodaje, że jego najbliższym celem jest jak najlepsza gra w Warcie Poznań, co może zaowocować kolejnym transferem. – Jesteśmy beniaminkiem Ekstraklasy, chcemy utrzymać się w lidze. Po cichu liczymy jednak na to, że uda nam się na koniec sezonu zameldować w połowie stawki. Jeżeli chodzi o moją osobę, to chciałbym strzelić bramkę, a także dołożyć do tego kilka asyst. Być może dobra gra sprawi, że z czasem zainteresuje się mną jakiś klub z silniejszej ligi niż polska. Marzeniem każdego zawodnika jest wyjazd poza granice Polski i gra w czołowych zespołach Europy. Twardo stąpam po ziemi, ale mam też marzenia, a jednym z nich jest spróbowanie swoich sił w jednej z pięciu najsilniejszych lig na Starym Kontynencie. To byłoby coś, zwłaszcza że byłbym pierwszym zawodnikiem z Wierzchosławic, który by tego dokonał – uśmiecha się 23-letni obrońca Warty Poznań.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze