Przedsiębiorcy świadczący swoje usługi w pobliżu wojnickiego rynku sprzeciwiają się planom jego remontu. Według nich ograniczenie miejsc parkingowych przyczyni się do mniejszej liczby klientów, co może doprowadzić do bankructwa wielu firm. Burmistrz Wojnicza Tadeusz Bąk twierdzi, że plany przebudowy rynku są znane od lat i dziwi się, że przedsiębiorcy dopiero teraz podnoszą głos w tej sprawie.
W 2018 roku zorganizowano spotkanie mieszkańców Wojnicza z burmistrzem, podczas którego zaprezentowano trzy koncepcje rewitalizacji rynku. Pierwsza zakładała m.in. całkowite wyprowadzenie ruchu samochodowego z centrum miasta. Tym samym przestrzeń zostałaby przeznaczona na funkcję spacerowo – rekreacyjną, a miejsca parkingowe rozlokowane byłyby wyłącznie na obrzeżach placu. Druga koncepcja przewidywała pozostawienie w części zachodniej możliwości parkowania dla samochodów osobowych.
Trzecia opierała się na wymianie nawierzchni ul. Warszawskiej na całej szerokości rynku, a także podkreślenie otwartej przestrzeni poprzez częściową likwidację zadrzewień i trawnika przy południowej pierzei plant miejskich. Mieszkańcy mogli wybrać swoją wizję, a także zaproponować dodatkowe zmiany. Z trzech przedstawionych koncepcji miała zostać stworzona jedna, uwzględniająca ich postulaty. Projekt miał trafić do akceptacji Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, który podjąłby decyzję o jego zatwierdzeniu. Ostatecznie mieszkańcy Wojnicza zadecydowali, aby zmniejszyć parking na rynku do 23 miejsc. Pozostała część przeznaczona miała zostać na kawiarenki, fontannę, ławeczki i klombik z kwiatami.
Obecnie rozwiązanie to nie podoba się przedsiębiorcom działającym w obrębie wojnickiego rynku. Uważają oni, że ograniczenie liczby samochodów mogących parkować w tym miejscu spowoduje, iż liczba klientów drastycznie spadnie, przez co wielu z nich może zbankrutować.
Burmistrz lekceważy głos przedsiębiorców?
Jerzy Karpiński, właściciel kamienicy na wojnickim rynku, którą wynajmuje przedsiębiorcom, mówi, że żadne argumenty podnoszone przez handlowców nie przekonują burmistrza Wojnicza. – Faktem jest, że mamy okropny rynek i jego rewitalizacja jest wskazana. Problem w tym, że ludzie potrzebują także miejsc do parkowania. Trzeba zadać sobie pytanie, czy remontujemy rynek z myślą o ludziach, czy też ludzie mają być dla rynku? Dla kogoś, kto chciałby zrobić zakupy w centrum Wojnicza, pozostawienie samochodu na parkingu park&ride wiąże się z 10-minutowym spacerem – mówi Jerzy Karpiński i dodaje, że trudno sobie wyobrazić, aby po oddaniu wyremontowanego rynku pojawiło się sporo kawiarni serwujących lody czy kawę. – Burmistrz ma marzenie, aby rynek stał się miejscem, gdzie na ławce przy kawie będzie można spędzić popołudnie. To kompletnie niezrozumiałe podejście. Jeżeli mieszkańcy nie będą mieli gdzie zaparkować samochodów, to w obrębie rynku pojawiać się nie będą. Kawiarenki i lodziarnie nie powstaną, ponieważ przy braku klientów nikt nie będzie dokładał do interesu.
Jan Szczerba, przewodniczący zarządu miasta Wojnicza mówi, że nie dziwi się handlowcom, którzy protestują w sprawie ograniczenia miejsc postojowych w obrębie rynku. – Bez dużej liczby miejsc postojowych wielu handlowców straci klientów. Nikt nie będzie szedł pieszo kilkuset metrów tylko po to, aby kupić kilka bułek. Łatwiej podjechać pod inny sklep samochodem. Tylko w ostatnich miesiącach swoje działalności zamknęło w pobliżu wojnickiego rynku trzech sprzedawców, a jeżeli plany burmistrza dotyczące rewitalizacji wejdą w życie, to ich los podzielą kolejni handlowcy – mówi Jan Szczerba.
Według niego burmistrz Wojnicza lekceważy głos przedsiębiorców. – Odmawia im spotkania, odsyła do przedstawicieli innych działów. Sprawa jest jasna – wybory na urząd burmistrza zbliżają się wielkimi krokami, a jest to jego sztandarowa inwestycja. Przecież koncepcja rewitalizacji rynku wybrana była już w 2018 roku. Dlaczego nie wykonano w tym zakresie żadnych prac? Dziś koszty związane z przeprowadzeniem inwestycji są znacznie wyższe, niż jeszcze 2‒3 lata temu. Na przygotowanie nowej koncepcji nie ma szans, ponieważ wiązałoby się to z utratą dużego dofinansowania.
Rynek należy do mieszkańców, a nie tylko handlowców
Burmistrz Wojnicza Tadeusz Bąk uważa, że już w 2018 roku mieszkańcy stwierdzili, że liczba zaparkowanych samochodów na rynku powinna zostać ograniczona. – Dlatego zdecydowaliśmy, że będą tam 23 miejsca parkingowe i 2 dla osób niepełnosprawnych. Obecnie na rynku pojawia się 40‒50 zaparkowanych pojazdów. Czy jest to aż tak duża różnica? Nie sądzę, zwłaszcza że kilkanaście miejsc parkingowych będzie dostępnych dla kierowców również wokół plant – mówi burmistrz Wojnicza, dodając, że w okresie trwałości projektu (w czasie na jaki inwestycja otrzymała dofinansowanie zewnętrzne) opłaty za miejsca parkingowe nie będą pobierane od kierowców. – Czas parkowania będzie ograniczony. Zastanawiamy się nad godzinnym lub półtoragodzinnym postojem. Ci z kolei, którzy będą chcieli zaparkować na dłużej, będą mieć do dyspozycji m.in. park&ride.
Według planów rewitalizacja wojnickiego rynku powinna zakończyć się przed końcem 2023 roku, pochłonie około 5,5 mln zł. To znacznie więcej niż w momencie wyboru koncepcji, kiedy mówiło się o 3-4 mln zł.
























