
– Rodzice uczniów prosili, aby te filie były powoli „wygaszane”, a nie od razu zamykane. Niestety liczba dzieci z roku na rok maleje, a dokładanie do nich z budżetu gminy nie ma żadnego sensu – mówi burmistrz Ciężkowic, Zbigniew Jurkiewicz.
Za wnioskiem o likwidację filii w Kipsznej głosowało dziewięcioro radnych, dwóch było przeciw, dwóch wstrzymało się od głosu. Podobnie głosy rozłożyły się w sprawie likwidacji filii w Falkowej. Oprócz tego, iż do placówek trzeba cały czas dopłacać, a liczba uczniów ciągle maleje, radni swoją decyzję argumentowali także dobrem dzieci, które po trzech latach nauczania nie będą musiały zmieniać szkoły i tym samym poznawać nowego środowiska, jak również możliwością rywalizacji w większej grupie rówieśniczej.
Oburzona takim obrotem spraw jest Marzena Szczepańska, dyrektorka SP w Siekierczynie z filią w Falkowej. I wcale nie chodzi o fakt podjęcia niekorzystnej dla szkoły decyzji. – Nikt z przedstawicieli gminy nie zaprosił mnie na spotkanie. O wszystkim dowiedziałam się po fakcie! Wydaje mi się, że sprawy zamknięcia poszczególnych szkół powinny toczyć się z udziałem dyrektorów, a nie za ich plecami – mówi. – Już od jakiegoś czasu zdawaliśmy sobie sprawę, że przyszłość placówki w Falkowej stoi pod dużym znakiem zapytania. Obecnie w tamtejszej szkole uczy się 21 uczniów, w tym aż 13 w oddziale przedszkolnym. W tym roku nie utworzono pierwszej klasy, a drugą i trzecią tworzy łącznie ośmiu uczniów.
Podobny problem ma filia w Kipsznej, gdzie na zajęcia uczęszcza 26 uczniów. – 12 dzieci uczy się w przedszkolu, dziewięć osób w drugiej klasie, a pięć w klasie trzeciej. Gdybyśmy w przyszłym roku szkolnym chcieli utworzyć pierwszą klasę, uczęszczałoby do niej nie więcej niż cztery osoby – mówi dyrektor tamtejszej placówki, Krzysztof Jackowski, który mimo wszystko jest nieco zaskoczony decyzją radnych. – Cały poprzedni rok uświadamiano nas, że władze gminy bardziej skłonne są skierować swoje działania w stronę „wygaszania” szkół niż ich natychmiastowej likwidacji. Ponoć zespoły przedszkolne nadal mają funkcjonować, ale uczniowie klas I-III zmuszeni będą kontynuować naukę w innych placówkach.
Krzysztof Jackowski obawia się również o przyszłość nauczycieli – w związku z likwidacją filii zmniejszy się również liczba etatów. – Prawdopodobieństwo, że ktoś będzie musiał pożegnać się z posadą, jest duże. W najbliższym czasie planuję zorganizować spotkanie z rodzicami, a także nauczycielami, aby omówić dalsze losy placówek i uczniów.
Niektórzy z rodziców są zdania, że szkoły można było zamknąć za dwa lata, kiedy uczniowie obecnych drugich klas skończyliby edukację. Inni obawiają się odległości do szkół w Siekierczynie i Bogoniowicach – to prawie 3 km od placówek, do których obecnie uczęszczają ich dzieci.
– Jeżeli decyzja o zamknięciu obydwu filii okaże się ostateczną, to z przygotowaniem odpowiedniego transportu dla uczniów na pewno sobie poradzimy – mówi burmistrz Zbigniew Jurkiewicz. – Zgodnie z wytycznymi MEN klasy powinny liczyć przynajmniej ośmiu uczniów, a niestety żadna z filialnych placówek nie spełnia tego warunku. Ostatnie głosowanie jeszcze nie przesądza o sprawie, która w najbliższym czasie będzie przedmiotem konsultacji społecznych. Czas na podjęcie ostatecznych decyzji mamy do 15 lutego. Kluczową rolę odegra stanowisko Małopolskiego Kuratora Oświaty.


















![Zabytkowy pociąg już w Tarnowie! [ZDJĘCIA] Pociąg retro 2025](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2025/09/Pociag-retro-2025-Tarnow-7-218x150.jpg)




