– W naszej jednostce służy kilkanaście pań i dziewcząt, i trzeba przyznać, że są wzorowymi druhami – chwali swoje podwładne prezes jednostki OSP w Wokowicach. – Są punktualne, nigdy nie spóźniają się na zbiórki, bardzo szybko uczą się obsługi sprzętu strażackiego, są bardziej zdyscyplinowane.
W klasyfikacji generalnej zawodów wśród drużyn pożarniczych dziewcząt pierwsze miejsce zajęła OSP z malutkiej wsi Perła w gminie Dębno, a ich wynik był tylko o 20 punktów gorszy od drużyny chłopców.
– Kobiety są bardziej ambitne i gotowe są ciężej pracować od mężczyzn, aby osiągnąć lepszy wynik – mówi komendant powiatowy brzeskiej PSP, Dariusz Pęcak. Nie da się ukryć, że lżejsze i bardziej zwinne kobiety o wiele szybciej wykonywały niektóre ćwiczenia bojowe, pola ustępując jedynie tam, gdzie potrzebne są siła i tężyzna fizyczna.
Czy to oznacza, że przyszłość jednostek OSP spoczywa w rękach kobiet?
– O ile panie dorównują kroku kolegom na zawodach, to raczej miałyby małe szanse na to w czasie akcji ratowniczych, szczególnie tych trudnych – odpowiada komendant Dariusz Pęcak. – Na przykład w czasie akcji powodziowych czy pożarów potrzebna jest duża siła i wytrzymałość.
– Panowie mają o wiele częściej ćwiczenia, więc jest oczywiste, że mogą się więcej nauczyć, dlatego biorą udział w akcjach – mówi Danuta Jarzmik z OSP z Iwkowej. – Nie ma jednak sensu spierać się o to, kto może więcej. Kiedy ludzie nas potrzebują, ubieramy mundury, wsiadamy do samochodu i jedziemy pomagać, nieważne, czy to kobieta, czy mężczyzna.
Sikawkowe w akcji
REKLAMA
REKLAMA
























