Uciążliwy hałas, kłęby spalin, popękane drogi… Tak wygląda życie mieszkańców Łętowic, którzy od kilku lat zabiegają o budowę obwodnicy, a także remont starej drogi. Wszystkiemu winne jest tysiące ciężarówek, które jadąc drogą wojewódzką, skracają sobie przejazd z autostrady do starej „czwórki”. Okazuje się, że lada dzień problem może stać się jeszcze większy, a to za sprawą żwirowni, która miałaby powstać niemalże w centrum wsi.
– Byłaby to trzecia żwirownia na terenie naszej wsi. Nie możemy do tego dopuścić. Nie dość, że już teraz hałas jest olbrzymi, a na drogach roi się od dziur, będzie jeszcze gorzej. Najgorsze jest to, że gminne władze nic sobie z tego nie robią, a nasze apele pozostają bez odpowiedzi – mówią wzburzeni mieszkańcy Łętowic.
Rozgoryczenie mieszkańców nie dziwi sołtysa Edwarda Tarczonia, ale też twierdzi, że częściowo to sami mieszkańcy zgotowali sobie taki los. – Wiele osób chciało szybko i łatwo zarobić, więc sprzedawali swoje działki. Jedni po 15 ha, inni jeszcze większe. Teraz okazuje się, że firma Kruszgeo posiada blisko 200 ha gruntów, na których chciałaby stworzyć żwirownię. Przecież ludzie doskonale wiedzieli, komu sprzedają działki. Chyba nikt z nich nie przepuszczał, że będą niezagospodarowane? Teraz zaczynają się protesty, bo nikt nie chce żwirowni. Szkoda, że wcześniej o tym nie pomyślano…
Przedstawiciele gminy Wierzchosławice uważają, że sprawa budowy żwirowni nie jest jeszcze pewna. Wniosek firmy Kruszgeo, która występuje o otwarcie odkrywki żwirowej, ma być poddany pod dyskusję rady gminy, która miałyby się odbyć pod koniec grudnia. To wówczas powinny zapaść ostateczne decyzje w tej sprawie.
– Członkowie rady gminy mogą nie wydać zgody na inwestycję – mówi Józef Kuboń z Urzędu Gminy w Wierzchosławicach. – Negatywna może być również decyzja środowiskowa. Mocno bierzemy również pod uwagę głos mieszkańców, którzy są przeciwni budowie żwirowni. Na pewno decyzja zostanie podjęta, opierając się na plusach i minusach tego przedsięwzięcia. Na tamtym terenie jest wiele udokumentowanych złóż, co daje możliwość dużej eksploatacji. Gmina również sporo by zyskała: podatek, opłaty eksploatacyjne, sporo dobrze płatnych miejsc pracy. Poza tym akweny, które powstaną, można z czasem zagospodarować pod rekreację. Minusem jest na pewno hałas, pył oraz bardzo prawdopodobne uszkodzenia nawierzchni dróg. Być może należałoby z firmą Kruszgeo spisać odpowiednią umowę, w ramach której zobowiązaliby się na bieżąco we własnym zakresie dokonywać naprawy dróg? Sprawa budowy odkrywki żwirowej w dalszym ciągu pozostaje otwarta.
Ostatecznie może się jednak okazać, że gmina nie będzie miała wyjścia i zgodzi się na otwarcie żwirowni. Dlaczego? Okazuje się, że firma Kruszgeo wcale nie planuje otwarcia nowej kopalni żwiru, a jedynie… przeniesienie Zakładu Eksploatacji Kruszywa „Trzydniaki” z Wierzchosławic, gdzie eksploatacja miałaby zostać zakończona.
– Chcemy przenieść całą załogę i sprzęt z zakładu w Trzydniakach, ponieważ w tamtejszej żwirowni kończy się eksploatacja. W Łętowicach złoże jest dużo mniejsze, ale i tak pozwoliłoby nam prowadzić prace przez około 5 lat – mówi Jerzy Graboś, kierownik działu górniczo- geologicznego w firmie Kruszgeo. – Liczba czynnych żwirowni na terenie gminy Wierzchosławice nie ulegnie zmianie. Liczymy na to, że żwirownia powstanie, ponieważ mamy już przygotowane tereny pod inwestycję, złoże jest udokumentowane, a także zadbaliśmy o bezkolizyjny wyjazd na drogę wojewódzką. Mamy nadzieję, że władze gminy umożliwią nam realizację tego zadania chociażby dlatego, że negatywna decyzja spowoduje, że przyszłość pracowników zatrudnionych w Trzydniakach stanie pod dużym znakiem zapytania. Trudno spodziewać się, że zamknięcie kopalni nie będzie jednoznaczne z wieloma zwolnieniami w firmie…
Żwirownia niemile widziana
REKLAMA
REKLAMA























