Brązowa plaża

0
REKLAMA
Ptaki na plaży
Ptaki na plaży | fot. Marta Tutaj

Ginące żółwie

Do spacerowego pomostu przybijały łodzie, kursujące na pobliską plażę Jambali i – rzadziej – na Isla Del Amor, mangrową wysepkę stanowiącą rezerwat ptaków. Mieliśmy mało czasu i pieniędzy, zdecydowaliśmy się więc na Jambali. Nie jest to plaża polecana przez przewodniki, raczej miejsce na weekendowy wypad dla Ekwadorczyków, dostosowane do ich potrzeb i portfeli. Woda jest tam ciepła, piasek brązowy, a na kilku drewnianych stołach sprzedają cervezę i raspao – kruszony lód z sokiem.

Morze omywające plażę Jambali jest ciepłe i mętne od drobnego, żółtobrązowego piasku. O wielkich żółwiach morskich na tej plaży nie wspominają żadne przewodniki – może dlatego, że większość tutejszych żółwi jest… martwa. Pierwszego widziałam jeszcze po drodze na plażę z łodzi – kołysał się bezwładnie na wodzie jak boja o dziwnym kształcie. Inny leżał na plaży z rozchylonym pyskiem i obrzękłą szyją. Fale poruszały jego płetwiastymi nogami, jakby jeszcze żył.

Trzeci był żywy, na wpół zagrzebany w piasku na linii przyboju. Miał pancerz niespełna metrowej długości, oczy w ciemnych obwódkach, pysk zakończony krótkim dziobem. Na płytkach jego pancerza i płetwach osiadły pancerzyki pąkli. Żółw wyciągał szyję w stronę omywających go fal. Był ranny – gruba skóra na jego głowie była głęboko rozcięta. Prawdopodobnie fale wyrzuciły go na brzeg – na wybrzeżu Jambali jest silny przybój i zwierzęta, które nie mają siły walczyć z falą i prądem zostają wyrzucone na piasek.

REKLAMA (2)

Plażujący Ekwadorczycy często podejmują wysiłki, aby wrzucić wyniesione na brzeg żółwie z powrotem do morza i odholować na głębszą wodę, by mogły odpłynąć. Nie jest to łatwe – najmniejsze z wyrzuconych żółwi ważą 30-40 kg, a popychanie ich przeciw przybojowi w wodzie może kosztować bolesne skaleczenia i sińce. Każda nadchodząca fala gwałtownie cofa żółwia i uderza ostrym brzegiem skorupy o nogi trzymających go ludzi.

REKLAMA (3)

Wraz z Lucy – ciemnoskórą Angielką i Sergiem, Ekwadorczykiem, trzykrotnie wrzucaliśmy rannego żółwia do morza. Popłynął w końcu, ale nie mieliśmy pewności, czy fala nie wyrzuci go w innym miejscu. Kilkanaście metrów dalej chudy pies pożywiał się resztkami żółwia, który wcześniej znalazł tu śmierć.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze