Machala jest najbliższym granicy peruwiańskiej dużym miastem w Ekwadorze. Niestety, brzydkim – błotniste ulice, betonowe budynki o brudnych fasadach. Dominującą pogodą jest garua – zamglone niebo i mżący deszczyk.
Wjeżdżaliśmy do miasta zatłoczonym autobusem. Na skwerku przedzielającym ruchliwą drogę stary człowiek najspokojniej pasł stadko kóz, wiążąc je do znaków drogowych.
Spacer do portu
W uliczkach miasta wyrastały, jak grzyby na błotnistym bruku, stragany z rozmaitym towarem. Żółte i czerwone mango ułożone w piramidy wyglądały apetycznie, ale zapach innych towarów mógł odebrać apetyt. Pod daszkami z folii wisiały za wątłe szyjki obdarte z piór kurczaki, strasząc żółtawą skórą. Obok rzędami zwisały wieprzowe tusze z dramatycznie sterczącymi żebrami – niektóre miały jeszcze krótkie, zakręcone ogony. Dalej stragany z owocami morza, najbardziej egzotyczne i „aromatyczne”. Obok ryb srebrnych bladofioletowe: w spiętrzonych stertach drobne płastugi, dalej duże obłe ryby o gładkich, grafitowych grzbietach i pręgowanych brzuchach. Czarno-szare rowkowane muszle jadalnych małży kupujący brali z dużych tac i przeważnie zjadali na miejscu – pod straganami wdeptano w błoto mnóstwo pustych muszli. Z postawionych na ziemi pudełek spoglądały oczami na słupkach duże kraby o fioletowych pancerzach i pomarańczowych szczypcach.
Do Machali przyjeżdża niewielu zagranicznych turystów. Tym, którzy już tu trafią, przewodniki polecają wycieczkę do Puerto Bolivar, międzynarodowego portu bananowego, stanowiącego część miasta. Port jest bardziej niż centrum Machali przestrzenny i przewiewny a nadbrzeże z rybackimi kutrami i sylwetkami transatlantyków na horyzoncie ma pewną malowniczość. Nad budynkiem kapitanatu i znajdującą się obok stacją benzynową fregaty latały tak nisko, że można było przyjrzeć się ich haczykowatym dziobom i wiotkim, czerwonym podgardlom. W zatoczkach między domami rybaków nurkowały pelikany. Na zacienionych paprociami tarasach małych restauracji serwowano świeże małże, pieczoną rybę, frytki i cervezę, czyli lokalne piwo. Od restauracji do restauracji wędrowali muzykanci z gitarami i śpiewacy zawodzący rzewne ballady. Dzięki temu wszystkiemu port miał latynoski klimat, jaki lubią turyści.
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)



















