Wiosna na krańcu świata

0
Flamingi
fot. Marta Tutaj
REKLAMA

Wyspy Galapagos to prawdziwy „koniec świata”. Leżą o ponad tysiąc kilometrów od najbliższego stałego lądu – wybrzeży Ameryki Południowej i niemal równie daleko od innych wysp – np. Wyspy Kokosowej. To także miejsce, gdzie wiosną kwitną kaktusy, dojrzewają trujące jabłka, smoki nabierają rumieńców, a wielkie żółwie ryczą.

Archipelag ma endemiczną florę i faunę, czynne wulkany i dwie pory roku: suchą i wilgotną. I tu jednak można zobaczyć wiosnę. Następuje na początku pory wilgotnej, zwykle na przełomie stycznia i lutego.

Wiosenne kolory

W krajobrazie Isabeli, największej z wysp Galapagos, najbardziej charakterystyczne rośliny to kaktusy kolumnowe, drzewiaste opuncje i suche, niskie zarośla. Opuncje zakwitają na wiosnę żółtymi kwiatami, a w krzaczastym „buszu” rozrastają się zielonkawe pnącza. Niektóre pokrywają się kwiatami – na przykład passiflory, której nietypowego kształtu słupki i pręciki uznano za symbole narzędzi Męki Pańskiej. Rośnie tu też endemiczny krzew, znany jako little apple – ma już w tym czasie owoce, przypominające małe, zielone jabłuszka. Są to – jak w bajce o Śnieżce – owoce silnie trujące. Trawią je tylko tortugas gigantas, czyli wielkie żółwie galapagoskie.

Płożące się na ubogiej glebie dziwaczne porosty nabierają podczas galapagoskiej wiosny intensywnych kolorów, niekoniecznie zielonych – raczej rudych, brązowych, różowoczerwonych. Połacie tych dziwnych roślin nadają wybrzeżom Isabeli naprawdę niezwykłego, nieziemskiego wręcz wyglądu.

REKLAMA (2)

Są tu, oczywiście, i smoki – wielkie endemiczne jaszczurki, legwany morskie. Na nadbrzeżnych skałach Isabeli spotkać można te największe i najpiękniejsze – wielkie samce ze sztywno stojącymi grzebieniami, o czerwonawo zabarwionej skórze. W styczniu legwany, podobnie jak wielkie żółwie, zaczynają okres godowy. Wielkie jaszczury ustalają granice terytoriów, grożąc sobie nawzajem… skinieniami głową. Spotkawszy się na skałach, nadymają się i stroszą grzebienie, po czym energicznie kiwają do siebie głowami. Wydają przy tym raczej nieśmiałe głosy, przypominające prztykanie. Potem niespiesznie się rozchodzą. Nie są to dramatyczne pojedynki, ale w pejzażu magmowych skał i turkusowego morza mogą wywołać wrażenie, że przenieśliśmy się w czasy głębokiej prehistorii.

Legwany morskie mają niełatwe życie – nurkują w morzu w poszukiwaniu wodorostów, potem siedzą na nagrzanych kamieniach, by odzyskać ciepło po nurkowaniu i pozbyć się nadmiaru soli z organizmu. Potem znów nurkują, tracąc ciepło, i tak w kółko – woda przy Galapagos nigdy nie jest bardzo ciepła, archipelag omywają chłodne. Potrzeba ciągłego odzyskiwania energii nie sprzyja agresji i walkom terytorialnym.

Pejzaż
Pejzaż Isabela | fot. Marta Tutaj

Fregaty i flamingi

Młodsze, mniejsze i mniej kolorowe legwany siedzą rzędem na poręczach drewnianych mostków nad rozlewiskami, w których podczas wilgotnej pory nie brak ptaków. Brodzą tu różowołososiowe flamingi i szczudłaki o nieproporcjonalnie długich nogach. Są także czaple, kaczki, ostrygojady i kurki wodne. W zaroślach wypatrzeć można drobniejsze ptaki, jak zięby Darwina czy gwarki galapagoskie. Gwarki są w nastroju bojowym – to ptaki terytorialne i zdarzało się, że w pobliżu swego gniazda z furią atakowały przechodzących turystów. Na szczęście są zaledwie rozmiaru europejskiego kosa.

Na skałach wysepek Tintoreras i u wybrzeży Isabeli można też zobaczyć zaloty głuptaków niebieskonogich – niezwykłych ptaków nurkujących, które podczas dobierania się w pary wykonują swoiste tańce z obrotami i synchronicznym podnoszeniem jaskrawoniebieskich stóp. Z kolei czarne fregaty, duże ptaki oceaniczne, nadymają jak balony jaskrawoczerwone podgardla i tańczą w powietrzu. Sąsiedztwo fregat to nie sielanka – nie tylko zabierają czasem głuptakom złowioną zdobycz, ale wydzierają im nawet gałęzie niesione na gniazdo. Na wybrzeżach Galapagos niewiele jest typowych drzew, więc i patyki są w cenie.

Żółwie gody
Żółwie gody | fot. Marta Tutaj

Ocalone olbrzymy

Przez rozlewiska wędruje się do Centro de Crianza, ośrodka hodowli wielkich żółwi. To odpowiednik Stacji Karola Darwina na wyspie Santa Isabela. Żyją tu żółwie, pochodzące z różnych miejsc na terenie wyspy, a dokładniej – z różnych kraterów. Isabela powstała jako ciąg sześciu wulkanów tarczowych, które nazywają się (licząc od północy): Equator, Wolf, Darwin, Alcedo, Sierra Negra i Cerro Azul. W każdym kraterze wyewoluowały odrębne gatunki wielkich żółwi słoniowych, bo zwierzęta te nie przywykły do górskich wędrówek. Gdy w latach siedemdziesiątych XX w. wulkan Cerro Azul (Niebieska Góra) zaczął grozić wybuchem, zagrożony został jako całość gatunek żyjących w nim żółwi. Wyłapano zatem wielkie gady i przewieziono do Centro de Crianza, gdzie hodowano już przedstawicieli żółwich gatunków z Santa Isabeli. Na szczęście, jak podkreślają pracownicy ośrodka, ocalone żółwie zadomowiły się w nowym miejscu i rozmnażają się.

REKLAMA (3)

Na przełomie stycznia i lutego także wielkie żółwie czują zew natury. Są w tym czasie znacznie bardziej ruchliwe, usłyszeć też można – wyjątkowo, bo zasadniczo żółwie to milczące stworzenia – ich huczące głosy godowe. Gdy samice składają jaja, pracownicy ośrodka przenoszą je do inkubatorów, a młode żółwie – niewyglądające jeszcze na potomków olbrzymów – odchowuje się w specjalnych zagrodach.

W ekspozycji przygotowanej w Centro de Crianza, w przystępnej formie zilustrowano rozwój wielkich żółwi w porównaniu do długości ludzkiego życia (sto lat to żółw w kwiecie wieku!). Jest także program ochrony niepowtarzalnych gadów. Ponieważ na zamieszkałych wyspach archipelagu Galapagos nie brak dziś przybyłych z ludźmi zwierząt (psów, kotów, szczurów), które mogą być niebezpieczne dla żółwich jaj i młodych żółwi, jaja złożone przez żyjące wciąż na łonie natury olbrzymy przenosi się do inkubatorów, a młode, odchowane żółwie wypuszcza na wolność.

W Centro de Crianza można też uczestniczyć w karmieniu żółwi, a opuszczając ośrodek – zrobić sobie zdjęcie w skorupie wielkiego żółwia, który dawno temu odszedł do lepszego świata. Lepszego nawet, niż wyspa Isabela.

Plaże Isabeli są także miejscem lęgowym żółwi morskich. Pływając z maską można zobaczyć, jak odpoczywają w grupach po kilka lub kilkanaście na podwodnych skałach. Potem samice żółwi morskich pojedynczo wychodzą na plażę, by poszukać miejsca do złożenia jaj. Starannie zakopują jamy z jajami, ubijając piasek płetwami, i wracają do morza, zostawiając na plaży ślad jak od gąsienicy czołgu.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze