Lwia Skała

0
Lwia Skała
fot. Marta Tutaj
REKLAMA

Skalny masyw zwany Sigirija wznosi się na wysokość 180 m nad tropikalnym lasem. Niewątpliwie zwracałby uwagę, nawet gdyby dawno, dawno temu pewien król nie zbudował tam niezwykłej twierdzy-pałacu.

Była to w dodatku budowla jak ze snu, dzieło godne artysty-szaleńca. Zawierała nie tylko wiszące ogrody i zbiorniki wodne na samym szczycie – jak baseny w drapaczu chmur! – ale także monstrualnych rozmiarów figurę lwa wyrzeźbioną w skale, ścianę z wypolerowanego tynku, w której można się było przeglądać oraz setki barwnych fresków, przedstawiających prawie wyłącznie piękne półnagie kobiety.

Okrutny król-artysta

Ten fantastyczny pałac na wyniosłej skale powstał w V wieku na wyspie zwanej dziś Sri Lanka. Stara lankijska kronika wiąże go z postacią Kashyapy, syna Dhatuseny, króla panującego w starożytnym mieście Anuradhapura. Kashyapa był synem, ale nie następcą króla – jego matką była bowiem nie małżonka władcy, lecz jedna z królewskich nałożnic. Prawowitym następcą Dhatuseny był inny syn, Mogallana, narodzony z królowej. Kashyapa był jednak ambitny i podstępny. Z pomocą dowódcy królewskich wojsk dokonał przewrotu pałacowego. Króla Dhatusenę uśmiercił przez zamurowanie żywcem i sam ogłosił się królem.

Nie zdołał zabić przyrodniego brata, Mogallany, który wymknął się z pałacu i przez morze uciekł do Indii. Tam zaczął szukać sojuszników i gromadzić armię z zamiarem odzyskania tronu i zemsty na uzurpatorze. Kashyapa w obawie przed jego powrotem wyprowadził się z pałacu w Anuradhrapurze i wybudował sobie nową siedzibę na wyniosłej, niedostępnej skale. Na Sigiriji.

REKLAMA (2)

Nazwa Sigirija znaczy Lwia Skała i pochodzi od ogromnej figury lwa, którą wyrzeźbiono na rozkaz Kashyapy. Z rzeźby tej pozostały dziś dwie potężne kamienne łapy, między którymi znajduje się brama i schody prowadzące w górę skały. Nad bramą miała znajdować się także ogromna głowa lwa, ale nie przetrwała do czasów nowożytnych. Podobnie jak wiele z barwnych fresków, które pokrywały skałę z każdej strony. Te, które ocalały, należą dziś do najsławniejszych i najcenniejszych starożytnych malowideł naskalnych na świecie. Wszystkie przedstawiają młode, urodziwe kobiety. Za czasów króla Kashyapy malowidła pokrywały podobno większość ścian Sigiriji – szalony pomysł, biorąc pod uwagę, jak wielka i stroma to skała! Jeszcze w XIX wieku badacze Lwiej Skały wspominali o ponad 500 wizerunkach półnagich kobiet na skale, dziś pozostało ich kilkanaście. W latach sześćdziesiątych minionego wieku, po próbie zachlapania malowideł farbą w akcie wandalizmu, dokonano starannej renowacji ostatnich z zachowanych fresków.

Wejście do pałacu
Wejście do pałacu | fot. Marta Tutaj

Tysiącletnie poezje

Patrząc z dołu na Lwią Skałę trudno uwierzyć, że wybudowano na niej pałac. Jedynym powodem takiej decyzji mogło być pragnienie, by siedziba władcy wyglądała na niezdobytą. Strome skalne ściany, wysokie mury, z których zostały resztki, a także trzy zbiorniki wody na szczycie zapewne służyły obronności tego miejsca. Ogromna figura lwa miała przerażać i być symbolem potęgi. Lwia Brama Sigiriji do dziś robi niezwykłe wrażenie.

Ale zadbano i o przyjemności mieszkania na skale. Oprócz fresków i wypolerowanej do połysku Lustrzanej Ściany Sigiriję otaczały zewsząd ogrody. Te u stóp skały należą do najstarszych i największych na świecie. Są w nich baseny i spiętrzenia wodne, kamienne tarasy i jaskinie, palmy i tropikalny las. Mniejsze ogrody w naturalnych skalnych niszach z malowniczymi widokami w dół spotkać można także po drodze na szczyt skały.

Niestety, okres świetności podniebnej fortecy Kashyapy był krótki. Pod koniec V wieku prawowity następca tronu, Mogallana, wrócił z Indii na czele armii. Wojska starły się u stóp Lwiej Skały. W decydującym momencie Kashyapę nagle – wskutek zdrady czy pomyłki – opuścili żołnierze. Pokonany uzurpator popełnił samobójstwo, rzucając się na własny miecz.

Potem przez kilka wieków na Lwiej Skale była świątynia buddyjska. Sigirija była w tym okresie miejscem znanym i odwiedzanym. Świadczą o tym napisy pozostawiane przez zwiedzających – większość z okresu między VIII a X wiekiem (!). Wiele z nich to wiersze adresowane do przedstawionych na freskach kobiet. Co więcej – jak twierdzą znawcy dawnego języka syngaleskiego – dobre wiersze. To dodatkowy zabytek i ciekawostka Sigiriji.

W ogrodach i wyżej

Na Sigiriję wchodzi się – wliczając w to przejście przez ogrody na dole i wspinaczkę na skałę – dobrze ponad dwie godziny. Biorąc pod uwagę klimat Sri Lanki, lepiej przeznaczyć na taką wycieczkę cały dzień. Przy podchodzeniu na wąskich schodach i kładkach w połowie wysokości skały bywa też tłoczno. Lankijczycy, którzy za wstęp na Sigiriję płacą wielokrotnie mniej niż zagraniczni turyści (30$), przybywają tu często całymi grupami.

Wysokie opłaty za wstęp sprawiają, że część turystów rezygnuje z wejścia na Lwią Skałę i wyprawia się na sąsiednie wzgórze z buddyjską świątynią. Jest stamtąd dobry widok na szczyt Sigiriji. Nie widać jednak Lwiej Bramy, ani, oczywiście, fresków.

REKLAMA (3)

Jeśli jednak ktoś już zdecyduje się na zwiedzanie Lwiej Skały, to zdecydowanie warto – moim zdaniem – zatrzymać się w najstarszych na świecie królewskich ogrodach, które są światem samym w sobie. Zobaczyć tu można nie tylko stare drzewa, kwitnące liliami wodnymi stawy czy jaskinie ze starymi inskrypcjami. W ogrodach i otaczającym skałę lesie roi się od zwierząt. W swoich wędrówkach zatrzymują się tu podobno nawet słonie. Na pewno zaś obserwować można wylegujące się nad wodą krokodyle i wygrzewające się na termitierach wielkie warany monitory, łowiące w stawach czaple i kormorany, polujące żołny i piękne szare orły – czubacze wężojady, przysiadające czasem w koronach palm. W trawie brodzą małe czapelki złociste, czajki indyjskie i świergotki, wśród gałęzi przemykają małpy i wiewiórki palmowe.

Idąc wyżej, trudno nie spotkać endemicznych dla Sri Lanki makaków manga, głównych dziś mieszkańców Lwiej Skały. Ze względu na ich obecność lepiej uważać na bagaże, które – pozostawione – małpy mogą spenetrować. Lepiej też nie ryzykować przekąski na szczycie skały. Choć – z drugiej strony – Lankijczycy czasem celowo podkarmiają małpy z Sigiriji ryżem lub owocami.

W połowie podejścia na szczyt, w miejscu, gdzie wspinające się w górę schody chronione są pochyłymi murkami, makaki oddają się innemu hobby. Młode małpy na tym odcinku co chwila wspinają się wzdłuż schodów, by następnie… zjeżdżać po powierzchni murków w pozie surfera, na lekko ugiętych nogach. Podczas podchodzenia kilkakrotnie widziałam, jak młode makaki powtarzały tę trasę i czynność, wyraźnie ciesząc się zjazdem. Trasę kończyły długim skokiem na rosnące na zboczu drzewko. A murki były wyślizgane bardziej niż Lustrzana Ściana!

U stóp Lwiej Bramy makaki siedzą z kolei na otaczającym taras murze i w zadumie patrzą w dół. A jest tam na co popatrzeć. Z Lwiej Skały w każdą stronę otwiera się wspaniały widok na pokrytą wiecznie zielonym lasem krainę, urozmaiconą obłymi pagórkami, połyskującymi jeziorami i lśniące białymi kopułami buddyjskich świątyń, która rozpościera się aż po błękitnie zamglone góry na horyzoncie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze