Jak „szalikowcy” radnych i prezydenta „mobilizowali”

0
Kibice na sesji rady
REKLAMA

Kibice piłkarskiej Unii Tarnów zakłócili ostatnią sesję rady miejskiej, doprowadzając do przerwania obrad. Jednak zamiast potępienia za próbę terroryzowania radnych spotkały ich pochwały ze strony przedstawicieli władz Tarnowa za… skuteczne zamanifestowanie swoich postulatów. Prezydent Ryszard Ścigała przyjął nawet na drugi dzień delegację „szalikowców” i zaproponował ich przedstawicielom… funkcję swojego doradcy.

„Szalikowcy” piłkarskiej Unii nie cieszą się najlepszą sławą. Wszędzie, gdzie się pojawiają na wyjazdowych pojedynkach „Jaskółek”, stawiają na nogi lokalną policję, która musi niejednokrotnie ściągać posiłki z innych miejscowości, by zapewnić bezpieczeństwo. Podczas meczów na Stadionie Miejskim Mościce przypominają oblężoną twierdzę – w gotowości jest zawsze nie tylko kilkanaście radiowozów policyjnych, ale także uzbrojona jednostka specjalna, zamykane są drogi i zmieniana jest organizacja ruchu w okolicach stadionu. Zasłynęli też w naszym mieście wręcz ślepą obroną piłkarzy uwikłanych w korupcję oraz próbą zakłócenia w Tarnowie wielu wydarzeń, a wszystko to rzekomo w obronie zagrożonego bankructwem ich klubu.
W trakcie ostatniej sesji rady miejskiej do Sali Lustrzanej weszła grupa przeszło pięćdziesięciu kibiców. Jeden z nich wyrwał mikrofon z ręki przewodniczącemu rady, Grzegorzowi Światłowskiemu, a następnie zabronił mu się odzywać, twierdząc, że wystarczająco się już skompromitował. Następnie majestatycznie zdjął kurtkę i zasiadł za stołem prezydialnym. W odczytywanym oświadczeniu zarzucił niektórym radnym żenujący poziom wypowiedzi na tematy sportowe. „Wersal się skończył, czas na konkretne działania” – krzyczał i apelował o pochylenie się nad problemami tarnowskiej piłki, bo piłkarze od piętnastu miesięcy grają za darmo. Uznał, że tarnowskim sportem zarządzają ludzie z patologicznych układów towarzysko‑biznesowych, a prezydentowi jedynie wychodzą zagrywki pijarowskie i jedyne co potrafi, to uśmiechać się do kamer.
A co na to Ryszard Ścigała? Pogratulował „szalikowcom” skutecznego zamanifestowania swojej obecności i zaprosił delegację na spotkanie do magistratu. Na drugi dzień faktycznie się odbyło, a biuro prasowe Urzędu Miasta Tarnowa dumnie obwieściło, że prezydent przyjął „reprezentantów miłośników piłki nożnej”. Mało tego, obiecał podjęcie działań w celu spełnienia zgłoszonych postulatów, które – przynajmniej te przedstawione na sesji – były totalnym bełkotem, i zaproponował powołanie przedstawiciela „szalikowców” do Rady Sportu, która jest ciałem doradczym prezydenta.

Zaskakująca jest też postawa niektórych radnych opozycyjnych, którzy w prywatnych rozmowach z podziwem wyrażali się o „szalikowcach”, bo… tak pięknie „okładali” – na razie słowami oczywiście – prezydenta i przewodniczącego rady. Samorządowcy więc problemu nie widzą i za wszelką cenę chcą się przypodobać wyborcom, jacy by oni nie byli.
A może czas jasno powiedzieć, że piłka nożna w Tarnowie umiera właśnie dzięki tym, którzy mają żal do całego świata, że nie chce się pomagać piłkarzom? Obelgi wykrzykiwane pod adresem niektórych znanych w mieście osób i transparenty potępiające brak zaangażowania w futbol „Azotów” przyniosły taki efekt, że największa firma w regionie już bardzo długo nie wyłoży ani złotówki na piłkarską drużynę z Mościc. Ludzie boją się chodzić na mecze, a tym bardziej zabrać z sobą małe dziecko, bo przeraża ich już sam widok wielkiej policyjnej akcji, jaka jest organizowana na wiele godzin przed pierwszym gwizdkiem. Wieloletnie poszukiwania sponsorów, mimo że piłkarze ostatnio wykonują bardzo dobrą robotę i grają naprawdę przyzwoicie, nie przynoszą żadnego efektu. A jeśli już ktoś da jakieś grosze na piłkę, to – przyznają sami działacze – nie chce, aby ujawniać nazwę jego firmy lub nazwisko. Czego się obawia? Być może skojarzenia z najprawdziwszymi z prawdziwych kibiców, jedynymi obrońcami KS ZKS Unia…
Ciekawe, czy ktoś wyciągnie konsekwencje karne względem winnego przerwania i zakłócenia obrad rady miejskiej? Bo jeśli nie, to znaczy, że każdemu wolno przyjść do Sali Lustrzanej i podyktować na długą chwilę prezydentowi oraz radnym swoje warunki. A może to wolno tylko temu, kto ma za sobą grupę ogolonych „na zero” dżentelmenów?

REKLAMA (3)

Relacja z opisywanych wydarzeń w czasie obrad Rady Miejskiej:

REKLAMA (2)

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze