Bolesna porażka w Niecieczy

0
Termalica
Bruk‑Bet Termalica Nieciecza – Korona Kielce 1:3 (1:1)
REKLAMA

– Przegraliśmy na własne życzenie, jesteśmy sami sobie winni tej porażki – mówił po meczu trener Czesław Michniewicz. Tym samym na półmetku rundy zasadniczej rozgrywek klub z Niecieczy stracił miejsce na podium tabeli. Teraz czas na przerwę reprezentacyjną, w której „Słoniki” spróbują odbudować formę, a potem ekstraklasowe kluby czeka jeszcze pięć ostatnich meczów przed zimową przerwą.
Kibice piłkarskiej ekipy z Niecieczy mieli ostatnio powody do miewania gorszego humoru, bo drużyna Bruk‑Betu Termaliki przyzwyczaiła ich do punktów, które zdobywała w trakcie siedmiu meczów z rzędu bez porażki. Ta seria jednak w ostatnich spotkaniach się skończyła, gdy podopieczni Czesława Michniewicza ulegli w Krakowie i Gliwicach. Szansą na odmienienie losu było sobotnie spotkanie w Niecieczy w ramach 15. kolejki rozgrywek, w którym gospodarze rywalizowali z Koroną Kielce.
Za „Słonikami” przemawiał ich domowy obiekt, bo w Niecieczy w tym sezonie żadna z przyjezdnych drużyn nie zdołała jeszcze wygrać. Celem było kontynuowanie tej serii, ale przede wszystkim pokonanie znacznie niżej notowanej Korony Kielce. To drużyna z samego dołu tabeli, która fatalnie rozpoczęła tegoroczny sezon i wszystko wskazuje na to, że będzie walczyć wyłącznie o utrzymanie. Kielczanie przegrali ponadto wszystkie sześć poprzednich meczów z rzędu i mieli kłopoty zdrowotne w kadrze, więc wydawało się, że to gospodarze są w sobotę faworytami.

Korona jednak lepsza
Piłkarze klubu z Niecieczy rozpoczęli jednak niemrawo. Kielczanie za to radzili sobie nieźle, co przyniosło efekt w 22. minucie, gdy Radek Dejmek głową skierował piłkę do siatki po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Potem gospodarze próbowali wyrównać, ale z ich posiadania piłki niewiele wynikało. Sytuacja zmieniła się pod koniec pierwszej połowy, kiedy bramkę na remis zdobył Vlastimir Jovanović, który sześć poprzednich sezonów spędził właśnie w barwach klubu z Kielc. W pierwszej połowie drużyny miały więc swoje pojedyncze okazje, a niezła gra „Słoników” sugerowała, że w drugiej części meczu mogą powalczyć o zwycięstwo.
Plany gospodarzy wobec dalszego przebiegu spotkania pokrzyżował Dalibor Pleva. Słowak najpierw swoim faulem doprowadził do podyktowania rzutu karnego, który ostatecznie nie został wykorzystany przez Koronę. Chwilę potem jednak Pleva ponownie interweniował nieprzepisowo, za co zobaczył czerwoną kartkę. Tym samym „Słoniki” od 55. minuty zmagały się z kielczanami w osłabieniu, co znacząco wpłynęło na dalsze boiskowe wydarzenia.
– Straciliśmy zawodnika w trudnym momencie, ciężko grało nam się potem w dziesięciu. To była kluczowa sytuacja, ale nie poddaliśmy się i nadal walczyliśmy – mówił po meczu Vlastimir Jovanović. Faktycznie bowiem w drugiej połowie piłkarze Bruk‑Betu Termaliki stworzyli jeszcze kilka sytuacji, po których mogli pokusić się o bramkę, ale finalnie za każdym razem okazywali się nieskuteczni. Swoje wykorzystywali za to goście, którzy byli bezwzględni wobec wszelkich pomyłek „Słoników” w defensywie. W efekcie w odstępstwie siedmiu minut Korona zdobyła dwa kolejne gole strzelone głową, których autorami byli Siergiej Pilipczuk i Nabil Aankour. Osłabieni gospodarze mimo stwarzania zagrożenia pod bramką rywali nie byli w stanie odmienić już losów meczu i przegrali 1:3.
W sobotę piłkarze Bruk‑Betu Termaliki zakończyli świetną serię spotkań w meczach przed własną publicznością, do czego przyczyniło się nierozsądne zachowanie Plevy (będzie musiał pauzować w następnym ligowym spotkaniu). Cieszyć może postawa Davida Guby, który powrócił do gry po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją. Nastroje po meczu nie były jednak dobre, bo inaczej w Niecieczy wyobrażano sobie rezultat pojedynku wieńczącego pierwszą część rundy zasadniczej.
– Fatalnie zakończyliśmy tę wydawałoby się udaną połowę rundy. Niczego nie ujmuję Koronie, ale przegraliśmy na własne życzenie – podsumowywał po meczu trener Michniewicz. – Jeszcze przed przerwą wyrównaliśmy, mieliśmy fajne momenty, dobrze w tej połowie operowaliśmy piłką. W drugiej części nic nie wskazywało, że mecz potoczy się w taką stronę. Postawiliśmy się jednak w bardzo trudnym położeniu. Gra w osłabieniu niczego nie usprawiedliwia, bo są zespoły, które w dziesięciu potrafią wygrać, a nam ta sztuka się nie udała. Mam pretensje do siebie i drużyny o to, że zbyt łatwo oddaliśmy Koronie zwycięstwo. Zagraliśmy źle pod względem mentalnym, bo wybraniając się z rzutu karnego, nie możemy chwilę później dostać czerwonej kartki.

Bruk‑Bet Termalica Nieciecza – Korona Kielce 1:3 (1:1).

REKLAMA (2)

Dejmek 22. min., Jovanović 41. min., Pilipczuk 68. min., Aankour 75. min. Bruk‑Bet Termalica: Pilarz – Pleva (58’ Fryc), Putiwcew, Stano, Guilherme, Guba (69’Gutkovskis), Kupczak, Jovanović, Stefanik, Misak (70’ Juhar), Gergel.

REKLAMA (3)

Zostało pięć meczów
Weekendowa seria spotkań nie zakończyła się dobrze dla piłkarzy Bruk‑Betu Termaliki, którzy po raz pierwszy od dawna znaleźli się poza ligowym podium. Na czele tabeli z taką samą liczbą punktów na kontach lokują się kolejno Jagiellonia Białystok i Lechia Gdańsk, a „pudło” zamyka Zagłębie Lubin. „Słoniki” plasują się aktualnie na 4. miejscu, ale mają zarazem tyle samo punktów, co wyżej notowany rywal z Lubina. Większy problem polega na tym, że zmniejsza się przewaga klubu nad kolejnymi w tabeli drużynami, które walczą o miejsce w grupie mistrzowskiej.
Podział na grupy dokona się po rozegraniu 30. kolejek zasadniczej części sezonu. W dotychczasowej połowie z nich ekipa Bruk‑Betu Termaliki siedmiokrotnie wygrywała, trzykrotnie remisowała i pięciokrotnie przegrywała. Ta ostatnia statystyka zepsuła się całkiem niedawno, gdy „Słoniki” w trzech meczach z rzędu nie potrafiły zdobyć choćby punktu.
– Gdybyśmy skończyli tę rundę teraz, moglibyśmy powiedzieć, że była udana. Ona trwa jednak nadal, a nie można oceniać wyścigu, który jest w połowie – mówi trener Michniewicz. – Ostatnio złapaliśmy zadyszkę, znajdujemy się w trudnym położeniu. Przegraliśmy trzy mecze z rzędu, wcześniej nam się to nie zdarzało, bo nawet po porażce kolejny mecz wygrywaliśmy. To trudny moment dla nas wszystkich, ale byliśmy razem, gdy wygrywaliśmy, więc będziemy razem, gdy przegrywamy.
Celem drużyny z Niecieczy jest miejsce w czołowej ósemce tabeli, które na zakończenie rundy zasadniczej pozwoli zagrać w grupie mistrzowskiej i automatycznie wykluczy spadek. „Słoniki” muszą więc postarać się o punkty w najbliższych tygodniach, bo rozgrywki w tym roku potrwają jeszcze do połowy grudnia, a kluby zagrają w tym czasie pięć spotkań, które znacząco mogą zmienić sytuację w Lotto Ekstraklasie przed następującą później zimową przerwą.
Na razie jednak drużynę z Niecieczy czeka odpoczynek od ligowej piłki, bo podczas najbliższego weekendu będzie trwała przerwa reprezentacyjna. To dobry moment, żeby przeanalizować ostatnie niepowodzenia i z efektywnymi wnioskami przystąpić do spotkania 16. kolejki, w którym 20 listopada na wyjeździe podopieczni Michniewicza zmierzą się z Arką Gdynia.
– Jeśli spojrzymy na całą dotychczasową rundę, to nasze miejsce nie jest najgorsze. Nie wyszły nam ostatnie trzy spotkania, w których mogliśmy więcej zrobić. Żałujemy, że nie udało się w nich zapunktować – mówi Jovanović. – W trakcie przerwy na kadrę musimy mocno popracować, żeby wyeliminować błędy, które popełniamy. Przegraliśmy trzy mecze, ale nie czujemy się w kryzysie, bo na boisku wiedzieliśmy, że te mecze mogły się inaczej potoczyć. To jednak piłka nożna.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze