
Stało się tak w wyniku sobotniej przegranej przed własną publicznością 2:3 z Wisłą Kraków. – Zagraliśmy dobry mecz, jeden z lepszych w Niecieczy – mówił jednak po spotkaniu trener gospodarzy. Teraz drużynę Bruk‑Betu Termaliki czekają dwa ostatnie spotkania zasadniczej części sezonu, w których rozstrzygnie się jej dalszy los. W najbliższy świąteczny poniedziałek „Słoniki” przed własną publicznością zagrają z Piastem Gliwice.
W klubie z niewielkiej Niecieczy sporo się ostatnio działo. Zespół, który jesienią był rewelacją rozgrywek i utrzymywał miejsce w ścisłej czołówce tabeli, na wiosnę nie wygrał żadnego z tegorocznych meczów. Słabsze wyniki wpłynęły m.in. na zwolnienie trenera Czesława Michniewicza, którego miejsce awaryjnie zajął dotychczasowy asystent Marcin Węglewski. Już pod wodzą nowego trenera (który dysponuje warunkową licencją umożliwiającą prowadzenie drużyny w dwóch spotkaniach ekstraklasy) ekipa „Słoników” przegrała ostatnio 0:1 z Jagiellonią Białystok. Niecieczanie tym samym w siódmym wiosennym meczu z rzędu nie zwyciężyli, co skutkuje systematycznym spadkiem w tabeli i niebezpiecznym zbliżaniem się do zespołów z drugiej ósemki.
W minioną sobotę w meczu 28. kolejki ekipa Bruk‑Betu Termaliki podejmowała przed własną publicznością Wisłę Kraków, która w tabeli ją bezpośrednio wyprzedzała różnicą dwóch punktów. Niecieczanie już raz w tym sezonie przegrali w Krakowie z „Białą Gwiazdą”, ale ich coraz trudniejsza sytuacja w ekstraklasowym zestawieniu sprawiła, że za wszelką cenę musieli postarać się o komplet punktów u siebie i przerwanie fatalnej wiosennej serii.
Walczyli i przegrali
Sobotnia konfrontacja rozpoczęła się jednak dla gospodarzy nieszczęśliwie, bo w 12. minucie pechowa interwencja Artema Putiwcewa sprawiła, że Ukrainiec zapisał na swoim koncie samobójcze trafienie. Niecieczanie nie załamali się jednak – zaledwie dwie minuty później Patrik Misak trafił do bramki Łukasza Załuski i doprowadził do remisu. W tej części meczu krakowianie mogli jeszcze ponownie objąć prowadzenie, ale nie wykorzystali swoich okazji, a dzięki dobrej defensywie gospodarzy do przerwy na tablicy świetlnej stadionu w Niecieczy widniał remis 1:1.
Druga odsłona pojedynku miała nieco inny przebieg, a gospodarze początkowo prezentowali się aktywniej. Starania „Słoników” przyniosły skutek już w 51. minucie, gdy zrehabilitował się Putiwcew – stoper świetnie wykorzystał dośrodkowanie i głową skierował piłkę do siatki, tym samym ciesząc z prowadzenia publiczność zgromadzoną w Niecieczy. Sęk w tym, że przewaga gospodarzy nie utrzymała się długo, ponieważ w 64. minucie Petar Brlek szczęśliwym zagraniem ponownie doprowadził do wyrównania. Odtąd „Słoniki” jakby spuściły z tonu, co wykorzystywali żądni zwycięstwa goście z Krakowa. A kiedy wydawało się już, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, w trzeciej minucie doliczonego czasu gry dośrodkowanie wykorzystał rezerwowy Mateusz Zachara, dzięki czemu zapewnił Wiśle triumf 3:2.
– Trudno mówić po tej porażce, bo chłopaki realizowali plan, który sobie nakreśliliśmy. Starali się robić wszystko, co było zakładane pod kątem meczu z Wisłą. Niestety, przegranego meczu – ocenił na konferencji prasowej trener Marcin Węglewski. – Zagraliśmy dobry mecz, jeden z lepszych w Niecieczy. Niestety kuriozalne bramki spowodowały, że dzisiaj nie mamy punktów, a Wisła się cieszy.
W sobotnim meczu, podobnie zresztą jak tydzień wcześniej w Białymstoku, drużyna z Niecieczy w niektórych fragmentach gry prezentowała się z dobrej strony. Starania „Słoników” nie mają jednak przełożenia na wyniki, bo ekipa nie wygrała już ósmego wiosennego meczu z rzędu. W konfrontacji z Wisłą gospodarze i tak byli bardziej skuteczni niż w poprzednich tegorocznych spotkaniach, ale na nic to się zdało, bo nietypowe trafienia dla Wisły zadecydowały o jej ostatecznej wygranej.
– Ten mecz niedobrze się dla nas ułożył, ale w odpowiednim momencie wyszliśmy na prowadzenie, którego nie udało się utrzymać – podsumowywał w klubowym kanale telewizyjnym Bartłomiej Babiarz, kapitan drużyny z Niecieczy. – Wisła miała więcej stuprocentowych sytuacji, których nie wykorzystała, ale strzeliła za to kuriozalne bramki. Działy się niesamowite rzeczy. Jedyny pozytyw dla nas jest taki, że zagraliśmy nieźle. Wolałbym jednak brzydko grać, ale wygrywać mecze.
Bruk‑Bet Termalica Nieciecza – Wisła Kraków 2:3 (1:1).
Putiwcew 12. min. (s), Misak 14. min., Putiwcew 51. min., Brlek 64. min., Zachara 90+ min. BBT: Pilarz – Fryc, Osyra, Putiwcew, Guilherme, Gergel (40’ Mikovic), Jovanović (89’ Pleva), Kupczak, Babiarz, Misak (72’ Gutkovskis), Stefanik.
Dwie kolejki do końca
Po weekendowej serii spotkań na czele tabeli Lotto Ekstraklasy niezmiennie pozostaje Jagiellonia Białystok, która wyprzedza kolejne na podium drużyny Legii Warszawa i Lechii Gdańsk. Niecieczanie utracili dotychczasowe 7. miejsce (które zajmowali jeszcze przed meczem z Wisłą) i wylądowali na 9. pozycji, tym samym po raz pierwszy w tym sezonie znajdując się w drugiej części tabeli. To oznacza, że na kluczowym etapie ekstraklasowych rozgrywek sytuacja drużyny mocno się skomplikowała.
Przedsezonowym celem „Słoników” było zajęcie miejsca w czołowej ósemce tabeli, które w rundzie finałowej gwarantuje grę w grupie mistrzowskiej. Przez długi czas wydawało się, że piłkarze Bruk‑Betu Termaliki są w stanie zrealizować ten plan, jednak gorsze wiosenne wyniki sprawiły, że klub z Niecieczy stracił swoją pozycję i w dwóch ostatnich spotkaniach sezonu musi punktować, jeśli chce powrócić do pierwszej części zestawienia. Pocieszający jest fakt, że bezpośrednio wyprzedzająca go drużyna Pogoni Szczecin ma w tym momencie identyczny dorobek punktowy, a po dwa „oczka” tracą „Słoniki” do wyżej notowanych ekip Zagłębia Lubin oraz Wisły Płock.
– Znajdujemy się w bardzo trudnym momencie, ale ciągle wierzymy, że wywalczymy miejsce w czołowej ósemce i zagramy w grupie mistrzowskiej – mówi kapitan drużyny z Niecieczy. – Momentami udowadniamy, że potrafimy grać w piłkę, tak też było z Wisłą. Ciągle brakuje nam jednak szczęścia, postawienia kropki nad „i”. Mam nadzieję, że podniesiemy się w dwóch najbliższych meczach.
W momencie oddawania tego tekstu do druku nie wiadomo, kto będzie trenerem „Słoników” w ostatnich konfrontacjach w ramach sezonu zasadniczego, ponieważ Marcin Węglewski dysponował jedynie licencją warunkową, która pozwalała mu prowadzić drużynę w dwóch meczach. Tymczasem już w najbliższy poniedziałek w 29. kolejce zmagań ekipa Bruk‑Betu Termaliki po raz kolejny wystąpi przed własną publicznością, a jej rywalem będzie Piast Gliwice. To spotkanie, w którym na jakiekolwiek błędy nie można już sobie pozwolić, bo po nim pozostanie jeszcze tylko jedna szansa na zdobycie punktów (na koniec sezonu zasadniczego 22 kwietnia Bruk‑Bet Termalica zagra jeszcze w Kielcach z Koroną).
W świąteczny poniedziałek gospodarze zmierzą się z gliwiczanami, którzy aktualnie zajmują 12. miejsce w tabeli i tracą do nich sześć punktów. Piast w całym sezonie gra gorzej od „Słoników”, ale wiosną może pochwalić się lepszym dorobkiem (podopieczni trenera Dariusza Wdowczyka, który początkiem marca trafił do klubu, zremisowali w poprzedniej kolejce z faworyzowaną Lechią), a już raz w tych rozgrywkach pokonał w październiku 2:1 ekipę Bruk‑Betu Termaliki. Niecieczanie nie mają jednak wyjścia i nie mogą oglądać się na rywala, a w grę wchodzi tylko zdobycie kompletu punktów.





















