Nie tak miało być…

0
termalica
termalica1939
REKLAMA

Piłkarzy, sztab, kibiców i szefostwo klubu – przyznaje trener drużyny, która spadła właśnie na 12. miejsce w tabeli. O przełamanie niecieczanie zagrają w najbliższą niedzielę z Puszczą Niepołomice.

Nieudany wyjazd
Na początku sezonu „Słonie” odniosły trzy zwycięstwa z rzędu, ale na tym się skończyło, bo od 10 sierpnia nie potrafią zdobyć kompletu punktów. Tak było też w środowym wyjazdowym meczu z nieco niżej notowaną Olimpią Grudziądz, który rozegrano w ramach odrabiania zaległości z 8. kolejki, bo w pierwszym terminie spotkanie nie odbyło się z powodu powołań do reprezentacji narodowych.
Do przerwy w Grudziądzu trochę lepiej spisywali się gospodarze, którzy ostatnio również mieli kiepski okres (z pięciu poprzednich meczów wygrali tylko jeden) i potrzebowali punktów. Olimpia stworzyła kilka sytuacji, ale bramkę zdobyła dopiero po błędzie Bruk-Betu Termaliki. Strata piłki przez „Słonie” przed polem karnym skutkowała bowiem trafieniem Omara Monterde w 40. minucie. Po zmianie stron niecieczanie naciskali i robili wiele, aby doprowadzić choćby do wyrównania, ale nie potrafili pokonać bramkarza rywali, więc to gospodarze świętowali zdobycie kompletu punktów.
– To był żywy mecz, toczony w szybkim tempie, na dobrym poziomie. Niestety o wyniku zadecydowała nie jakaś składna akcja, tylko nasz prosty błąd przy wyprowadzaniu piłki – mówi Piotr Mandrysz, trener drużyny z Niecieczy. – Po przerwie graliśmy bardzo dobrze, przejęliśmy zdecydowanie inicjatywę, ale byliśmy bardzo nieskuteczni. To nasza bolączka, bo mamy wiele okazji, a strzelmy mało goli. Nie zasłużyliśmy na porażkę, ale nie względy estetyczne decydują o wygranej, lecz to, co w siatce.Olimpia Grudziądz – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:0 (1:0). Monterde 40. min. BBT: Dybowski – Grzybek, Szarek, Putiwcew, Miković, Wasielewski (82’ Kalisz), Jovanović (61’ Wlazło), Kamiński, Purece, Kiełb, Jelić (61’ Gutkovskis).

U siebie też bez punktów
Trzy dni później „Słonie” w Niecieczy miały jeszcze trudniejsze zadanie, bo rywalizowały z Miedzią Legnica w 10. serii spotkań. Spadkowicz z ekstraklasy zdobył dotychczas więcej punktów, a w swoich szeregach ma kilku doświadczonych zawodników. Zespół Dominika Nowaka był jednak do pokonania (w tym sezonie trzykrotnie przegrywał już na wyjazdach), ale Bruk-Betowi Termalice znów się nie udało.
O porażce gospodarzy ponownie przesądziła jedna bramka. Tym razem autorem decydującego trafienia był Artur Pikk, który po zespołowej akcji pokonał Karola Dybowskiego w 64. minucie. O ile jednak w poprzednim meczu niecieczanie mieli swoje szanse, o tyle w sobotę – mimo zaangażowania – brakowało im dobrych sytuacji, grali nerwowo, a ostatecznie przyjezdni zwyciężyli zasłużenie.
– To kolejny mecz, w którym nie zdobywamy punktów. To boli, zwłaszcza gdy gramy u siebie – mówi Dawid Kalisz, pomocnik Bruk-Betu Termaliki. – Trudno nam się przełamać, jesteśmy wycofani, bez pewności siebie. Nie gramy tak, jak potrafimy, bo na pewno mamy jakość i potencjał w zespole, stać nas na pokonanie każdego kolejnego rywala, ale na razie czegoś nam brakuje.

REKLAMA (2)

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Miedź Legnica 0:1 (0:0).

REKLAMA (3)

Artur Pikk 64. min. BBT: Dybowski – Grzybek (56’ Wasielewski), Jonathan de Amo, Putiwcew, Miković, Kalisz, Jovanović, Wlazło (73’ Kamiński), Gutkovskis (67’ Purece), Gergel, Jelić.
Po ubiegłotygodniowych porażkach niecieczanie znaleźli się na 12. miejscu w tabeli. Do lidera tracą już dziewięć punktów. Kolejną szansą na przełamanie serii bez zwycięstwa będzie mecz 11. kolejki z Puszczą Niepołomice, który „Słonie” rozegrają na wyjeździe w najbliższą niedzielę.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze