Ubiegły tydzień nie był udany dla BSF-u ABJ Powiat Bochnia. Podopieczni trenera Antuna Bacica najpierw w ćwierćfinale Pucharu Polski przegrali 4:6 z Constractem Lubawa, następnie na szczeblu Fogo Futsal Ekstraklasy ulegli 3:4 Red Dragons Pniewy. Bochnianie utrzymali jednak 5. miejsce w tabeli. W najbliższą sobotę zmierzą się na wyjeździe z przedostatnią w zestawieniu Jagiellonią Białystok.
Porażka, ale z podniesioną głową
W tym sezonie zawodnicy BSF-u ABJ Powiat Bochnia po raz pierwszy w historii klubu dotarli do 1/4 finału Pucharu Polski. Na tym etapie rozgrywek trafili jednak na wyjątkowo trudnego rywala, bo Constract Lubawa to aktualny mistrz Polski, a zarazem jeden z potentatów na krajowym podwórku, który obecnie znajduje się na czele tabeli Fogo Futsal Ekstraklasy.
Pojedynek o awans do półfinału odbył się w ubiegłą środę w Bochni. Gospodarze zaczęli bardzo dobrze, bo jako pierwszy do siatki trafił Łukasz Biel. Bramka podrażniła zespół z Lubawy, który wkrótce pokazał swoje możliwości. Everton, Pedro Silva, Tomasz Kriezel i Adriano Lemos sprawili, że goście prowadzili już 4:1. Tuż przed przerwą stratę bochnian do rywala zmniejszyło nieco trafienie Minora Cabalcety.
W drugiej połowie gospodarze nie poddawali się, co przyniosło skutek – najpierw gola kontaktowego zdobył Kamil Surmiak, następnie w 32. minucie do wyrównania doprowadził Biel. O porażce 4:6 zadecydowała dopiero końcówka drugiej połowy, w której na liście strzelców Constractu zapisali się Claudinho oraz Martin Dosa.
Bochnianie ostatecznie odpadli z dalszej rywalizacji w Pucharze Polski, ale i tak mogą być zadowoleni ze swoich występów w tej edycji zmagań. Znaleźli się w końcu w gronie ośmiu najlepszych drużyn, a w ćwierćfinale postawili się faworytowi z Lubawy. Teraz podopieczni trenera Bacica mogą już skupić się wyłącznie na rywalizacji w Fogo Futsal Ekstraklasie, choć akurat w ubiegłym tygodniu nie udało im się powiększyć swojego dorobku.
Pniewianie ponownie lepsi
W niedzielę zawodnicy BSF-u ABJ zmierzyli się przed własną publicznością z Red Dragons Pniewy w ramach 25. kolejki ligowych zmagań. Rywal zajmował pozycję w środku tabeli, ale już raz w tym sezonie przed własną publicznością pokonał bochnian 3:2, a na dodatek obecnie z determinacją walczy o awans do fazy play-off.
Ekipie trenera Bacica, która niedawno wyśrubowała serię jedenastu meczów z rzędu bez porażki, nie udało się zrewanżować za jesienną przegraną w Wielkopolsce. Co więcej, zespół z Pniew znów wygrał różnicą jednej bramki, tym razem 4:3, mimo że po pierwszej połowie gospodarze prowadzili za sprawą trafienia Adama Wędzonego.
W hali przy ul. ks. Józefa Poniatowskiego znacznie więcej działo się po zmianie stron. Dorobek BSF-u ABJ powiększyli Sebastian Leszczak i Łukasz Biel, ale było to zbyt mało wobec świetnej dyspozycji Yvaaldo Gomesa, który po przerwie ustrzelił hat-tricka. Jedno trafienie dla Red Dragons dołożył Patryk Hoły. Miejscowych kibiców najbardziej bolały okoliczności porażki, bo decydującą bramkę gospodarze stracili w ostatniej minucie.
Na wyjeździe z autsajderem
W niedzielę bochnianie po raz ósmy w tym sezonie zaznali smaku porażki. Dwa ich mecze zakończyły się podziałem punktów, a w piętnastu spotkaniach byli lepsi od rywali. W efekcie zajmują obecnie 5. miejsce w tabeli najwyższej klasy futsalu w Polsce.
W tym tygodniu zawodnicy BSF-u ABJ będą mieli świetną okazję, aby poprawić swój dorobek punktowy. W najbliższą sobotę w 26. kolejce zmierzą się na wyjeździe z Jagiellonią Białystok (16 marca, godz. 18:00). Zespół ze stolicy województwa podlaskiego zajmuje dopiero przedostatnie miejsce w tabeli i nie ma już realnych szans na utrzymanie się w krajowej elicie. Listopadowe spotkanie obu ekip w Bochni zakończyło się wygraną gospodarzy 8:2.
























