Przegrana przez nieskuteczność

0
Termalica
To był mecz, który bezwzględnie powinniśmy wygrać dużą różnicą bramek. Nie powinniśmy nawet zremisować – oceniał po spotkaniu rozczarowany trener Michniewicz | fot. Tomasz Madejski
REKLAMA

Nieskuteczność „Słoników” sprawiła jednak, że w wyjazdowym spotkaniu ulegli gliwickiemu rywalowi 1:2. – Bezwzględnie powinniśmy wygrać dużą różnicą bramek – mówił po meczu nieusatysfakcjonowany trener Czesław Michniewicz. Niecieczanie jako faworyt w kolejnym spotkaniu zagrają o przełamanie złej passy i komplet punktów, bo ich domowym rywalem w przyszłą sobotę będzie Korona Kielce, która zajmuje ostatnie miejsce w tabeli.
Kibice „Słoników” przekonali się niedawno o prawdziwości powiedzenia, że każda seria kiedyś się kończy, gdy ich ulubieńcy przegrali z Wisłą Kraków po siedmiu meczach z rzędu bez porażki. Mimo tego drużyna Bruk‑Betu Termaliki przed 14. kolejką sezonu pozostawała na podium tabeli, a w kolejnym spotkaniu chciała wrócić na zwycięską ścieżkę i umocnić pozycję w czołówce.
W piątek podopieczni trenera Michniewicza po raz kolejny grali na wyjeździe. Tym razem udali się do Gliwic, gdzie zmierzyli się z tamtejszym Piastem. Teoretycznie drużyna prowadzona przez Radoslava Latala nie powinna stworzyć dużych problemów wyżej notowanym „Słonikom”, bo wciąż aktualny wicemistrz Polski gra w tym sezonie słabo i przed meczem zajmował miejsce w dolnej części stawki. Niecieczanie jednak niczego nie mogli być pewni, ponieważ za Piastem przemawiała jego wyższa w ostatnim czasie forma, dzięki której zaczął punktować i powoli poprawiać swój mizerny dorobek.

Niewykorzystane okazje
Przez wiele minut pierwszej połowy przebieg spotkania odzwierciedlał jednak różnicę, jaka dzieli w tabeli obydwie drużyny. „Słoniki” prezentowały się lepiej i częściej zagrażały bramce rywala, a Piast długo nie był w stanie nawiązać do swojej lepszej postawy z poprzednich spotkań. Sęk w tym, że goście nie potrafili trafić do bramki Jakuba Szmatuły, a dobre okazje marnowali m.in. Vladislavs Gutkovskis czy Patrik Misak. Na dodatek tuż przed przerwą to gospodarze objęli prowadzenie, gdy w doliczonym czasie gry Michał Masłowski zdobył efektowną bramkę z rzutu wolnego.
Od początku drugiej połowy piłkarze Bruk‑Betu Termaliki chcieli doprowadzić do wyrównania, co udało im się w 54. minucie za sprawą Misaka, który strzelił pierwszego gola w tym sezonie. Kibice klubu z Niecieczy z remisu cieszyli się jednak zaledwie kilkadziesiąt sekund, bo już w następnej minucie drużyna popełniła błąd w obronie, który skutkował golem Josipa Barisicia. Szybka strata drugiej bramki mogła podłamać „Słoniki”, ale mimo tego ekipa nie poddawała się i do końca spotkania walczyła o wyrównanie. Niecieczan nie opuszczały jednak wcześniejsze problemy z finalizacją akcji, bo bardzo dobre sytuacje choćby Wojciecha Kędziory czy Dawida Nowaka nie przyniosły bramkowych rezultatów i to Piast ostatecznie triumfował 2:1.
– To był mecz, który bezwzględnie powinniśmy wygrać dużą różnicą bramek. Nie powinniśmy nawet zremisować – oceniał po spotkaniu rozczarowany Michniewicz. – Byliśmy lepszym zespołem, mieliśmy więcej sytuacji, ale graliśmy bardzo nieskutecznie. Powinniśmy zdobyć nie jedną, lecz kilka bramek. Jesteśmy sami sobie winni. Piast wykorzystał to, co miał.
Szkoleniowiec „Słoników” w piątek wyrażał także zastrzeżenia wobec pracy sędziów. Podkreślał, że rzut wolny, po którym Piast zdobył bramkę, powinien być wykonany z innego miejsca. Z poczuciem dużego niedosytu mecz zakończyli także piłkarze, którzy żałowali niewykorzystanych szans. Niecieczanie łącznie oddali aż 20 strzałów, a chociaż zespół z Gliwic przeważał w innych statystykach, jak posiadanie piłki czy liczba podań, to właśnie Bruk‑Bet Termalica była znacznie groźniejsza pod bramką. Aktywność w ofensywie nie uchroniła jednak klubu przed drugą przegraną z rzędu.
– Chcielibyśmy w każdym meczu mieć tyle klarownych sytuacji, ile stworzyliśmy dzisiaj. Szkoda, że w obronie popełniliśmy błąd, a z przodu nie byliśmy tak skuteczni i w ostatnim momencie piłka nie trafiała do siatki – mówi Mateusz Kupczak, który piątkowy mecz rozpoczął w roli kapitana klubu z Niecieczy. – W kolejnym spotkaniu u siebie będziemy szukali skuteczności. Potrzeba nam chłodnej głowy, spokoju pod bramką i wykorzystywania sytuacji.

Piast Gliwice – Bruk‑Bet Termalica Nieciecza 2:1 (1:0).

REKLAMA (2)

Masłowski 45. min., Misak 54. min., Barisic 55. min. Bruk‑Bet Termalica: Pilarz – Fryc, Osyra, Putiwcew, Guilherme, Gergel, Kupczak (81’ Smuczyński), Misak (69’ Juhar), Pleva, Gutkovskis (69’ Nowak), Kędziora.

REKLAMA (3)

Wrócić do wygrywania…
Po raz ostatni piłkarze Bruk‑Betu Termaliki zwyciężyli na boiskach Lotto Ekstraklasy na początku października ze Śląskiem Wrocław. Potem bezbramkowo zremisowali z Jagiellonią Białystok i dwukrotnie przegrali z Wisłą oraz Piastem. Mimo tego po niedzielnych meczach 14. kolejki „Słoniki” zajmowały jeszcze miejsce na podium tabeli, ale strata do wyprzedzających je Jagiellonii i Lechii Gdańsk była już większa niż dotychczas. Na dodatek ekipę gonią kolejni rywale, w tym Zagłębie Lubin, które swój mecz rozgrywało w miniony poniedziałek (już po oddaniu tego tekstu do druku) i miało szansę wyprzedzić klub z Niecieczy.
Do końca roku zaplanowano jeszcze cztery serie spotkań na szczeblu najwyżej klasy rozgrywkowej w Polsce. Piłkarze i sztab szkoleniowy deklarują, że celem „Słoników” jest miejsce w pierwszej części tabeli po rundzie zasadniczej, więc drużyna musi w najbliższych spotkaniach punktować, aby utrzymać miejsce w górnej części stawki i spać spokojnie w trakcie zimowej przerwy.
– Doświadczony zespół, który chce się liczyć w walce o pierwszą ósemkę, nie może stracić bramki zaraz po tym, gdy sam strzela gola – mówił Michniewicz po meczu z Piastem. W grze swoich podopiecznych szkoleniowiec dostrzegł jednak również pozytyw w porównaniu z poprzednią ligową porażką: – Pod względem stwarzania sytuacji zagraliśmy dużo lepiej niż w meczu z Wisłą Kraków.
Niecieczanie w zbliżającej się 15. kolejce mają dużą szansę, żeby zrehabilitować się za dwa przegrane ostatnio spotkania. W najbliższą sobotę wystąpią bowiem przed własną publicznością, a domowy stadion jest w tym sezonie ich twierdzą, w której żadna z siedmiu przyjezdnych drużyn nie zdołała jeszcze wygrać. Na dodatek najbliższy rywal „Słoników” to Korona Kielce, aktualnie ostatnia drużyna w stawce, będąca w tym sezonie jednym z pretendentów do spadku.
Kielczanie wygrali dotychczas czterokrotnie, dwa razy remisowali, a aż w ośmiu spotkaniach byli gorsi od przeciwników. Korona nie dysponuje zbyt dużym potencjałem kadrowym i już przed rozpoczęciem rozgrywek była wymieniana w gronie najsłabszych drużyn w lidze, do czego przyczyniły się problemy organizacyjno‑właścicielskie klubu i brak wzmocnień. Niecieczanie co prawda nie mogą zlekceważyć rywala, ale w meczu z kielecką drużyną przed własną publicznością są bezsprzecznym faworytem, a kibice szczególnie w tej konfrontacji oczekują ich zwycięstwa.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze