
Dzięki kompletom punktów Termalica poprawiła swoją pozycję w tabeli, a piłkarze myślą już o spotkaniu następnej kolejki. W najbliższy poniedziałek „Słoniki” zagrają bowiem w Niecieczy z ekipą Wisły Kraków.
Niecieczanie po pierwszych tegorocznych spotkaniach wiosennej części sezonu nie mogli być usatysfakcjonowani ze swojego dorobku punktowego. Drużyna wyraźnie przegrała z Lechem Poznań i wprawdzie zremisowała z Cracovią oraz Pogonią Szczecin, ale w ligowej stawce znalazła się tuż nad strefą spadkową. Beniaminek mógł pocieszać się faktem, że w tej części tabeli różnice pomiędzy klubami są niewielkie, a jego pozycję mogły poprawić dwa kolejne ekstraklasowe spotkania, które Termalica rozegrała w minionym tygodniu.
Lider poległ w Niecieczy
W środowym meczu 25. kolejki w podtarnowskiej miejscowości to przyjezdna drużyna była faworytem. Legia Warszawa prowadziła w ekstraklasowej tabeli, a w tym roku wygrała wszystkie dotychczasowe spotkania, tracąc w nich tyko jedną bramkę. W jesiennym meczu obydwu ekip przy Łazienkowskiej padł niespodziewany remis 1:1, ale tym razem wszystko wskazywało na to, że to pretendent do mistrzostwa Polski będzie w Niecieczy lepszy.
Kibice, którzy po brzegi wypełnili stadion w niewielkiej miejscowości, byli w środę zaskoczeni przebiegiem zdarzeń. Co prawda to Legia dłużej utrzymywała się przy piłce i częściej oddawała strzały, ale była nieskuteczna, a po błędzie rywali Wojciech Kędziora zapewnił gospodarzom prowadzenie w 35. minucie. W drugiej połowie stosunkowo szybko trafił Patrik Misak, wykorzystując dośrodkowanie w 52. minucie, dzięki czemu „Słoniki” mogły skupić się na defensywie i kontrach. Goście do końca próbowali odrabiać straty, ale ich próby były daremne. Sensacyjną wygraną beniaminka 3:0 przypieczętował zaś gol Dawida Plizgi w doliczonym czasie gry, a wynik mógłby być jeszcze wyższy, gdyby „Słoniki” nie zmarnowały w drugiej połowie kilku dogodnych okazji.
– Po ostatnim spotkaniu z Pogonią w Szczecinie komentatorzy telewizyjni stwierdzili, że każde nasze zagranie w obronie kosztowało mnie jeden dzień życia. Dziś to spotkanie kosztowało mnie może dwa lata – skomentował na konferencji prasowej trener Piotr Mandrysz. – To był trudny mecz. Zapisaliśmy się w historii polskiej piłki. W tym sezonie mamy lepszy bilans meczów bezpośrednich z Legią. Jestem dumny z chłopaków. To zwycięstwo doda im wiary przed kolejnymi spotkaniami.
Środowy mecz Termaliki z Legią okazał się symptomatyczny. Beniaminek poprzednio tracił punkty, ale nie grał źle, utrzymywał się dłużej przy piłce i często stwarzał sobie niewykorzystane okazje bramkowe. Tymczasem w spotkaniu w Niecieczy to warszawianie zdecydowanie dominowali pod względem większości statystyk drużynowych, ale gospodarze byli skuteczniejsi i potrafili wykorzystać nadarzające się okazje strzeleckie, efektywnie grając przy tym w strefie obronnej.
Termalica Bruk‑Bet Nieciecza – Legia Warszawa 3:0 (1:0).
Kędziora 36. min., Misak 52. min., Plizga 90. min. Termalica: Pilarz – Ziajka, Putiwcew, Stano, Jarecki, Juhar, Babiarz (58’ Markowski), Pleva, Misak (80’ Foszmańczyk), Plizga, Kędziora (78’ Bratanović).
Historycznie w Łęcznej
Środowa wygrana „Słoników” z liderem tabeli odbiła się głośnym echem w piłkarskiej Polsce. Beniaminek poprawił swój dorobek, ale zdawał sobie też sprawę, że nadal potrzebuje punktów. Nie było czasu na świętowanie zwycięstwa z Legią, ponieważ już w sobotę w ramach 26. kolejki Termalica grała na wyjeździe w Łęcznej. Tamtejszy Górnik nieznacznie wyprzedzał drużynę Piotra Mandrysza w ligowym zestawieniu, a statystyka dotychczasowych wyników nie wskazywała silniejszej z drużyn. Termalica bardzo poważnie traktowała jednak spotkanie z podopiecznymi Jurija Szatałowa, ponieważ liczyła na kolejne punkty, a przy tym chciała przełamać impas i po raz pierwszy w historii klubu wygrać na stadionie w Łęcznej, bo obydwie ekipy najczęściej ze sobą remisowały.
– Myślę, że mecz z Górnikiem jest dużo ważniejszy niż ten z Legią. Jeśli nie wywieziemy punktów z Łęcznej, to te trzy w meczu z Legią niewiele nam dadzą – mówił na antenie klubowej telewizji Dawid Plizga. Bartłomiej Babiarz przed sobotnim meczem dodawał: – Do każdego zespołu podchodzimy z szacunkiem. Wiemy, jak gra Górnik, będziemy chcieli się przeciwstawić i wywieźć trzy punkty.
Początkowo w Łęcznej wydawało się, że to gospodarze są bliżej gola, ale ostatecznie jako pierwsze trafiły „Słoniki”. W 42. minucie Dawid Sołdecki, niegdyś wieloletni piłkarz Górnika, zapewnił Termalice prowadzenie do przerwy. W drugiej połowie efektownie podwyższył w 53. minucie Wojciech Kędziora, zdobywając tym samym piątą bramkę w piątym tegorocznym meczu. Później łęcznianie starali się za wszelką cenę odrobić straty i pod bramką „Słoników” było gorąco, a Bartosz Śpiączka zdołał w końcówce strzelić kontaktowego gola, ale ostatecznie po nerwowej grze w ostatnich minutach to ekipa gości triumfowała 2:1.
– To był dla nas trudny mecz, a po chłopcach, szczególnie w drugiej połowie, było widać trudy spotkania z Legią. Tym bardziej duże uznanie dla nich – podsumowuje szkoleniowiec zwycięskiego beniaminka z Niecieczy. – W końcówce rywal zdobył kontaktową bramkę i zaczęliśmy truchleć na ławce rezerwowych. Ostatnie dziesięć minut to była obrona Częstochowy. Dowieźliśmy jednak wynik do końca. Niezmiernie z tego się cieszę, bo to pierwsza historyczna wygrana Termaliki Bruk‑Betu w Łęcznej. Jest mi miło, że stało się to moim udziałem.
Górnik Łęczna – Termalica Bruk‑Bet Nieciecza 1:2 (0:1).
Sołdecki 42. min., Kędziora 53. min., Śpiączka 87. min. Termalica: Pilarz – Ziajka, Sołdecki, Putiwcew, Jarecki (58’ Fryc), Plizga (46’ Biskup), Pleva, Kupczak, Misak, Juhar, Kędziora (79’ Markowski).
Czas na Wisłę…
Ubiegłotygodniowe spotkania Termaliki udowodniły, że drużyna pod wodzą Piotra Mandrysza potrafi pokonywać wymagających przeciwników. Beniaminek wreszcie zyskał skuteczność i umiejętność wykorzystywania nadarzających się okazji, której tak bardzo brakowało mu w tym sezonie. W efekcie triumfów „Słoniki” poprawiły też swoją ligową pozycję. Aktualnie drużyna z Niecieczy znajduje się już na 9. miejscu i ma tyle samo punktów co Lechia Gdańsk, zamykająca czołową ósemkę tabeli. Jeśli Termalica zdoła kontynuować dobrą passę, ma nadal szansę poprawić swoją lokatę i znaleźć się w gronie ośmiu klubów, które niedługo zagrają w grupie mistrzowskiej.
Do końca zasadniczej części ekstraklasowego sezonu pozostały jeszcze cztery kolejki. W ramach 27. serii spotkań Termalica zagra w najbliższy poniedziałek przed własną publicznością z drużyną, którą wyprzedza w tabeli. 14 marca kibice piłkarscy z regionu tarnowskiego będą bowiem mogli obejrzeć w Niecieczy drugą w tym sezonie konfrontację gospodarzy z Wisłą Kraków. W pierwszym meczu „Biała Gwiazda” bezbramkowo zremisowała u siebie z beniaminkiem.
Poniedziałkowe spotkanie to dogodna okazja dla „Słoników”, by spróbować znaleźć się w czołowej ósemce tabeli. Wisła to znany klub z tradycją i tytułami, lecz ostatnio znajduje się w kryzysie i w tym sezonie nie walczy o mistrzostwo, a o utrzymanie się w rozgrywkach.





















