Termalica postraszyła Legię

0
Termalica
Radość piłkarzy z Niecieczy po golu strzelonym Legii | fot. Mateusz Kostrzewa
REKLAMA

Wyjazdowe spotkanie 10. kolejki piłkarskiej ekstraklasy było dla drużyny z Niecieczy wyjątkowe, bo zagrała ona z aktualnym wicemistrzem Polski i uczestnikiem europejskich pucharów, a zarazem jednym z najważniejszych klubów w historii polskiej piłki. Legia nie lekceważyła jednak mniej doświadczonego rywala, a trener warszawskiej ekipy przed spotkaniem podkreślał nawet, że konfrontacja z Termaliką jest ważniejsza niż zbliżający się mecz z Napoli w Lidze Europy.
Legia rozpoczęła sezon od zwycięstw, ale później straciła wiele punktów, teraz zaś stara się gonić lidera tabeli, dlatego motywacji przed spotkaniem z beniaminkiem nie brakowało. Tymczasem piłkarze Termaliki, którzy z meczu na mecz prezentują się coraz lepiej, a niedawno po raz pierwszy w sezonie wygrali na wyjeździe, jechali do Warszawy z chęcią sprawienia niespodzianki.

Gospodarze w opałach
W pierwszej połowie niedzielnej konfrontacji kibice nie zobaczyli goli, ale przekonali się, że goście są wymagającym przeciwnikiem nawet dla wicemistrza Polski. To „Słoniki” bowiem prezentowały się nieco lepiej, próbowały konstruować akcje i stwarzać zagrożenie pod bramką rywala. Brakowało jednak klarownych sytuacji i lepszego zachowania się w kilku momentach, więc ostatecznie do przerwy gole nie padły.
Druga część spotkania była znacznie ciekawsza. Niecieczanie grali odważnie, aż wreszcie ich determinacja przyniosła skutek. Martin Juhar w 58. minucie zdobył gola w drugim meczu z rzędu. Radość Termaliki nie trwała jednak długo, bo chwilę później wyrównał Nemanja Nikolić, który z dziesięcioma trafieniami przewodzi w tabeli strzelców ligi. Legia zaczęła wówczas częściej atakować, ale goście dobrze się bronili, a na dodatek w końcówce stworzyli sobie bardzo dobre okazje do objęcia prowadzenia. Zabrakło jednak precyzji w wykończeniu sytuacji, a do remisu warszawian przyczynił się świetnie broniący Dusan Kuciak.
– Byliśmy lepszą drużyną – przyznaje Dawid Sołdecki na oficjalnej stronie internetowej Termaliki. – Przed meczem zakładaliśmy, żeby stąd wywieźć punkt. Zadanie wykonaliśmy, ale po spotkaniu czujemy niedosyt. Mieliśmy swoje sytuacje, z których wykorzystaliśmy tylko jedną. Dziś staraliśmy się zaprezentować swój ofensywny futbol. Dla kogoś, kto ogląda nasze mecze, to nie było zaskoczenie. Myślę, że tak też było z Legią.
Za drużyną z Niecieczy przemawiają chociażby statystyki. To beniaminek dłużej utrzymywał się przy piłce, wykonał więcej podań, częściej strzelał. Legia przez długi czas nie miała pomysłu na konstruowanie akcji, tymczasem Termalica próbowała różnych rozwiązań. Nie dziwią więc słowa Jakuba Rzeźniczaka, który po meczu narzekał, że gospodarze nie zdołali zdominować rywala i zagrali poniżej oczekiwań. Ze swoich podopiecznych mógł być za to zadowolony trener „Słoników”.
– Zdobyliśmy punkt po bardzo dobrej grze. Chłopcy nie przestraszyli się przeciwnika – mówił Piotr Mandrysz na konferencji prasowej. – Pozostaje niedosyt, bo w końcówce mieliśmy kilka dobrych sytuacji. Zabrakło zimnej krwi i wykończenia. Niespodzianka mogła stać się faktem. Byliśmy blisko tego, aby dzisiaj zdobyć w Warszawie pełną pulę.Legia Warszawa – Termalica Bruk‑Bet Nieciecza 1:1 (0:0). Juhar 58. min., Nikolić 60 min. Termalica: Nowak – Pleva, Stano, Sołdecki, Jarecki, Kupczak, Babiarz, Biskup (67’ Kędziora), Liczka (80’ Drozdowicz), Plizga (94’ Foszmańczyk), Juhar.

REKLAMA (3)

Podtrzymać passę
W niedzielę Termalica po raz drugi z rzędu w tym sezonie zremisowała, a zarazem nie przegrała czwartego spotkania z kolei. W efekcie beniaminek znajduje się w środku tabeli, niewiele tracąc do drużyn zajmujących miejsca na ligowym podium. Choć piłkarze klubu z Niecieczy zaczęli sezon od przegranych, to z każdym kolejnym meczem nabierają pewności, a przede wszystkim – co podkreślają obserwatorzy – grają kreatywnie, próbują starannie przygotowywać akcje od własnej bramki.
– Mieliśmy trudny początek sezonu, przegraliśmy trzy spotkania. Chyba przytłaczała nas trochę otoczka ekstraklasy, ale to już minęło – przyznaje trener Mandrysz, podkreślając także, że jego drużyna stara się grać ofensywnie. – Nie jesteśmy czerwoną latarnią, choć wielu nas skreślało. Gramy w piłkę, a nie tylko ją kopiemy. Mam nadzieję, że uda nam się jeszcze kilka razy to udowodnić.
Najbliższa okazja nadarza się już w przyszły weekend. W ramach 11. kolejki Termalica zagra w roli gospodarza w Mielcu, a jej rywalem będzie Górnik Łęczna. Piłkarze beniaminka, czekający na zakończenie modernizacji stadionu w Niecieczy, chcą za wszelką cenę podtrzymać dobrą passę w spotkaniach rozgrywanych na mieleckim obiekcie, gdzie radzą sobie znakomicie. Dotychczas wygrali tam trzy mecze, a jeden zremisowali.
W sobotę w Mielcu gospodarze mają sporą szansę, aby po raz kolejny przesunąć się w górę tabeli. Górnik Łęczna gra bowiem nierówno – potrafił pokonać Wisłę Kraków, ale też przegrać z Podbeskidziem Bielsko‑Biała, co stało się w poprzedniej kolejce. Na dodatek łęcznianom ubyło dwóch zawodników, którzy ujrzeli w tym meczu czerwone kartki. Górnik w tabeli znajduje się tuż za „Słonikami”, tracąc do nich jeden punkt. Stawka sobotniej rywalizacji jest więc wysoka.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze