W ostatnich dniach grudnia coraz liczniejsi kibice beniaminka mogą z zadowoleniem wspominać minione dwanaście miesięcy, a zawodnicy mają też noworoczne plany – wiosną chcą grać lepiej, zdobyć więcej punktów i awansować na wyższą pozycję w ekstraklasowej stawce.
Używając piłkarskiego porównania, można powiedzieć, że 2015 rok był dla klubu z Niecieczy jak mecz, który składa się z dwóch części oraz przerwy. W każdej połowie „Słonikom” przyświecały inne cele. Najpierw chodziło o to, aby po latach starań wreszcie awansować na najwyższy rozgrywkowy poziom w Polsce. Kiedy już się udało, był chwilowy moment wytchnienia, po którym drużyna z nowymi zamierzeniami przystąpiła do ekstraklasowych rozgrywek.
Pierwsza połowa
O awansie do ekstraklasy w Niecieczy marzyło się już od dłuższego czasu. Wprawdzie tamtejsza drużyna jeszcze nie tak dawno występowała w lidze okręgowej, ale w ostatnich latach – dzięki zaangażowaniu sponsorów i właścicieli Termaliki – kolejne występy klubu miały progresywny charakter. Od sezonu 2010/11 „Słoniki” grały na ekstraklasowym zapleczu i w trakcie następnych lat ocierały się już o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. W pierwszych miesiącach 2015 roku nadzieje były szczególnie duże, ponieważ ekipa pod wodzą Piotra Mandrysza rozpoczynała wiosenną część sezonu jako jeden z głównych pretendentów do awansu.
Niecieczanie w rundzie jesiennej objęli pierwszoligowe prowadzenie już po inauguracyjnej kolejce i nie oddali go aż do końca. Nic więc dziwnego, że wielu kibiców z niecierpliwością oczekiwało spektakularnego sukcesu. 30 maja fani klubu mogli się wreszcie poczuć niczym w śnie na jawie. W przedostatniej kolejce poprzedniego sezonu Termalica pokonała u siebie Pogoń Siedlce, dzięki czemu historyczny awans stał się faktem. Drużyna wiosną nie grała już tak skutecznie i spadła na niższe pozycje, ale ostatecznie zakończyła rozgrywki jako wicelider, pozwalając się wyprzedzić jedynie Zagłębiu Lubin. Radość była więc ogromna, tym bardziej że w trakcie wiosennych rozgrywek „Słoniki” przysporzyły kibicom wielu emocji.
– Najpierw goniliśmy rywali, potem musieliśmy uciekać przed drużyną Wisły Płock, a jednocześnie jeszcze odbierać wszelkiego rodzaju nieprzychylne dla nas komentarze, które powątpiewały w naszą sportową grę o awans – mówił po awansie trener Mandrysz, będący jednym z kluczowych architektów sukcesu drużyny z Niecieczy. – Wszystkim utarliśmy nosa, pokazaliśmy, że Termalica zawsze chciała awansować, ale w sportowej rywalizacji nie zawsze się to udaje.
W czerwcu świętowała więc cała Nieciecza, która nagle znalazła się na ustach piłkarskiej Polski. Była wielka feta na tamtejszym stadionie, wizyty licznych dziennikarzy i wiadomości o awansie w czołowych ogólnokrajowych serwisach informacyjnych. Rozliczne gratulacje spływały w kierunku nowego beniaminka z różnych stron. Sukces klubu z niewielkiej miejscowości stał się nawet przyczynkiem do dyskusji nie tylko stricte sportowej – zastanawiano się bowiem nad rywalizacją prowincji z miastem, pieniędzmi w sporcie czy kulturowym statusem wsi.
Termalikę z całą pewnością znacznie częściej chwalono, niż ganiono, ponieważ z racjonalnego (a nie emocjonalno‑kibicowskiego) punktu widzenia ranga dokonania „Słoników” nie mogła być w żadnym sensie zakwestionowana. W klub zainwestowano przecież prywatne pieniądze, właściciele Termaliki pracowali na końcowy sukces od wielu lat, a sportowa wytrwałość przyniosła wreszcie zaskakujący dla wielu rezultat. Pierwsza połowa roku była po prostu sukcesem drużyny z Niecieczy.
„Awans do ekstraklasy jest nagrodą, ale i zobowiązaniem wobec kibiców i mieszkańców Waszej małej ojczyzny” – pisał po sezonie w liście gratulacyjnym do włodarzy klubu Zbigniew Boniek, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej. Były reprezentant Polski życzył „Słonikom” powodzenia w ekstraklasie: „Piłka nożna nie zawsze ma smak szampana, czasami i gorzkie łzy pojawiają się po porażkach i niepowodzeniach. Tych ostatnich futbolowy los niech Wam zaoszczędzi”.
Druga połowa
Pierwszoligowe rozgrywki zakończyły się w czerwcu, a już niespełna półtora miesiąca później Termalica debiutowała w ekstraklasie. Pauza pomiędzy sezonami była więc krótka jak przerwa w piłkarskim spotkaniu, ale zarazem bardzo intensywna. Trzeba było nieco przebudować drużynę, a do tego zająć się wieloma kwestiami organizacyjnymi, ponieważ stadion w Niecieczy nie był przystosowany do ekstraklasowych wymogów licencyjnych. Znów nie zabrakło jednak uporu, bo prace modernizacyjne rozpoczęły się bardzo szybko, a w czasie ich trwania drużyna miała występować na zastępczym obiekcie w oddalonym o 50 kilometrów Mielcu.
W ekstraklasie dla Termaliki wszystko było wyjątkowe, historyczne i nowe – pierwszy mecz, pierwsza bramka, pierwsza wygrana. Początkowo jednak kibice nie mieli powodów do zadowolenia, ponieważ w trzech pierwszych spotkaniach „Słoniki” ulegały na wyjazdach kolejnym rywalom, na dodatek bardzo szybko odpadły z rozgrywek Pucharu Polski. Niektórzy zaczęli wątpić nawet w możliwości beniaminka i szybko spisali go na straty, ale sami piłkarze drużyny mieli nadzieję, że ta zła passa odmieni się wraz z pierwszym meczem w Mielcu w roli gospodarza.
– Gdyby ktoś popatrzył na nasze treningi, to faktycznie zobaczyłby, że w tym zespole jest potencjał. Najbliższe dwa mecze w Mielcu pokażą, w jakim jesteśmy miejscu – mówili wtedy zawodnicy Termaliki. Piłkarze, trener oraz kibice podkreślali również, że beniaminek od początku sezonu nie grał tak źle, ale czasem brakowało mu jakości i doświadczenia, musiał więc zapłacić frycowe.
Historyczne zwycięstwo w ekstraklasie Termalica odniosła wreszcie 7 sierpnia, pokonując w Mielcu drużynę Zagłębia. Na tym samym obiekcie w 5. kolejce „Słoniki” wygrały po raz drugi i sytuacja klubu w tabeli zaczęła się zmieniać. Niecieczanie zwyciężyli później m.in. z Lechem Poznań, aktualnym mistrzem Polski, wygrali na stadionie Cracovii oraz zremisowali w wyjazdowym meczu z Legią Warszawa. Gra drużyny odmieniła się dzięki wzmocnieniom, ponieważ po pierwszych nieudanych kolejkach włodarze klubu sprowadzili do drużyny kilku nowych zawodników.
Termalica w sierpniu, wrześniu i październiku stosunkowo regularnie punktowała, aż wreszcie po serii remisów przegrała w 13. kolejce z Lechią Gdańsk. Trener drużyny wskazuje właśnie ten mecz jako ważny moment rundy jesiennej, ponieważ później „Słoniki” znów miały problemy, a w efekcie znalazły się nawet niebezpiecznie blisko strefy spadkowej.
– Zakończona runda była niezmiernie trudna – podsumował ostatnio Piotr Mandrysz na oficjalnej stronie internetowej Termaliki. – Do spotkania z Lechią Gdańsk szło nam dobrze, potem karta się odwróciła. Nasza zdobycz mogła być lepsza. Mimo tego chciałbym podziękować wszystkim zawodnikom za to, że w dobrej formie fizycznej i psychicznej dotarli do finiszu tej części rozgrywek. W wielu meczach, aby osiągnąć swój cel, musieliśmy przebiec więcej kilometrów niż przeciwnicy.
Efekt występów klubu w drugiej połowie roku jest co najmniej przyzwoity, choć pozostał też pewien niedosyt, ponieważ wszyscy widzieli, że punktów mogło być nieco więcej. Drużyna jako nowicjusz wygrała jednak sześć meczów, tyle samo zremisowała, a dziewięciokrotnie przegrywała. Były momenty lepsze i gorsze, ale ostatecznie po grudniowym zakończeniu części rozgrywek beniaminek plasuje się w ekstraklasowej tabeli na 11. miejscu. Udało się też dokończyć modernizację stadionu w Niecieczy, który wygląda dziś zupełnie inaczej. Obiekt jest kameralny, ale jego usytuowanie pośród specyficznego anturażu robi wrażenie, a gospodarze odnieśli już tam pierwsze ekstraklasowe zwycięstwo. Teraz kibice liczą na kolejne wygrane w rundzie wiosennej.
Noworoczne życzenia
Sytuacja Termaliki po 21. kolejkach rozgrywek jest problematyczna. Aktualnie zespół ma niewielką przewagę nad drużynami ze strefy spadkowej, ale też strata do wyżej notowanych klubów wciąż jest mała, a tylko nieco więcej punktów wystarczyłoby, aby już teraz znajdować się w czołowej ósemce, która po zakończeniu rundy zasadniczej zagra w grupie mistrzowskiej ekstraklasy. Trener „Słoników” przyznał ostatnio, że jego podopieczni muszą przede wszystkim poprawić swoją skuteczność, nad czym trzeba będzie popracować w trakcie zbliżających się przygotowań do wiosny.
Piłkarze Termaliki od 19 grudnia przebywają na urlopach, a 7 stycznia spotkają się na pierwszych zajęciach po przerwie. Drużyna ma pojechać na obóz treningowy i rozegrać kilka sparingów, ale czasu na przygotowania do dalszej części sezonu nie ma zbyt wiele, ponieważ już 14 lutego rozgrywki zostaną wznowione. Wyjazdowym rywalem beniaminka będzie wówczas Lech Poznań.
Termalica ma za sobą rok pełen emocji i różnorakich sportowych wrażeń, ale u progu stycznia pojawiają się nowe życzenia i marzenia. W sporcie liczy się bowiem przede wszystkim systematyczność i równa postawa, a jeśli drużyna z Niecieczy chce pozostać na ekstraklasowym szczeblu, musi nadal ciężko pracować. Kibice mogą więc sobie (i innym) życzyć, aby włodarzom klubu oraz piłkarzom także w 2016 roku nie zabrakło dotychczasowej konsekwencji. Z kolei zawodnicy beniaminka już teraz zapewniają swoich fanów, że dołożą wszelkich starań, żeby decydująca część ekstraklasowego sezonu była w ich wykonaniu jeszcze lepsza.
– Patrzcie z nadzieją na to, że wrócimy i będziemy mocniejsi – mówił niedawno Dariusz Jarecki, składając wszystkim kibicom Termaliki świąteczne życzenia. Obrońca klubu przekonuje, że w wiosennych rozgrywkach „Słoniki” chcą poprawić swoją grę. – Jeszcze nieraz pokażemy, że zasługujemy na ekstraklasę. Liczymy na was, bo zawsze byliście z nami. Myślę, że tak będzie dalej.






















