
W najbliższy weekend podopieczni Czesława Michniewicza mają szansę po raz pierwszy wygrać na terenie rywala – zmierzą się bowiem w Szczecinie z tamtejszą Pogonią, która w tym sezonie nie radzi sobie najlepiej.
Początek nowych rozgrywek był dla Bruk‑Betu Termaliki udany, bo drużyna wygrała dwa pierwsze spotkania przed własną publicznością i znajdowała się w czołówce tabeli. Niecieczanie ostatnio przegrali jednak w wyjazdowym meczu z Zagłębiem Lubin, dlatego oczekiwania przed 4. kolejką Lotto Ekstraklasy były duże. Klub ponownie rozgrywał swoje spotkanie w Niecieczy, a ponadto jego sobotni rywal przyjeżdżający z Łęcznej nie należy do grona czołowych ligowych zespołów.
Szczęśliwie i zwycięsko
Górnik od początku rozgrywek boryka się z różnymi kłopotami i dotychczas zdobył w nich tylko punkt. Latem kadra łęcznian znacząco się zmieniła (do drużyny dołączył m.in. Dariusz Jarecki, poprzednio grający w Niecieczy), ale efektów na boisku nie widać. Do tego przeciwko decyzjom włodarzy klubu protestują ostatnio kibice. Jednoznacznym celem Bruk‑Betu Termaliki było więc w sobotę zwycięstwo, tym bardziej że drużyna miała powody do rewanżu, bo w ostatnim meczu obydwu ekip w rundzie finałowej rozgrywek w Niecieczy triumfował Górnik.
Sobotnie spotkanie nie stało na najwyższym poziomie, ale kilka akcji mogło się kibicom podobać. W trakcie pierwszej pół godziny gry swoje pojedyncze okazje miały obydwie drużyny, choć nic z nich nie wyniknęło. Szczęście uśmiechnęło się jednak do gospodarzy w 38. minucie konfrontacji, gdy Vlastimir Jovanović wykorzystał rzut karny. Sędzia podyktował wcześniej bardzo kontrowersyjną „jedenastkę” za wątpliwe zagranie ręką Piotra Grzelczaka.
– Mieliśmy plan na ten mecz – mówił po spotkaniu Jovanović, zwracając uwagę na rolę swojego gola, który potem determinował dalszy przebieg rywalizacji. – Graliśmy mądrze w pierwszej połowie i dobrze, że udało się strzelić tę pierwszą bramkę. Później grało nam się łatwiej.
Po przerwie łęcznianie próbowali odrabiać starty, ale szybko zostali skarceni. Udaną kontrę „Słoników” w 51. minucie zwieńczył Martin Juhar. Górnik nie prezentował się dobrze, a nawet gdy próbował zaatakować, to marnował swoje szanse. W końcówce goście jednak się ożywili i szukali kontaktowego trafienia. Ich poczynania mógłby przystopować ponownie Jovanović, lecz zmarnował znakomitą okazję na podwyższenie swojej drużyny. Na dodatek podopieczni Andrzeja Rybarskiego zdołali jeszcze zdobyć honorową bramkę w ostatniej minucie doliczonego czasu gry, gdy celnie trafił Maciej Szmatiuk. Faworyzowani gospodarze zwyciężyli więc ostatecznie 2:1.
– To było trudne spotkanie. Drużynie należą się brawa, bo piłkarze zagrali mądrze i z dużym poświęceniem. Błędy się pojawiły, ale było też dużo dobrych momentów – podsumowywał na konferencji prasowej Czesław Michniewicz, trener Bruk‑Betu Termaliki. – Radość moją i drużyny mąci ostatnia minuta, kiedy w łatwy sposób straciliśmy bramkę, podobnie jak w meczu z Cracovią. Musimy nad tym popracować, żeby nie tracić głowy i kapitału.
Bruk‑Bet Termalica Nieciecza – Górnik Łęczna 2:1 (1:0).
Jovanović 38. min. (k)., Juhar 51. min., Szmatiuk 90. min. Bruk‑Bet Termalica: Pilarz – Fryc, Osyra, Putiwcew, Pleva, Juhar (89’ Wróbel), Jovanović, Kupczak, Stefanik (75’ Babiarz), Misak (68’ Kędziora), Gutkovskis.
Czas na wyjazdy
W poprzednim sezonie klub z Niecieczy nieraz grał efektownie, ale posiadanie przewagi czy dłuższe utrzymywanie się przy piłce często nie przynosiły rezultatu bramkowego. W ostatnich spotkaniach pod wodzą nowego szkoleniowca styl gry ciągle nie jest zachwycający, lecz – co w piłce najważniejsze – drużyna gra teraz wyjątkowo skutecznie. Bruk‑Bet Termalica zajmuje aktualnie 3. miejsce w ligowej tabeli, a do wyżej notowanych Zagłębia Lubin i Jagiellonii Białystok traci tylko punkt.
„Słoniki” wciąż mają nad czym pracować. Na razie drużyna dobrze radzi sobie przed własną publicznością, gdzie odniosła komplet zwycięstw. Kolejnym celem podopiecznych Czesława Michniewicza będzie przełamanie się w wyjazdowych konfrontacjach. Powodów do narzekań jednak nie ma, bo w tym sezonie dotychczas tylko raz drużyna miała okazję zagrać na boisku rywala.
– Chcielibyśmy, żeby seria na naszym stadionie trwała cały czas – mówił po sobotnim meczu Krzysztof Pilarz, bramkarz ekipy z Niecieczy. – Cieszymy się ze zwycięstwa i walczymy dalej, bo przed nami trudne wyjazdy. Mam nadzieję, że w następnych spotkaniach też będziemy punktować.
Bruk‑Bet Termalica w tym tygodniu dwukrotnie występuje poza Niecieczą. We wtorek – już po oddaniu tego tekstu do druku – „Słoniki” zmierzyły się na wyjeździe z Wigrami Suwałki w meczu Pucharu Polski. W najbliższą sobotę z kolei zagrają w Szczecinie z tamtejszą Pogonią w ramach 5. kolejki ekstraklasowego sezonu. To duża szansa dla klubu spod Tarnowa, by w aktualnych rozgrywkach wygrać po raz pierwszy na boisku rywala i zachować miejsce w ścisłej czołówce tabeli.
W poprzednim sezonie szczecinianie lepiej radzili sobie od beniaminka z Niecieczy i w ostatecznym rozrachunku znaleźli się w grupie mistrzowskiej (ale bezpośrednie konfrontacje obydwu ekip za każdym razem kończyły się remisowo). Nowe rozgrywki Pogoń rozpoczęła jednak bardzo słabo, a sytuacja się odwróciła – to „Słoniki” są w czubie stawki, szczecinianie zaś znajdują się w jej dolnej, części tuż nad strefą spadkową. Drużyna trenera Kazimierza Moskala (który niegdyś pracował w Niecieczy) na razie dwukrotnie przegrała i tyle samo razy remisowała, nie odnosząc jeszcze żadnego ligowego zwycięstwa w aktualnym sezonie.





















