Gospodarze zdobyli dwie bramki odpowiednio na początku pierwszej oraz drugiej połowy i kontrolowali przebieg pojedynku, dzięki czemu ostatecznie cieszyli się z zasłużonego zwycięstwa 2:0. Do zakończenia ekstraklasowego sezonu pozostało jeszcze sześć kolejek, ale „Słoniki” są już pewne utrzymania w rozgrywkach. W najbliższą niedzielę przed własną publicznością w Niecieczy zmierzą się z Lechem Poznań.
Niecieczanie do samego końca sezonu zasadniczego rywalizowali o miejsce w grupie mistrzowskiej, w której występują drużyny zajmujące lokaty w pierwszej części zestawienia. Ostatecznie – za sprawą ostatnich wygranych z Piastem Gliwice oraz Koroną Kielce – sztuka ta im się udała, dzięki czemu zapewnili sobie utrzymanie w rozgrywkach (w poprzednim sezonie walczyli w grupie spadkowej), a na finałowym etapie Lotto Ekstraklasy grają z najlepszymi w tym sezonie polskimi zespołami.
Finałowa część rozgrywek rozpoczęła się w miniony weekend. W ramach 31. kolejki „Słoniki” udały się w długą drogę na drugi koniec Polski, gdzie w ubiegłą sobotę w Gdańsku zmierzyły się z Lechią. Przed spotkaniem popularni „biało–zieloni” zajmowali miejsce tuż za ligowym podium, a piłkarze z Niecieczy plasowali się na 7. pozycji w tabeli. Goście chcieli jednak wrócić do Niecieczy z długiego wyjazdu z trzema punktami, ponieważ – jak mówili przed meczem – dzięki zapewnieniu sobie utrzymania są już spokojniejsi, mogą grać luźniej i pokazać pełnię swoich umiejętności.
Co ciekawe, dotychczas w sezonie zasadniczym Lechia nie była w stanie pokonać Bruk‑Betu Termaliki (w sierpniu na stadionie rywala to „Słoniki” wygrały 2:1, a lutowy mecz w Niecieczy zakończył się remisem 1:1). Lechiści nie radzili sobie z podtarnowskim klubem, który triumfował nawet w Gdańsku, gdzie w tym sezonie innym ekipom się nie wiodło – Lechia wygrała aż 12 z 15 meczów przed własną publicznością.
W sobotnim pojedynku gospodarze od początku byli bardzo zdeterminowani, bo wciąż liczą się w rywalizacji nawet o tytuł mistrzowski. Jak zauważali później piłkarze „Słoników”, kluczowa mogła okazać się już 3. minuta meczu, gdy Lechia objęła prowadzenie za sprawą Lukasa Haraslina, który rozpędzony wbiegł w pole karne i strzałem przy słupku pokonał Dariusza Trelę. – Ta bramka zadecydowała o wyniku, podcięła nam skrzydła. Mimo wszystko atakowaliśmy i staraliśmy się stwarzać sytuacje – mówił potem Sebastian Ziajka cytowany przez oficjalną stronę internetową „Słoników”.
Niecieczanie faktycznie starali się doprowadzić do wyrównania, ale ich próby nie przynosiły rezultatu ani poważniejszego zagrożenia, a na dodatek przez długie momenty musieli grać defensywnie, odpierając kolejne ataki Lechii. A ich nie brakowało, bo gospodarze dobrze radzili sobie w środku pola i byli aktywni w ofensywie. Pod koniec pierwszej połowy Lechiści powinni jeszcze powiększyć prowadzenie, lecz bardzo dobre okazje zmarnowali Marco Paixao oraz Simeon Sławczew.
Druga część meczu rozpoczęła się analogicznie do pierwszej, bo w 53. minucie Paixao tym razem się nie pomylił. Najskuteczniejszy strzelec Lechii w tym sezonie w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem efektownie podciął piłkę i sprawił, że gospodarze podwyższyli jeszcze swoje prowadzenie. Stracona bramka mogła zdemotywować gości, tym bardziej że podopieczni trenera Piotra Nowaka nie pozwalali im na wiele (prócz strzałów z dystansu) i kontrolowali przebieg spotkania. W efekcie Lechiści zrehabilitowali się za nie najlepsze wyniki wcześniejszych pojedynków ze „Słonikami” i w dobrym stylu wygrali 2:0.
– Wygrał zespół lepszy, bardziej zdeterminowany – mówił po meczu Marcin Węglewski, szkoleniowiec Bruk‑Betu Termaliki. – Lechia opanowała środek pola i widać było jej wielkie chęci oraz zaangażowanie. Dzięki nim wypracowała sobie okazje, które zamieniły się na bramki. Niestety nie mieliśmy tej dynamiki, która była widoczna w poprzednich meczach, co spowodowało, że przegraliśmy i wracamy bez punktów.
Piotr Nowak był zadowolony z postawy swojej drużyny, która ciągle walczy o tytuł mistrzowski. Lechia wygrała bowiem zasłużenie, o czym świadczą także pomeczowe statystki – gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce, oddali ponad dwa razy więcej strzałów, wymienili więcej podań, częściej dośrodkowywali. Piłkarze klubu z Niecieczy przyznawali z kolei, że w Gdańsku zagrali słabsze spotkanie, a gole tracone na początku obydwu połów odegrały dużą rolę.
Lechia Gdańsk – Bruk‑Bet Termalica Nieciecza 2:0 (1:0).
Haraslin 3. min., Paixao 53. min. Bruk‑Bet Termalica: Trela – Szarek, Putiwcew, Osyra (60’ Babiarz), Ziajka, Kupczak, Jovanović, Miković, Stefanik, Misak (69’ Guba), Nowak (76’ Gutkovskis).
* * *
Po pierwszej kolejce finałowej części sezonu grupie mistrzowskiej przewodzi Jagiellonia Białystok (która wygrała z Pogonią Szczecin), tuż za nią plasuje się Lech Poznań (pokonał Koronę Kielce), a podium zamyka Legia Warszawa (zremisowała z Wisłą Kraków). Za czołową trójką kolejne miejsca zajmują Lechia, Wisła i Pogoń, a „Słoniki” lokują się aktualnie na 7. pozycji. Różnice punktowe w grupie mistrzowskiej są jednak niewielkie (po sezonie zasadniczym dorobek punktowy wszystkich klubów został podzielony przez pół), więc nikt niczego nie może być pewny. Co prawda drużyna Bruk‑Betu Termaliki traci już sporo do czołowej czwórki, ale Pogoń i Wisła wyprzedzają ją tylko nieznacznie.
Do końca sezonu pozostało jeszcze sześć kolejek. W ramach 32. serii spotkań „Słoniki” zagrają w najbliższą niedzielę z Lechem Poznań. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 15:30 na stadionie w Niecieczy, Sobotnia konfrontacja będzie trzecim w tym sezonie spotkaniem obydwu drużyn. W zasadniczej części rozgrywek w sierpniu w Niecieczy ich mecz zakończył się bezbramkowym remisem, ale już w lutym w Poznaniu to Lech pewnie zwyciężył 3:0, strzelając wówczas wszystkie bramki z rzutów karnych.





















![PKO BP Ekstraklasa: Wygrana Puszczy w 16. kolejce [WIDEO] Ekstraklasa](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2023/09/Puszcza-Niepolomice-Ekstraklasa-100x70.jpeg)
