Mistrz Hitchcock byłby dumny

0
REKLAMA

Ta ostatnia sekunda

Po zmianie stron goście szybko ruszyli do ataku, bramkę ze skrzydła zdobył Mateusz Wojdan. Gospodarze nie dali jednak przejąć inicjatywy rywalom i po trafieniach Dawida Molskiego i Bartłomieja Bisa tracili do tarnowian już tylko jedną bramkę. W 39. minucie meczu Górnikowi za sprawą trafienia z kontrataku Liubomyra Ivantysi udało się doprowadzić do wyrównania. Na tę sytuację zareagował Patrik Liljestrand prosząc o chwilę rozmowy ze swoimi zawodnikami. Tarnowianie odzyskali koncentrację i po 2 bramkach z rzędu Shuichiego Yoshidy ponownie prowadzili różnicą 2 trafień.

Dobrą passę przerwało jednak dwuminutowe wykluczenie dla Japończyka i chwilę później ponownie mieliśmy remis, który szybko zamienił się w prowadzenie gospodarzy. Teraz to oni przejęli inicjatywę i odskoczyli tarnowianom na 2-3 bramki. W 50. minucie goście przegrywali 19:22. Prowadzenie trafieniem z rzutu karnego podwyższył jeszcze Paweł Krawczyk i sytuacja tarnowskiej Unii stawała się coraz trudniejsza. O ostatni czas dla swoich zawodników poprosił trener Liljestrand, który w ten sposób starał się odwrócić losy tego spotkania. Gospodarze nadal prowadzili różnicą trzech bramek, choć tarnowianie dwoili się i troili, aby zmniejszyć dystans do rywala.

Kiedy jednak w 54. minucie wynik brzmiał 21:25, wydawało się, że losy konfrontacji są rozstrzygnięte. Goście jednak nie zamierzali się poddawać. Wzmocnili obronę, w bramce pomagał im Casper Liljestrand, jednak czasu na odrobienie strat było coraz mniej. Na parkiecie zaczęło się show w wykonaniu Rennosuke Tokudy, który wprawiał w rozpacz rywali, zdobywając kolejne trzy gole. Jednego dołożył starający się grać na 110 procent możliwości były zabrzanin Bushkou i na tablicy wyników pojawił się remis 25:25.
Decydujące miały okazać się ostatnie sekundy spotkania. Pół minuty przed końcem przy piłce byli zabrzanie, a o czas w celu zaplanowania ostatniej akcji poprosił trener Lijewski. Na kilka sekund przed końcowym gwizdkiem gola udało się rzucić Damianowi Przytule, jednak w ostatniej chwili rzut na pustą bramkę Górników oddał jeszcze Aleksandr Bushkou. Było więc 26:26, ale przy stoliku sędziowskim rozpętało się piekło. Zabrzanie kwestionowali prawidłowość gola zdobytego przez Białorusina, twierdząc, że rzut nastąpił już po upływie 60. minuty spotkania. Presja wywierana na sędziów nic jednak nie dała, ci uznali, że bramka została zdobyta prawidłowo.

REKLAMA (2)

Wygrany los na loterii

Goście mogli się już cieszyć ze zdobytego na parkiecie faworyta jednego punktu, ale dlaczego nie mieliby zgarnąć dwóch, wygrywając loteryjną serię rzutów karnych? Jako pierwsi z linii siedmiu metrów rzucali rywale. Rzut Dawida Molskiego obronił Patryk Małecki. Swoją próbę wykorzystał natomiast Albert Sanek. Pomylił się także Krzysztof Łyżwa, a bezbłędny rzut oddał Tokuda. Dopiero Pawłowi Krawczykowi udało się zdobyć bramkę dla gospodarzy – nie udało się za to Yoshidzie. W przedostatniej serii trafiali Ivantysia oraz Kużdeba. Trafił także Przytuła, a decydujący rzut należał do Kiryla Kniazeu. Zawodnik Unii zachował jednak zimną krew i trafił. Ku radości obecnych na trybunach tarnowskich kibiców drużyna Unii mogła cieszyć się z wywalczonego w niesamowity sposób zwycięstwa oraz cennych 2 punktów.

REKLAMA (3)

Górnik Zabrze – Grupa Azoty Unia Tarnów 26:26 (8:10), karne 3:4

Unia: Liljestrand, Małecki – Sikora, Wojdan 1, Sanek, Yoshida 4, Matsuura 1, Bushkou 3, Tokuda 9, Kuźdeba 2, Pinda 1, Kaźmierczak, Kniazeu 4, Mrozowicz 1

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze