Zwycięstwo z niedosytem

0
SPR PWSZ
Podopieczni trenera Ryszarda Tabora pokonali przed własną publicznością 35:31 ekipę Uniwersytetu Radom | fot. Tomasz Schenk
REKLAMA

Liczą się jednak zdobyte punkty, a te sprawiły, że szczypiorniści SPR‑u PWSZ plasują się w ścisłej czołówce tabeli. W najbliższą sobotę zagrają na wyjeździe z Ostrovią Ostrów Wielkopolski.
Tarnowianie w tym sezonie przegrali dotychczas tylko dwa mecze, obydwa na wyjazdach różnicą jednej bramki. Drużyna – wzmocniona przede wszystkim pozyskaniem doświadczonego Michała Kubisztala – radzi sobie na pierwszoligowych parkietach dobrze i plasuje się w górnej części pierwszoligowego zestawienia, dlatego w sobotnim meczu 8. kolejki, rozgrywanym z niżej notowanym rywalem i przed własną publicznością, miała status faworyta.
Podopieczni Ryszarda Tabora zmierzyli się z KS‑em Uniwersytetem Radom, beniaminkiem znajdującym się w zupełnie innej sytuacji. Radomianie bowiem należą do grona najsłabszych pierwszoligowych ekip, co znajduje odzwierciedlenie w tabeli, w której plasują się tuż nad strefą spadkową. Dotychczas wygrali tylko dwa spotkania, a ich głównym celem jest utrzymanie się w rozgrywkach.
Sobotnie spotkanie rozpoczęło się od dwóch bramek rzuconych przez gości. Niespodzianki jednak nie było, bo drużyna Uniwersytetu Radom szybko straciła przewagę, a następnie wynik oscylował wokół remisu bądź jednobramowej przewagi gospodarzy. Po kwadransie gry sytuacja zaczęła się powoli zmieniać, tarnowscy szczypiorniści mieli od jednej do trzech bramek więcej na koncie. Szczególnie skuteczne w wykonaniu gospodarzy było ostatnie pięć minut pierwszej połowy, gdy goście stanęli w miejscu, a kolejne bramki zdobywane przez szczypiornistów SPR‑u PWSZ sprawiły, że do przerwy na tablicy świetlnej widniał już bardzo korzystny dla nich rezultat 23:17.
W drugiej połowie wynik nie był zagrożony, bo gospodarze wciąż dominowali na parkiecie. Grali jednak nierówno, momentami pozwalali rywalom na zbyt wiele, przez co tracili nieco ze swojej bramkowej przewagi, aby za chwilę ją odbudować. Na największą odległość oddalili się od radomian w 53. minucie, gdy na tablicy świetlnej w hali PWSZ widniał wynik 34:26. Końcówka spotkania należała jednak do gości, którzy zaczęli seryjnie odrabiać straty i finalnie zmniejszyli o połowę prowadzenie gospodarzy. Ostatecznie tarnowianie wygrali 35:31.
– Mecz mnie nie zadowala, straciliśmy za dużo bramek – mówi trener Ryszard Tabor, podkreślając równocześnie, że być może jego podopieczni zbyt lekceważąco potraktowali przeciwnika. – Zabrakło nam koncentracji w grze, szczególnie w obronie. W ataku można doszukać się dobrych zachowań, ale błędów też było dużo. Dobrze, że to się tak skończyło. Cieszymy się z punktów, ale chwalić nie mamy czym. W następnych spotkaniach nasza koncentracja musi być dużo większa, żebyśmy mogli zdobywać punkty, bo teraz jej brak wpłynął na skuteczność w obronie i podejmowane decyzje w ataku.
Z punktu widzenia samych wyników powodów do narzekań kibice SPR‑u PWSZ jednak nie mogą mieć, ponieważ drużyna w sobotę wygrała już trzecie spotkanie z rzędu, a łącznie ma na swoim koncie sześć wygranych i dwie porażki. Takie rezultaty sprawiły, że tarnowianie lokują się w ścisłej czołówce stawki pierwszoligowej grupy „B”. Liderem tabeli jest obecnie LKPR Moto‑Jelcz Oława, a za nim plasują się łącznie trzy zespoły, które przegrały jeden mecz więcej – wśród nich są tarnowianie.
W ramach 9. kolejki podopieczni trenera Tabora zagrają na wyjeździe w Ostrowie Wielkopolskim. W najbliższą sobotę zmierzą się tam z miejscową Ostrovią, która w tabeli zajmuje wprawdzie 8. miejsce, ale dotychczas wygrała tylko jeden mecz mniej. Tarnowianie miewali też w tym sezonie problemy w wyjazdowych konfrontacjach, ale mimo tego do Ostrowa Wielkopolskiego jadą po komplet punktów i przedłużenie passy, która skutkuje wysoką pozycją w tabeli.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze