W sobotę będzie jeszcze mogła się zmniejszyć, bo „Jedynka” przed własną publicznością zmierzy się z drużyną Budowalnych Toruń, która w tym sezonie dotąd nie wygrała i znajduje się na przedostatnim miejscu stawki.
Drużyna dowodzona przez Michała Betleję jechała w miniony weekend do Opola z chęcią zrehabilitowania się za poprzednią serię spotkań, w której tarnowianki przed własną publicznością przegrały niespodziewanie po tie‑breaku z beniaminkiem z Mielca (mimo zwycięstwa w dwóch pierwszych setach). Była to druga porażka „Jedynki” w tym sezonie, która sprawiła, że zespół nie awansował do czołowej czwórki, lecz znalazł się w środku tabeli na 7. miejscu.
W niedzielnym spotkaniu 6. kolejki siatkarki Grupy Azoty PWSZ rywalizowały na wyjeździe z bardziej doświadczoną ekipą AZS‑u UNI Opole, która kolejny sezon występuje na zapleczu najwyższej klasy, ale dotychczas już trzykrotnie przegrywała, a w zestawieniu plasowała się na 10. pozycji. To jednak wynik poniżej oczekiwań i równocześnie niemiarodajny, bo opolski zespół został przed sezonem wzmocniony i mierzy wyżej, a na początku przegrywa wprawdzie, ale z najlepszymi drużynami w lidze.
W niedzielę doszło więc do pojedynku dwóch ekip, które miały coś do udowodnienia. Chęci i determinacji obydwu klubom nie brakowało od początku. Pierwszy set był zacięty i miał zmienny przebieg, ale ostatecznie to tarnowianki zaprezentowały się lepiej, dzięki czemu wygrały 25:23.
O ile w otwierającej partii gospodynie potrafiły przeciwstawić się wyżej notowanym rywalkom, o tyle po zmianie stron zaczęły popełniać wiele błędów, a „Jedynka” grała skutecznie, punktowała często, wypracowała bezpieczną przewagę i mogła cieszyć się z wysokiego triumfu 25:15.
Trzecia partia miała już odmienny przebieg, bo do pracy wzięły się podopieczne trenera Nicoli Vettoriego. Tarnowianki, podobnie jak w poprzednim spotkaniu z Szóstką Mielec, nie potrafiły postawić kropki nad „i”, aby wygrać cały mecz, a zmotywowane rywalki wykorzystały sytuację i zwyciężyły seta 25:19, doprowadzając tym samym w spotkaniu do kontaktowego wyniku 1:2.
– Sprawdziło się siatkarskie powiedzenie, że kto nie wygrywa 3:0, ten przegrywa 2:3 – mówiła po poprzednim meczu „Jedynki” atakująca Joanna Sikorska. – Mam nadzieję, że to będzie dla nas nauczka i w tym sezonie podobna sytuacja już się nie powtórzy.
Na parkiecie w Opolu tarnowianki faktycznie nie popełniły błędu sprzed tygodnia. Ekipa trenera Betleji w czwartej odsłonie grała z koncentracją i triumfowała 25:21, a w całym spotkaniu 3:1. W efekcie tarnowianki wracały z wyjazdu z kompletem punktów i w dobrych nastrojach, bo odniosły czwarte zwycięstwo w tym sezonie i poprawiły swój pierwszoligowy dorobek.
„Jedynka” awansowała na 6. miejsce w tabeli. Do Energetyka Poznań, który zamyka obecnie czołową czwórkę zestawienia, traci tylko dwa punkty. To postęp w porównaniu z poprzednim sezonem, gdy na tym etapie rozgrywek tarnowski beniaminek znajdował się w dolnej części stawki.
W najbliższy weekend na zapleczu najwyższej klasy zostanie rozegrana 7. kolejka, w której ekipa trenera Betleji będzie zdecydowanym faworytem swojego spotkania. Tarnowianki przed własną publicznością podejmą bowiem Budowlanych Toruń, czyli spadkowicza z Ligi Siatkówki Kobiet. W zespole latem nie została żadna zawodniczka, a nowa kadra jest nie tylko nieliczna, ale też mało doświadczona. W rezultacie torunianki w tym sezonie przegrały wszystkie dotychczasowe mecze, a w tabeli znajdują się na ostatnim miejscu i czeka je rywalizacja o utrzymanie.
Wyjazdowy komplet punktów
REKLAMA
REKLAMA
























