Potrzebują jednego zwycięstwa, aby w debiutanckich rozgrywkach na zapleczu najwyższej klasy uplasować się na 5. miejscu w tabeli.
W przedostatniej części fazy play‑off tarnowianki pokonały Jokera Świecie, a radomianki AZS Politechniki Śląskiej Gliwice. W efekcie te dwie ekipy spotkały się ze sobą w ostatniej części sezonu, w której stawką ich spotkań jest zajęcie 5. miejsca na zakończenie rozgrywek. Rywalizacja toczy się do dwóch zwycięstw, a pierwsze spotkanie odbyło się w ubiegłą sobotę w Tarnowie.
Była to ostatnia okazja w tym sezonie, żeby zobaczyć tarnowianki występujące w domowej hali, więc gospodynie chciały jak najlepiej zaprezentować się kibicom. Rywal jednak bynajmniej nie był łatwy, bo Radomka w sezonie zasadniczym uplasowała się na wysokim 4. miejscu (tarnowianki natomiast na 7. pozycji), a w obydwu rozegranych wówczas spotkaniach pokonywała „Jedynkę”. Drużyna pod wodzą trenera Michała Betleji chciała więc zrewanżować się siatkarkom z Radomia.
Sobotnie spotkanie rozpoczęło się od nieznacznego prowadzenia gości, ale gospodynie szybko wyrównały, a następnie same objęły prowadzenie. Nie było jednak duże, wynik oscylował wokół remisu, dopiero z czasem tarnowianki oddaliły się od rywalek na trzypunktową odległość. Prowadzenie miejscowych wzrosło ostatecznie w końcówce, dzięki czemu pewnie triumfowały 25:20.
Druga odsłona długo nie przebiegała po myśli tarnowskich kibiców. „Jedynka” popełniała błędy, a rywalki zaczęły budować przewagę, która wynosiła już nawet sześć punktów. Tarnowianki jednak przebudziły się, a od wyniku 10:16 doprowadziły do remisu 17:17. Wreszcie w końcówce prześcignęły Radomkę i dzięki seryjnie zdobywanym punktom zwyciężyły 25:22. – Pokazałyśmy w tym secie charakter, bo przegrywając, wyciągnęłyśmy wynik – mówiła po meczu Paulina Głaz, MVP całego spotkania. – Po prostu od pewnego momentu nie robiłyśmy głupich błędów, które zdarzały się wcześniej. Trzeba się cieszyć, że w trudnej sytuacji potrafimy przełożyć na mecze to, co ćwiczymy na treningach.
Trzecia partia rozpoczęła się dla „Jedynki” bardzo dobrze. Drużyna wygrywała 6:2, następnie 15:8. Wówczas przebieg seta uległ zmianie, a ekipa z Radomia zaczęła systematycznie odrabiać stratę. W końcówce przyjezdne zawodniczki doprowadziły nawet do remisu i gry na przewagi, lecz w decydującym momencie gospodynie zachowały zimną krew, dzięki czemu wygrały 27:25 i w całym meczu 3:0.
– Dziękuję dziewczynom za mocną głowę, bo czuć wiosenny klimat, aura może dekoncentrować, więc mobilizacja i umiejętność koncentracji w takich warunkach to duża zdolność – mówił po spotkaniu Michał Betleja, szkoleniowiec Grupy Azoty PWSZ Tarnów. – Cieszę się, że dziewczyny nie odpuszczają walki o 5. miejsce w tabeli. Jest dla nich ważne i starają się zostawić zdrowie na boisku. To dlatego, że widzą, ile napracowały się już w tym sezonie, więc nie rezygnują na koniec, chcą zająć jak najlepszą lokatę. Mam nadzieję, że tej mobilizacji i koncentracji nie zabraknie także w Radomiu.
Tarnowianki potrzebują jeszcze jednego zwycięstwa, aby osiągnąć cel, jakim jest 5. miejsce na zakończenie sezonu. Drugie spotkanie z Radomką odbędzie się w Radomiu w najbliższą sobotę i już wówczas „Jedynka” może udanie zakończyć rozgrywki. Jeśli jednak ekipa gości przegra sobotni pojedynek, to kolejny mecz dzień później zadecyduje o triumfatorze rywalizacji tarnowsko‑radomskiej.
Pewnie jest dziś to, że tarnowianki w najbliższy weekend nie mogą zlekceważyć klubu z Radomia, który w poprzedniej części fazy play‑off też przegrał pierwszy wyjazdowy mecz z gliwickim rywalem, ale następnie na własnym parkiecie dwukrotnie triumfował. – Tarnowianki pokazały się z bardzo dobrej strony, wygrały determinacją i walecznością, czego nam zabrakło – mówił w sobotę Jacek Skrok, szkoleniowiec Radomki. – Ale walka się nie skończyła, u siebie musimy zagrać inaczej.
Zwycięskie pożegnanie „Jedynki”
REKLAMA
REKLAMA
























