We wrześniu wywalczyłeś młodzieżowe mistrzostwo kraju w wadze do 69 kilogramów, a w listopadzie sięgnąłeś po dublet, zdobywając złoto podczas seniorskich mistrzostw Polski. To były historyczne osiągnięcia dla tarnowskiego boksu, ale wyjątkowe również dla ciebie, bo wcześniej nie stawałeś w mistrzostwach na najwyższym stopniu podium. Co się stało tym razem?
Byłem świetnie przygotowany i nie przeszkodziły mi żadne niesprzyjające okoliczności. W przeszłości nieraz zdarzało się tak, że przytrafiała mi się kontuzja w ważnym momencie albo sędziowie swoimi decyzjami nie pozwoli wygrać walki finałowej. Ciągle zdobywałem więc wicemistrzostwo, chociaż na przykład w kadrze byłem numerem jeden w danej kategorii. Ten sezon okazał się wyjątkowy, wreszcie udało się zdobyć złoto, a do tego dwukrotnie. Bardzo się cieszę.
Spodziewałeś się jeszcze kilka miesięcy temu, że w takim stylu zakończysz rok?
Na pewno czułem, że jestem w bardzo dobrej dyspozycji. Jadąc na pierwsze młodzieżowe mistrzostwa byłem prawie pewien, że tym razem uda się zdobyć złoto, jeśli oczywiście nie stanie się nic nieprzewidzianego. Sędziowie faktycznie nie mieli wątpliwości, jednogłośnie wygrałem wszystkie walki turnieju. W seniorskich mistrzostwach, w których brali udział bokserzy starsi ode mnie, a w 2016 roku również zawodowcy, zwycięstwo nie było tak oczywiste, więc tym bardziej mnie ucieszyło. Mam nadzieję, że w roku 2017 moja forma jeszcze bardziej pójdzie w górę.
Dlaczego w ogóle zacząłeś boksować?
To był pomysł taty. Namawiał, żebym zapisał się na treningi, ponieważ mój świętej pamięci dziadek też był kiedyś pięściarzem. Od czerwca 2009 roku zacząłem więc regularnie chodzić na zajęcia „Tigera” Tarnów, a już we wrześniu stoczyłem swoją pierwszą amatorską walkę.
Do początkowych treningów zachęcił cię tata, ale w takim razie tobie też musiały się spodobać, skoro wytrwałeś tyle lat i już teraz zaszedłeś tak daleko…
Pamiętam, że już na pierwszym treningu bardzo ten sport polubiłem. Dla nastolatka boks jest fajny, bo można wyładować swoje emocje, ale najważniejsze, żeby stał się pasją. Wcześniej grałem trochę w piłkę nożną, tyle że w tej dyscyplinie trudno coś osiągnąć, wybić się z niewielkiego miasta. Wybrałem boks, który jest sportem trudnym, ale indywidualnym i od nas samych więcej zależy. To też sport dla ambitnych ludzi, a ja taki chyba jestem, więc pasuje do mojego charakteru. Żeby być usatysfakcjonowanym, muszę dużo się napracować, odbyć solidny trening.
Od początku miałeś takie zawodowe nastawienie czy traktowałeś boks bardziej hobbystycznie?
Właściwie od razu po zapisaniu się do klubu chciałem robić wszystko możliwie najbardziej profesjonalnie. Nie odpuszczałem nigdy treningów – nawet kiedy się gorzej czułem albo byłem przeziębiony, starałem się przychodzić na zajęcia, żeby móc poprawiać swoje umiejętności. Wydaje mi się, że właśnie ambicja jest w tym sporcie najważniejsza. Takie podejście sprawiło, że pojawiły się pierwsze sukcesy, które mnie jeszcze bardziej motywowały.
Na pewno ważnym momentem w twojej karierze było dołączenie do drużyny Rafako Hussars Poland i starty w prestiżowej międzynarodowej lidze World Series of Boxing, którą transmitowała w Polsce telewizja. Jak się tam znalazłeś?
Startowałem w mistrzostwach Polski w swojej kategorii wiekowej, na których dostrzegł mnie trener Husarii, a potem zaproponował kontrakt. Nie zastanawiałem się długo, bo wiedziałem, że to bardzo dobra okazja, żeby pokazać się publiczności, a przede wszystkim zdobyć niezwykle cenne doświadczenie. W ten sposób wszystko się zaczęło, przeprowadziłem się wtedy do Warszawy. Trzy lata boksowałem w profesjonalnej lidze z praktycznie najlepszymi zawodnikami na świecie, co dało mi bardzo dużo, pozwoliło rozwinąć umiejętności.
Ile czasu poświęcasz dzisiaj na treningi?
Tak naprawdę trenuję codziennie. Kiedy zdarza się, że trzeba przygotować się typowo do konkretnej walki, to wtedy dwa razy dziennie, czasem nawet w porywach do trzech. Pojedynczy trening zajmuje średnio półtorej godziny. Oczywiście o formę trzeba dbać nie tylko na salce treningowej, bo jest też siłownia czy bieganie, które poprawiają wytrzymałość. Staram się do tego korzystać z różnych form aktywnego wypoczynku, zagrać w piłkę nożną czy teraz zimą pójść na lodowisko.
Pięściarstwo wymaga poświęceń, ale można zauważyć, że na przykład w Tarnowie chętnych do treningów nie brakuje. Choćby w twoim macierzystym „Tigerze” jest sporo dobrze rokujących zawodników, którzy zdobywają medale w swoich kategoriach wiekowych i którym po prostu chce się boksować, mają do tego smykałkę.
Powiedziałbym, że pojawił się tutaj popyt na boks, bo jest w naszym klubie coraz więcej utalentowanych osób, które chcą coś osiągnąć. Mamy w Tarnowie bardzo dobrych trenerów, więc oby szło wszystko w takim właśnie kierunku. Cieszę się, że boks w „Tigerze” trenuje też mój młodszy brat Maciek, który osiągnął dość szybko sporo sukcesów. Jeszcze w domu starałem się z nim wspólnie trenować, potem przyprowadziłem na zajęcia i już pozostał. Można powiedzieć, że boks stał się takim naszym rodzinnym sportem. Dziadek zmarł wcześniej i niestety nie mógł zobaczyć nas w ringu, ale pewnie byłby dumny, że jego wnukowie też boksują.
Co pod względem sportowym w 2017 roku będzie dla ciebie najważniejsze?
Najbliższe ważne zawody to kwietniowe mistrzostwa Polski, ale nie będą moim głównym startem, bo chciałbym wypracować optymalną formę pod koniec maja, kiedy odbędą się mistrzostwa Europy. Jestem w kadrze Polski i mam nadzieję, że na nie pojadę. Gdyby udało się osiągnąć jakiś sukces w tego typu zawodach międzynarodowych, łatwiej byłoby potem rozwijać sportową karierę.
Aktualnie uprawiasz boks w wydaniu olimpijskim, ale czy nie myślałeś już o tym, żeby przejść na zawodowstwo, jak chociażby kiedyś Dariusz Sęk, znany wychowanek „Tigera”?
Teraz boks się trochę zmienia. Zawodowcy od niedawna mają pewną możliwość startów w turniejach olimpijskich, ostatnio po raz pierwszy w historii wzięli udział wraz z amatorami w seniorskich mistrzostwach Polski. Trzeba więc wszystko dobrze przemyśleć, a ja staram się jeszcze nie wybiegać za bardzo w przyszłość. Poza tym niedawno zmienił się prezes Polskiego Związku Bokserskiego, są też nowi trenerzy w reprezentacji, więc dopiero zobaczymy, jak wszystko będzie funkcjonowało. Jeśli atmosfera w kadrze i warunki do przygotowań będą dobre, to mógłbym nawet do kolejnych igrzysk olimpijskich w Tokio występować jako bokser amatorski. Na razie skupiam się na tym, żeby moja forma była coraz lepsza.
Życzę kolejnych sukcesów w nowym roku.


















![Przenosiny Global Boxing Tarnów do Centrum Sportów Rakietowych! [KONFERENCJA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2023/04/maxresdefault-218x150.jpg)




