Twój kontrakt z tarnowskim zespołem dla wielu był sporym zaskoczeniem. Co sprawiło, że zdecydowałeś się na jazdę akurat w Unii?
Byłem akurat na treningu w Częstochowie i zobaczył mnie trener Marek Cieślak. Chyba mu się spodobałem, bo zapytał, czy nie interesowałaby mnie jazda w ekstralidze w barwach Unii. Pomyślałem: czołowy polski klub, znakomity szkoleniowiec, dlaczego nie spróbować? Ufam panu Cieślakowi. Po prostu. Można powiedzieć: gdzie on, tam i ja.
Jeździłeś poprzednio w I lidze w zespole z Lublina, gdzie miałeś pewne miejsce w składzie. W Unii jest kilku niezłych juniorów, chociażby Kacper Gomólski czy utalentowany Ernest Koza. Szykuje się ciężka walka o miejsce w składzie. Nie masz obaw?
W Lublinie nie było wcale tak łatwo, bo także musiałem rywalizować, przynajmniej na początku, o miejsce w składzie. Ale jakoś dałem radę, więc mam nadzieję, że dam radę także w Tarnowie.
Czeka cię w tym sezonie sporo startów, niezależnie od rozgrywek ligowych…
Tak, jako dziewiętnastolatek mieszczę się jeszcze w najmłodszej kategorii wiekowej, mogę więc rywalizować w Mistrzostwach Europy Juniorów, w turniejach o Brązowy Kask. Będę się starał startować we wszystkich młodzieżowych imprezach z ambicjami, aby awansować do finałów. Taki jest cel. Poprzeczkę stawiam sobie wysoko.
Przedłużająca się zima storpedowała wiele planów treningowych i startowych u progu sezonu. Miałeś okazję pojeździć przynajmniej trochę na torze?
Tak, byłem w Krsko w Słowenii, a potem z drużyną Unii w Gorican w Chorwacji. Ale jazd faktycznie miałem bardzo mało.
Pochodzisz z Częstochowy, zasadne wydaje się więc pytanie, dlaczego, będąc przecież dopiero u progu swojej kariery, nie startujesz w zespole Włókniarza, który akurat w tym roku ma bardzo dobry skład?
Wraz z moim tatą rozmawialiśmy także z działaczami Włókniarza. Tam jest jednak sytuacja zbliżona do tej w Tarnowie. Mają sporą grupę dobrych juniorów, już całkiem dobrze objeżdżonych w lidze. Ale decydujący był argument trenera Cieślaka. Tak jak powiedziałem wcześniej, skoro on jest w Unii, to ja tak samo.
Terminarz sprawił, że pierwszy mecz w sezonie możesz pojechać właśnie przeciwko zespołowi ze swojego miasta. Adrenalina podskoczy?
Jeżeli pojadę w tym spotkaniu, to będzie mecz nie tylko przeciwko Włókniarzowi, ale także mój debiut w ekstralidze oraz debiut w zespole tarnowskiej Unii. Ale staram się do tego wszystkiego podchodzić bardzo spokojnie. Pamiętam, jak przed pierwszym meczem ligowym koledzy mówili mi, jakie to będzie przeżycie i stres, a tymczasem było zupełnie normalnie. Dałem radę wtedy, więc mam nadzieję, że dam radę i teraz.
***
Mateusz Borowicz to młody żużlowiec, niedawno skończył 19 lat. W poprzednim sezonie reprezentował barwy KMŻ Lublin. Wśród juniorów uzyskał szóstą średnią w I lidze. Po ubiegłym sezonie postanowił przyjąć nowe wyzwanie i jeździć w zespole aktualnego Drużynowego Mistrza Polski. Mateusz ma także za sobą pierwszy kontakt z kadrą narodową, od trenera Marka Cieślaka otrzymał zaproszenie na lutowe zgrupowanie reprezentacji Polski seniorów i juniorów w Zakopanem. Tarnowski szkoleniowiec, który prowadzi także narodową reprezentację, wysoko ceni możliwości Mateusza i bardzo liczy na jego dobre występy w barwach Unii, a w przyszłości także w kadrze narodowej juniorów. Sam zawodnik ma nadzieję, że kontraktem w Tarnowie otwiera nowy, pomyślny etap swojej kariery.























