Zarząd Polskiego Związku Narciarskiego zdecydował, że zakończy współpracę z Michałem Doleżalem, który przez trzy lata pełnił funkcję trenera polskich skoczków narciarskich. Z taką decyzją nie zgadzają się sami zawodnicy.
Mowa o naszej najbardziej doświadczonej trójce, która przez ostatnie lata odnosiła największe sukcesy. Wśród nich znaleźli się: Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Piotr Żyła.
– Nie mamy trenera, nie mamy planu. Na innych trenerów nas nie stać. Doleżala zwolnili, choć cały system był dobry. Był gorszy sezon, ale motywacja i chęci cały czas były. Na początku było słabo, ale pod koniec sezonu wszystko wracało do normy – powiedział w rozmowie z Eurosportem Piotr Żyła.
Wina po stronie wszystkich
Takiej decyzji nie może zaakceptować też Kamil Stoch, którymi swoimi odczuciami podzielił się przed kamerami Eurosportu. – Kto czuje się bez winy, niech pierwszy rzuci kamień. Problemy zaczęły się od samej góry. Od prezesa, przez sztab oraz zawodników. Sam miałem wiele szans, których nie wykorzystałem. Wiele rzeczy miało wpływ na to, jak kończymy ten sezon. Nie dano nam jednak tego naprawić – mówi 4. skoczek konkursu olimpijskiego na dużej skoczni w Pekinie.
Zawiodła komunikacja
Trzykrotny mistrz olimpijski i dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli zauważa, że zabrakło kontaktu na linii PZN – kadra. – Doszło do kuriozalnej sytuacji. To fatalny w skutkach błąd w komunikacji. Zostało przyjęte, że trenerowi się nic nie chce, ale nie dostał szansy, aby powiedzieć jak je naprawić. Rozmowa była, ale skoczków pozostawiono przed faktem dokonanym. – Doszło do rozmowy z zarządem PZN na życzenie zawodników, ale dano nam do zrozumienia, że nie ma czego szukać, bo zmiany muszą przyjść, gdyż trzeba coś odświeżyć – zrelacjonował Stoch. – Trener nie dostał szansy, aby to naprawić – dodał Kubacki.
Niepewna przyszłość
Taka sytuacja sprawia, że skoczkowie tracą chęć do dalszego kontynuowania swoich karier, o czym Stoch mówił w rozmowie z TVP Sport. – Nikt mnie nie zmusi do tego, aby skakać dalej. Obecna sytuacja zniechęca mnie do tego, aby dalej wkładać w to siłę i energię. Wszystko zależy od tego, jak się to wszystko zakończy. Chcę pracować z ludźmi, których darze zaufaniem.
Do sprawy odniósł się też Dawid Kubacki, który rozmawiał z dziennikarzem Skijumping.pl. – Zabrakło komunikacji i przez to zarząd podejmował decyzje na podstawie niepełnych informacji, co nas boli. My wykonaliśmy kawał solidnej roboty. Wiele fajnych sukcesów odnosiliśmy. W tym roku noga się podwinęła. Były popełnione błędy, ale każdy z nas znalazłby go. Moim zdaniem to powinno zostać przepatrzone i naprawione. To by działało dużo lepiej w przyszłym sezonie. To widać po tym, jak się odbudowaliśmy – zauważył medalista olimpijski z Pekinu.
Polacy nie wiedzą w jaki sposób mają przygotowywać się do nowego sezonu. – Na tą chwilę nie mamy żadnego trenera. Są prowadzone rozmowy, ale nie wiemy na jakim są etapie – dodaje Kubacki.























