Po pierwszej rundzie sezonu SPR zajmuje 7. miejsce w tabeli, a do ligowej rywalizacji powróci na początku lutego.
Aktualnie nowy tarnowski narybek szczypiornistów szkoli się w drużynach piłki ręcznej w Pałacu Młodzieży, gdzie gra około trzystu zawodników. Niektórzy z nich trafiają następnie do pierwszoligowej ekipy Stowarzyszenia Piłki Ręcznej. To klub z wieloma wychowankami w składzie, który w pewnym sensie kontynuuje tradycje dawnej Unii Tarnów, posiadającej w przeszłości również sekcję piłki ręcznej. Drużyna SPR‑u w ostatnich sezonach występuje na bezpośrednim zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej w kraju.
Minione dwanaście miesięcy dla licznych fanów szczypiorniaka mogły być satysfakcjonujące, bo chociaż jeszcze niedawno mówiło się o problemach finansowych klubu z Tarnowa, to postawa drużyny w pierwszoligowych rozgrywkach była zadowalająca. W pierwszej połowie roku ekipa pod wodzą trenera Marcina Bożka spisywała się dobrze, zajmując ostatecznie na koniec sezonu 8. miejsce w ligowej tabeli. Szczypiorniści odnieśli też duży sukces w rozgrywkach centralnego szczebla Pucharu Polski, gdzie dotarli aż do ćwierćfinałów, dzięki czemu tarnowscy kibice mogli obejrzeć w hali „Jaskółka” reprezentantów Polski w meczu SPR‑u ze znaną Orlen Wisłą Płock.
Cel (na razie) realizowany
Do aktualnego sezonu tarnowscy szczypiorniści przystąpili z nielicznymi zmianami kadrowymi oraz nowym szkoleniowcem. Został nim wyłoniony w specjalnym konkursie Bartłomiej Jarosz – były zawodnik, ostatnio trener grup młodzieżowych Kusego Kraków, współpracujący również z juniorską kadrą województwa. Dla szkoleniowca z Krakowa, pracującego dotychczas jedynie z młodzieżą, prowadzenie pierwszoligowego zespołu było nowym zawodowym wyzwaniem.
– To jest dla mnie nowość, ponieważ szkolenie młodych zawodników różni się trochę od pracy z seniorami – mówił w połowie roku nowy trener tarnowian na łamach TEMI. – Jestem jednak optymistą, choć wiem też, że czeka nas jeszcze sporo pracy. W tym sezonie chcielibyśmy przede wszystkim spokojnie się utrzymać i uniknąć niepotrzebnych nerwów. Myślę nawet, że w zasięgu naszych możliwości jest poprawienie miejsca w tabeli z poprzednich rozgrywek.
Po jesiennych meczach SPR‑u można powiedzieć, że przedsezonowe zapowiedzi szkoleniowca ostatecznie zostały zrealizowane. Tarnowianie, co prawda, zaczęli nie najlepiej, ale z meczu na mecz ich postawa była lepsza, pojawiły się też wyniki. Szczypiorniści wygrali kilka ważnych meczów (w prestiżowych derbach pokonali drużynę z Bochni), a w ogólnym bilansie mają na swoim koncie sześć zwycięstw i siedem przegranych, co zapewnia im 7. miejsce w stawce na półmetku rozgrywek. Drużyna trenera Jarosza na tym etapie nieznacznie poprawia swoją lokatę z ubiegłego sezonu.
Tarnowscy kibice mają też powody do zadowolenia z powodu emocjonującego stylu gry SPR‑u. W obecnych rozgrywkach pierwszoligowa drużyna wielokrotnie dopiero w końcówce rozstrzygała o wynikach swoich meczów, a w hali „Jaskółka” było bardzo ciekawie do ostatnich sekund. Cieszyć mogą pierwsze bramki wychowanków Pałacu Młodzieży, a gdyby nie kontuzje zawodników i brak skuteczności w kilku spotkaniach, to bilans SPR‑u w jesiennych meczach byłby jeszcze lepszy. Warto również odnotować, że nawet w spotkaniach z faworyzowanymi przeciwnikami tarnowianie walczyli o końcowy triumf, nie rezygnując z ambitnej postawy.
– Za nami dwa bardzo trudne mecze, graliśmy z liderem i wiceliderem tabeli – mówił pod koniec jesiennych rozgrywek Jakub Kowalik, zawodnik SPR‑u. Jeden z najważniejszy graczy w tarnowskiej drużynie zauważa, że problemem klubu jest nieskuteczność. – Niestety w meczach z najlepszymi nie udało się zwyciężyć, chociaż w Tarnowie byliśmy bardzo blisko tego, ale popełnialiśmy bardzo dużo błędów, nie trafialiśmy do bramki rywala.
Nowy rok, nowe zadania
Pod koniec minionego roku w Tarnowie zorganizowano towarzyskie spotkanie piłkarzy ręcznych, zwieńczające jubileusz 55‑lecia tej dyscypliny w mieście, w którym tutejsza pierwszoligowa drużyna zagrała z Azotami Puławy, klubem z Superligi. Naprzeciwko siebie stanęli wówczas bracia Dariusz i Michał Kubisztalowie – jeden grający obecnie w drużynie z Tarnowa, drugi występujący w Puławach, który w przeszłości był też zawodnikiem seniorskiej reprezentacji Polski. Ostatecznie po ciekawym meczu w hali „Jaskółka” ekipa SPR‑u uległa gościom 29:36.
W tym roku tarnowian czekają kolejne wyzwania. Trener Bartłomiej Jarosz przed sezonem zauważał, że potrzeba czasu, aby ekipa odpowiednio się zgrała. Teraz po doświadczeniach z pierwszej części rozgrywek drużyna może jeszcze powalczyć o poprawę swojego miejsca. Co prawda celem w sezonie miało być utrzymanie się w rozgrywkach, ale warto się starać – choćby o to, aby w tabeli zająć na koniec sezonu najwyższą z ligowych pozycji w ostatnich latach.
– W obecnych rozgrywkach występuje wiele drużyn z aspiracjami, ale znamy swoje możliwości. Po pierwszej rundzie wiemy, że jesteśmy w stanie grać na dobrym poziomie – przyznaje trener Bartłomiej Jarosz. – Chcę podkreślić, że potencjał mojego zespołu jest naprawdę duży.
W grudniu zawodnicy pierwszoligowej drużyny udali się na świąteczne urlopy. Teraz wracają do treningów i przygotowują się do rewanżowej części sezonu. Tarnowianie wiosną mają o co walczyć i nie mogą spocząć na laurach, ponieważ są w stanie awansować w tabeli, ale też drużyny z niższych miejsc nie tracą do nich wiele. Do ligowej rywalizacji SPR powróci 6 lutego, gdy w ramach 14. kolejki zagra na wyjeździe z Olimpią Piekary Śląskie.
























