Horror na inaugurację

0
zuzel
Fot. Sebastian Maciejko
REKLAMA

To było spotkanie debiutów. Debiutowali w meczu ligowym dwaj juniorzy miejscowych: Mateusz Cierniak i Dawid Rempała. Debiut w Unii Tarnów zaliczył Damian Kaczmarek, przy okazji debiutując w lidze jako senior. Wreszcie zadebiutował Tomasz Proszowski, po raz pierwszy prowadząc tarnowian w roli menedżera. Inauguracyjny bieg zakończył się remisowo. Fin w barwach „Lokomotywy” Timo Lahti prowadził od startu do mety, pewnie dowożąc do niej trzy punkty i zostawiając za plecami parę Peter Ljung – Daniel Kaczmarek. Jak się potem miało okazać, Lahti był najlepszym zawodnikiem spotkania, nie tracąc w nim ani jednego punktu. Tarnowscy kibice dużo sobie obiecywali po wyścigu juniorów. I faktycznie, para gospodarzy wygrała go 4:2, ale szczęśliwie, bowiem Artiom Trofimow został wykluczony za dotknięcie taśmy. W tej sytuacji ułatwił zadanie Mateuszowi Cierniakowi, który wyścig wygrał, a Dawid Rempała zdobył 1 punkt „z urzędu”. W III wyścigu z dobrej strony pokazał się Wiktor Kułakow, który po przegranym starcie na dystansie wyprzedził Vadima Tarasenkę. Gospodarze znowu wygrali 4:2 i powiększyli prowadzenie. Dosyć szybko jednak zostali sprowadzeni na ziemię. Problemy zaczęły się w ostatnim wyścigu pierwszej serii startów. Artur Mroczka uległ Andrzejowi Lebiediewowi, a Mateusz Cierniak dosyć niespodziewanie został „objechany” przez Olega Michaiłowa. Młody Łotysz okazał się jednak w dalszej części zawodów naprawdę dobrym zawodnikiem i trener Nikołaj Kokin aż pięć razy desygnował go na tor. Po remisie w wyścigu V, kolejny, to popis duetu gości. Vadim Tarasenko i Kjestas Podżuks wygrali podwójnie z Arturem Mroczką i Dawidem Rempałą. Tym samym przyjezdni objęli po raz pierwszy prowadzenie w meczu 19:17. I zaczęły się kłopoty. Gospodarze, z wyjątkiem Petera Ljunga jeździli bardzo nierówno, przez całe spotkanie szybkości szukał, ale nie znalazł Artur Czaja. Tarnowianie seryjnie przegrywali starty, w efekcie na dystansie, ryzykowanymi nieraz szarżami musieli odbijać stracone pozycje. Tak było w VII biegu, w którym Ljung efektowaną „piką” wyrwał prowadzenie Lebiediewowi oraz w kolejnym wyścigu Mroczka z czwartej pozycji po starcie przedarł się na drugą. Czasem można było odnieść wrażenie, że to Łotysze są gospodarzami meczu i przez ostatnie dni nie robili nic poza treningiem na torze Stadionu Miejskiego. Humory tarnowskim fanom, którzy w liczbie około 6 tysięcy zjawili się na stadionie poprawił wyścig IX. Dobrze tym razem wystartował do niego Daniel Kaczmarek, który przedłużył prostą wypychając rywali na zewnętrzną część toru. Wykorzystał to Peter Ljung, ścinając na wejściu w pierwszy wiraż do krawężnika i dołączając do partnera. Gospodarze wygrali ten bieg podwójnie odzyskując prowadzenie (28:26). Za moment mogli powiększyć przewagę, bo i tym razem po starcie zameldowali się na czołowych miejscach, ale na dojeździe do drugiego łuku Wiktor Kułakow i Artur Czaja zostawili zdecydowanie zbyt dużo miejsca po wewnętrznej, co skwapliwie wykorzystał były mistrz Europy Andrzej Lebiediew. Wiadomo już było, że o wyniku meczu zadecydują ostatnie wyścigi. Dzięki wygranej pary Kułakow-Ljung w biegu XIII miejscowi przystępowali do nich z przewagą dwóch punktów (40:38). Świetny i dramatyczny zarazem był wyścig XIV. Na torze utworzyły się dwie pary. O wygraną walczyli Daniel Kaczmarek i Vadim Tarasenko. Zawodnik Unii prowadził, ale na dystansie to prowadzenie stracił, zdołał je jednak odzyskać i wygrać. Z tyłu natomiast Artur Mroczka niemiłosiernie męczył się z ambitnym juniorem Michaiłowem i ostatecznie był od niego szybszy. Kibice przeżyli jeszcze kilka minut niepewności, bo arbiter, pan Artur Kuśmierz z Częstochowy, chciał sprawdzić zapis filmowy, miał bowiem podejrzenie, że Mroczka atakując Michaiłowa przejechał dwoma kołami wewnętrzną linię na łuku. Po weryfikacji okazało się jednak na szczęście, że tarnowianin nie naruszył przepisów. W tym momencie gospodarze byli już niemal pewni wygranej, bo przed ostatnim biegiem prowadzili różnicą czterech punktów. Gościom remis w meczu mogło zapewnić jedynie podwójne zwycięstwo w ostatniej gonitwie. I byli tego bardzo blisko! Lahti i Lebiediew wygrali start i jechali po pewne wydawało się pięć punktów. Ljung nie dał jednak za wygraną i kiedy sytuacja wydawała się bardzo krytyczna, zdołał jednak przebić się przed Lebiediewa. Przegrana w tym wyścigu 2:4 pozwoliła jednak tarnowianom cieszyć się ze skromnego, dwupunktowego zwycięstwa. Ono oczywiście cieszy, ale styl w jakim zostało odniesione już nie. Podopiecznych Tomasza Proszowskiego czeka naprawdę bardzo dużo pracy, jeżeli cel, jaki postawiono przed nimi przed sezonem, czyli awans do play off mają zrealizować. Miejmy nadzieję, że w kolejnych meczach pokażą się z lepszej strony, chociaż o kolejne punkty będzie im bardzo ciężko. W najbliższą niedzielę zmierzą się w wyjazdowym meczu z Wybrzeżem Gdańsk, które na inaugurację pokonało w Gnieźnie tamtejszy Start. Trzeba jednak wierzyć, że będzie lepiej, bo jeśli nie, to sezon ligowy może się w tym roku skończyć w Tarnowie już pod koniec lipca.

Unia Tarnów – Lokomotiv Daugavpils 46:44

REKLAMA (3)

Unia Tarnów: Peter Ljung 12+1 (2, 3, 2*, 3, 2), Daniel Kaczmarek 8+1 (1*, 1, 3, 0, 3), Artur Czaja 4+2 (1, 1*, 1*, 1), Wiktor Kułakow 9+1 (3, 2, 2, 2*, 0), Artur Mroczka 9 (2, 1, 2, 3, 1), Dawid Rempała 1 (1, 0, 0), Mateusz Cierniak 3 (3, 0, 0). NCD: Timo Lahti 69, 94 s. w wyścigu I.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze