
Tym samym ostatecznie uplasowała się na 13. miejscu tabeli i pozostanie w ekstraklasie na dłużej. – Zrealizowaliśmy podstawowy cel każdego beniaminka – mówi trener Piotr Mandrysz, a klub ma teraz czas, żeby wyciągnąć wnioski z debiutanckich doświadczeń.
Piłkarze Termaliki Bruk‑Bet w historycznym sezonie w ekstraklasie mieli swoje gorsze i lepsze momenty. Tak naprawdę niewiele zabrakło, aby po zasadniczej części rozgrywek znaleźli się w grupie mistrzowskiej. Ostatecznie w finałowej rundzie wylądowali jednak w grupie spadkowej i po podziale punktów różnice pomiędzy klubami nie były duże, więc walka o pozostanie w lidze trwała niemal do samego końca. Dla „Słoników” decydujące miały okazać się dwie kończące sezon kolejki.
Szczęście w Białymstoku
W ramach wtorkowej 36. serii spotkań „Słoniki” grały na wyjeździe z wyżej lokowaną Jagiellonią Białystok, której już raz w tym sezonie potrafiły utrzeć nosa. Ekipa dowodzona przez Piotra Mandrysza była nieco osłabiona kadrowo, ale wyjątkowo zmobilizowana, ponieważ wyjazdowe zwycięstwo mogło zapewnić Termalice utrzymanie w ekstraklasie. Drużynie trenera Michała Probierza też jednak zależało na triumfie, bo ostatnio Jagiellonia zawodzi swoich fanów.
Gospodarze faktycznie byli we wtorek w Białymstoku stroną przeważającą. Problem w tym, że nie potrafili wykorzystywać stwarzanych okazji, a korzystne statystyki posiadania piłki, oddanych strzałów czy liczby podań nie znalazły odzwierciedlenia w wyniku. Tymczasem do Termaliki uśmiechnęło się szczęście, ponieważ w całym meczu nie oddała ani jednego celnego strzału na bramkę przeciwnika, a wygrała 1:0 – samobójcze trafienie zaliczył bowiem w 80. minucie Igors Tarasovs.
– Trzeba docenić klasę Jagiellonii, która skutecznie uniemożliwiała nam rozwinięcie skrzydeł. Ja w swoim życiu przegrałem już wiele ładnych meczów. Zdecydowanie bardziej wolę brzydko wygrać – mówił po spotkaniu trener Mandrysz, odnosząc się do przebiegu nieoczywistej konfrontacji, w której przyjezdna drużyna nie była stroną dominującą, a mimo tego triumfowała.
Po wtorkowym meczu dobrych min nie mogli mieć piłkarze i fani Jagiellonii, z kolei wśród sympatyków „Słoników” zapanowała wielka radość, bo wyniki innych spotkań sprawiły, że było już pewne, iż beniaminek pozostaje na kolejny sezon w najwyższej klasie piłkarskiej w Polsce.
– Wygraliśmy bardzo ważny mecz, który miał swoją dramaturgię – komentował Sebastian Ziajka na stronie internetowej Termaliki. – Nie oddaliśmy celnego strzału na bramkę, ale wygraliśmy. W piłce gra się tak, jak przeciwnik pozwala, a z Jagiellonią nie było łatwo. W tym spotkaniu dobrze zaprezentowaliśmy się w defensywie. Cieszymy się, że uniknęliśmy nerwowej końcówki.
Jagiellonia Białystok – Termalica Bruk‑Bet Nieciecza 0:1 (0:0).
Tarasovs 80. min. (s). Termalica: Pilarz – Fryc, Stano, Putiwcew (24’ Pleva), Ziajka, Juhar, Kupczak, Sołdecki, Gutkovskis (90’ Misak), Kowal (73’ Plizga), Kędziora.
Emocjonująco w Niecieczy
Radości z utrzymania w ekstraklasie w obozie Termaliki nie brakowało, ale już w sobotę zespół chciał dobrze pożegnać się z własnymi kibicami w meczu 37. kolejki, który kończył sezon. Termalica grała o jak najwyższe miejsce w tabeli, a przyjezdna drużyna Górnika Zabrze o pozostanie w lidze i wydostanie się ze strefy spadkowej. Od postawy „Słoników” na ostatniej prostej zależały więc losy innych klubów. Szkoleniowiec beniaminka miał też problem, bo nie wszyscy zawodnicy mogli zagrać.
W sobotę Termalice od początku nie wiodło się najlepiej, a na dodatek zabrzanie objęli prowadzenie w 23. minucie po ładnym trafieniu Rafała Kurzawy. W drugiej połowie gospodarze wzięli się do pracy i poprawili swoją grę, do czego przyczynił się Wojciech Kędziora. Ten najskuteczniejszy strzelec drużyny z Niecieczy wyrównał na 1:1 w 53. minucie. Do końca spotkania goście prezentowali się nerwowo, ale Termalica tego nie wykorzystała – nieskuteczność doskwierała jednym i drugim. Ostatecznie mecz zakończył się remisem, który przesądził o spadku Górnika z ekstraklasy.
– Wojciech Kędziora pokazał, ile dla nas znaczy. Jego wejście poprawiło naszą jakość w ofensywie. Stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, co ostatecznie wystarczyło do remisu – komentował po meczu trener Mandrysz, odnosząc się do słabszej postawy podopiecznych w pierwszej połowie. – Cieszę się z naszego utrzymania, trochę mi żal piłkarzy z Zabrza. Jestem mieszkańcem Rybnika, który Górnikiem stoi. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie wróci do ekstraklasy.
Termalica Bruk‑Bet Nieciecza – Górnik Zabrze 1:1 (0:1).
Kurzawa 23. min., Kędziora 53. min. Termalica: Pilarz – Fryc, Sołdecki, Stano, Ziajka, Biskup (68’ Gutkovskis), Kupczak, Babiarz (86’ Markowski), Foszmańczyk, Juhar, Nikolić (46’ Kędziora).
Czas na wnioski
Termalica Bruk‑Bet w swoim historycznym sezonie w ekstraklasie zajęła ostatecznie 13. miejsce, które okazało się wyjątkowo szczęśliwe. Dzięki udanej walce w rundzie finałowej „Słoniki” za rok ponownie zagrają na najwyższym szczeblu piłkarskim w kraju. Mistrzem w tym sezonie została Legia Warszawa, a kolejne miejsca na podium (premiowane grą w eliminacjach europejskich pucharów) zajęły Piast Gliwice i Zagłębie Lubin. Z ligi spadają wspomniany Górnik i Podbeskidzie Bielsko Biała.
Dla drużyny z Niecieczy wszystko było w ostatnich miesiącach nowe, ale ostatecznie główny cel – jakim od początku wyznaczano pozostanie w lidze – udało się zrealizować, zapewniając przy tym swoim kibicom mnóstwo emocji. Termalica osiągała różne wyniki, ale ambicji nie można było jej odmówić, a nagroda w postaci utrzymania (ale też chociażby zmodernizowanego domowego obiektu, który stał się atrakcją w okolicy) jest zasłużona. Drużyna trenera Mandrysza wielokrotnie sprawiała kłopoty doświadczonym klubom ekstraklasy, przysparzała emocji swoją ciekawą grą.
– Fajnie się stało, że zostaliśmy w ekstraklasie. Nieciecza na to zasługuje – mówi Krzysztof Pilarz, bramkarz Termaliki, który wiosną dobrze zastąpił kontuzjowanego Sebastiana Nowaka. – Powstał ładny stadion, ma się rozbudowywać baza treningowa, to tylko sprzyja dalszemu rozwojowi.
Teraz piłkarzy ekstraklasowych klubów czeka ligowy odpoczynek, a wszyscy sympatycy futbolu zwracają wzrok w stronę czerwcowych mistrzostw Europy we Francji. „Słoniki” nie będą miały jednak nazbyt dużo wolnego czasu, bo przerwa pomiędzy sezonami nie trwa w ekstraklasie długo, a drużyna po raz drugi z rzędu zagra w tej lidze już w lipcu w nowych rozgrywkach. W tym czasie z pewnością intensywnie będzie pracowało kierownictwo klubu, które przyzwyczaiło już do letnich zmian i roszad personalno‑kadrowych. Włodarze Termaliki muszą przeanalizować mijający sezon, wyciągnąć wnioski z debiutanckich błędów i podjąć decyzje, które mogą wpłynąć na poprawę możliwości „Słoników”.





















