Przegrana, ale…

0
RYBNIK Tarnow
fot. Arkadiusz Siwek
REKLAMA

Przebieg meczu: 3:3, 5:1, 3:3, 4:2, 5:1, 4:2, 3:3, 2:4, 3:3, 3:3, 2:4, 4:2, 1:5, 3:3, 3:3.
Przy okazji meczu z ROW‑em warto przypomnieć, że to właśnie zespół ze Śląska był pierwszym rywalem Unii Tarnów w najwyższej klasie rozgrywkowej. Było to w kwietniu 1960 roku, „Jaskółki” debiutowały wówczas w ówczesnej I lidze. Ku radości swoich kibiców pokonały na własny torze utytułowany już wtedy team z Rybnika, który jednak był jeszcze przed okresem swoich największych sukcesów. W Unii jeździli między innymi: Zygmunt Pytka, Marian Spychała, Albin Tomczyszyn. W zespole ze Śląska, który wtedy nazywał się jeszcze Górnik, startowali: Joachim Maj czy też debiutujący młody wówczas Antoni Woryna. Piękne wspomnienia…
Kibice w Rybniku stęsknili się najwyraźniej z dobrym speedwayem w ekstraligowym wydaniu. Chociaż mecz został rozegrany w dzień powszedni i przy bardzo wysokiej temperaturze, na trybunach rybnickiego stadionu zgromadziło się około 8 tysięcy widzów.
Leon Madsen i Mikkel Michelsen rozpoczęli mecz nieudane. Leon po trzech biegach miał tylko trzy punkty, z jednego biegu został wykluczony za dotknięcie taśmy. W trzech kolejnych zdobył jednak 6 punktów plus bonus. Michelsen miał dwa zera, został zmieniony, ale w dwóch ostatnich biegach zdobył 4 punkty. W biegu XIII wraz z Kołodziejem dał gościom jedyne tego dnia podwójne zwycięstwo.
Odwrotnie spisał się ich rodak Bjerre. W początkowej fazie meczu „trzymał” wynik przyjezdnym, po trzech wyścigach miał na koncie aż 8 punktów. W trzech kolejnych zdobył jednak tylko 2. Szkoda, bo gdyby utrzymał dyspozycje z początku spotkania to wynik w Rybniku mógłby być znacznie korzystniejszy.
Plusy gospodarzy to trzech „muszkieterów”, czyli Łaguta, Jonsson oraz młody Fricke, ale także bardzo solidna „druga linia”, która przesądziła o niewysokim zwycięstwie miejscowych, ponieważ była o klasę lepsza od swoich odpowiedników w ekipie trenera Pawła Barana. W zespole gospodarzy zawiódł jedynie Rune Holta, pozostałym zawodnikom nie można nic zarzucić.
W zespole Unii fantastyczny był Janusz Kołodziej, po meczu rybniccy kibice wypowiadali się o jego jeździe z dużym uznaniem. Kapitan Unii został poskromiony tylko dwa razy przez Grigorija Łagutę, którego jednak raz pokonał i zdobył najwięcej punktów ze wszystkich uczestników tego meczu. Aż dziw bierze, że Janusz nie otrzymał powołania do szerokiej kadry na zbliżający się Drużynowy Puchar Świata.
Minusem tarnowskiej drużyny był Piotr Świderski oraz juniorzy. Ostatnie mecze w wykonaniu Piotra dawały nadzieje, że będzie w coraz lepszej dyspozycji, w Rybniku jednak po raz kolejny zawiódł. Od tandemu juniorów nie oczekujemy cudów, ale jeden punkt z „urzędu” przy siedmiu wyjazdach na tor to jednak zdecydowanie zbyt mało. Ich rówieśnicy z Rybnika zdobyli w sumie 8 punktów.
Do wyścigów, za które można pokochać żużel zaliczyłbym bieg IV, w którym po starcie prowadził duet rybniczan: Łaguta oraz Chmiel. Jadący za ich plecami Janusz Kołodziej nie odpuszczał jednak i w efekcie pokonał rybnickiego juniora.
W biegu XIV gospodarze jechali na 5:1, jednak prowadzący Kacper Woryna został wyprzedzony zarówno przez Michelsena jak i Madsena. W wyścigu kończącym zmagania ponownie miejscowi mogli wygrać podwójnie, ale przez ich nieporozumienie na torze doskonale spisujący się Max Fricke został wyprzedzony przez tarnowski duet.

ROW Rybnik – Unia Tarnów 48:42

Unia Tarnów: Leon Madsen 9+1 (2,T, 1,3,2,1), Piotr Świderski 2+1 (1,1,‑, ‑,), Kenneth Bjerre 10+1 (3,2,3,0,1,1), Mikkel Michelsen 4+1 (0,0,‑, 2,2), Janusz Kołodziej 16 (2,3,3,3,3,2), Patryk Rolnicki 1 (1,0,0,d), Arkadiusz Madej 0 (T, 0,w)
NCD: Janusz Kołodziej 64,04 w wyścigu VII. Sędziował Artur Kuśmierz. Widzów 8 tysięcy

REKLAMA (2)

Po meczu powiedzieli:

REKLAMA (3)

Janusz Kołodziej (Unia Tarnów): Jak się źle zacznie, to potem źle się kończy. Wyjechałem na próbę toru, ale w pierwszym wyścigu nie dobrałem jeszcze właściwych przełożeń. Potem było już lepiej, jechało mi się dobrze. Sześć punktów straty to nie jest jakaś tragedia, możemy powalczyć w rewanżu w Tarnowie o punkt bonusowy.

Paweł Baran (trener Unii Tarnów): Nie będę ukrywał; jechaliśmy na Śląsk po wygraną w meczu z ROW‑em, ale początek spotkania mocno zweryfikował nasze plany. Popełniliśmy trochę błędów, mieliśmy pecha, wykluczeni zostali Arek Madej i Leon Madsen. Cały czas się mobilizowaliśmy i w końcówce udało się odrobić nieco strat. Dobrze, że naszych liderów wspomógł Mikkel Michelsen. Walczymy dalej!

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze