Spadek to jeszcze nie upadek

0
Co dalej z tarnowskim zuzlem
fot. Artur Gawle
REKLAMA

Bez presji sukcesu
Na spotkaniu, na które zaprosili mnie tuż po ostatnim ligowym meczu w Zielonej Górze prezes zarządu SSA Unia, Łukasz Sady i przewodniczący rady nadzorczej żużlowej spółki, Jerzy Putowski, usłyszałem bardzo istotną informację: Grupa Azoty zadeklarowała dalsze wsparcie żużla w Tarnowie. Nikomu, kto zna tarnowskie realia, nie trzeba tłumaczyć, że to deklaracja wręcz kluczowa dla dalszego funkcjonowania „czarnego sportu” w mieście. Należy się jednak spodziewać, że będzie to wsparcie mniejsze niż do tej pory.
Finanse w ogóle spędzają sen z oczu działaczom. Sponsorzy nie garną się do klubu i wpływy ze źródeł „pozaazotowych” muszą być niewielkie, skoro na pytanie o wielkość pozyskanych środków na działalność sekcji z tytułu prowadzonych przez klub działań promocyjno‑marketingowych działacze zasłaniają się tajemnicą handlową. Faktem jest jednak, że sporo firm, którym proponowano współpracę, nie tylko z regionu, nie było nią zainteresowanych.
W Unii tradycyjnie narzekają też na nikłe zainteresowanie sportem żużlowym ze strony samorządu miejskiego. I przytaczają konkretne przykłady innych ośrodków żużlowych w kraju, dotowanych solidnymi, niekiedy kilkumilionowymi kwotami na sezon. W Tarnowie są to sumy więcej niż symboliczne.‑ Mamy Grupę Azoty, wpływy z biletów kupowanych przez kibiców, chociaż obecnie są one mniejsze niż za najlepszych czasów, ale brakuje nam tej przysłowiowej trzeciej nogi – komentuje sytuację Jerzy Putowski.
Wstępne plany na kolejny sezon w Nice Polskiej Lidze Żużlowej nie są zbyt wygórowane. Drużyna ma być zbudowana na miarę skromniejszych możliwości finansowych, czyli oparta o własnych wychowanków i po prostu cieszyć kibiców swoją postawą. Nikt nie będzie zakładał włączenia się do rywalizacji o szybki powrót do ekstraligi. Chodzi o złapanie sportowego i finansowego oddechu. W myśl przysłowia o krawcu, który tak kraje, jak staje mu materii. Nie zanosi się natomiast na zmiany w funkcjonowaniu żużlowej spółki, na co liczyła część środowiska. Kilka dni temu na oficjalnej stronie internetowej tarnowskiego klubu ukazało się oświadczenie rady nadzorczej, w którym między innymi czytamy (pisownia oryginalna): Zarząd Spółki (Klubu) sprawowany jest jednoosobowo przez Prezesa Łukasza Sady, który prowadzi interesy Spółki zgodnie z prawem i dba o dobro Spółki najlepiej jak to możliwe z uwzględnieniem czynników zewnętrznych w tym gospodarczych i finansowych. Tym samym Pan Prezes Sady ma nasze pełne poparcie.

Oby nie zabrakło armat
Sezon jeszcze potrwa kilka tygodni, a na informację o ostatecznym składzie tarnowian na sezon 2019 poczekamy jeszcze dłużej, zachodzi jednak obawa, że nawet tych dosyć skromnych planów sportowych nie uda się zrealizować. Niemal na sto procent z Unią pożegna się tercet Duńczyków, także startujący w plastronie z jaskółką od kilku już lat Kenneth Bjerre. Prezes Sady przyznaje, że nawet gdyby dotychczasowy kapitan drużyny rozważał opcję pozostania, to na tej klasy zawodnika będzie brakować środków. Nie ma żadnej gwarancji, że w klubie pozostanie Jakub Jamróg, miał bowiem bardzo dobry sezon, doskonale sprawdził się jako zawodnik tzw. drugiej linii i z pewnością otrzyma propozycję z któregoś z klubów z najwyższej klasy rozgrywkowej. W Tarnowie w Nice PLŻ byłby pewnie liderem, ale dla jego dalszego rozwoju być może lepszą opcją byłaby jednak ekstraliga, w której przydatność w sezonie 2018 udowodnił.
Problem może być także, paradoksalnie, z juniorami. Paradoksalnie, bo przecież tarnowianie z nich samych mogliby stworzyć osobny zespół. Media już podały, że po nieprzyjemnym rozstaniu z Unią kierownik drużyny, Mirosław Cierniak może objąć funkcję opiekuna szkółki żużlowej w Częstochowie, a gra toczy się oczywiście nie tyle o niego, ale jego utalentowanego syna Mateusza, który w przyszłorocznych rozgrywkach stanie się już pełnoprawnym zawodnikiem. A potencjał ma spory i z pewnością stanowi łakomy kąsek. Mirosław Cierniak zapewnia, że to tylko spekulacje, ktoś błędnie zinterpretował fakt, że został poproszony o poprowadzenie zajęć na mini torze w Częstochowie. Mateusza wiąże z Unią kontrakt, ale w przyszłości trzeba się liczyć z ewentualnością jego odejścia.
Niewiadoma pozostaje przyszłość Patryka Rolnickiego, któremu w tym sezonie kończy się kontrakt z Unią, a w przyszłym będzie jeszcze juniorem i na jego usługi też może się znaleźć chętny klub z ekstraligi, mający luki w tej formacji. Oby więc tarnowskim działaczom do realizacji tych i tak skromnych planów nie zabrakło po prostu „armat”.

REKLAMA (3)

Koniec problemów ze stadionem?
Są także pozytywne wiadomości. Spadek drużyny w pewien sposób rozwiązał problem modernizacji stadionu. Warunków licencyjnych ekstraligi na razie nie trzeba spełniać, ale ważniejszy jest fakt, że, jak stwierdził prezes Sady, magistrat doszedł do wniosku, że w związku z nieudanym przetargiem można zmodernizować stadion za kwotę, którą jest w stanie na te cel realnie przeznaczyć. Skoro w Łodzi nowy obiekt powstał, jak podawały media, za kwotę około 50 milionów złotych, to przecież w Tarnowie za 42 miliony, które deklarowało miasto, na obecnym stadionie można zrobić naprawdę sporo. A przynajmniej tyle, aby funkcjonalnością i nowoczesnością nie odstawał od stadionów ekstraligi chociażby w Lesznie, Częstochowie czy Zielonej Górze, o Grudziądzu już nie wspominając. Istotne jest, że prace modernizacyjne mogłyby się rozpocząć bez wielkiej czasowej presji w przyszłym roku i – co ważne – niekoniecznie musiałyby się wiązać z zamknięciem na długie miesiące całego obiektu i koniecznością czasowej przeprowadzki żużlowców na inny tor. Dla tarnowskiego speedway’a w obecnej sytuacji to kwestia kluczowa.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze