Srebrne „Jaskółki”

0
Srebrne „Jaskółki” 1994. Stoją od lewej: Mirosław Cierniak, Grzegorz Mróz, Jacek Rempała, Robert Kużdżał, Tomasz Proszowski - kierownik drużyny. W dolnym rzędzie: Robert Wardzała, Grzegorz Rempała, Tony Rickardsson, Tomasz Rempała, trener Marian Wardzała.
Srebrne „Jaskółki” 1994. Stoją od lewej: Mirosław Cierniak, Grzegorz Mróz, Jacek Rempała, Robert Kużdżał, Tomasz Proszowski - kierownik drużyny. W dolnym rzędzie: Robert Wardzała, Grzegorz Rempała, Tony Rickardsson, Tomasz Rempała, trener Marian Wardzała.
REKLAMA

Czas płynie szybko, trudno uwierzyć, że od tamtych radosnych wydarzeń minęło już trzydzieści lat. W 1994 roku młoda drużyna Unii okazała się rewelacją ligowych rozgrywek i zdobyła srebrny medal Drużynowych Mistrzostw Polski. Przypomnijmy tamte chwile.

Przed sezonem działacze Unii zakontraktowali trzech obcokrajowców. Przypomnijmy, że według ówczesnych przepisów, w meczu ligowym mógł wystąpić tylko jeden z nich. Liderem tej formacji miał być 24-letni Szwed Tony Rickardsson, stojący u progu wielkiej kariery, okraszonej sześcioma tytułami Indywidualnego Mistrza Świata. Transfer Szweda nie wywołał wtedy wielkiego wrażenia, a jego wcześniejsze starty w polskiej lidze nie rzucały na kolana. Szybko okazało się, że ruch ten był przysłowiowym strzałem w dziesiątkę! W pojedynczych meczach Rickardssona zastępowali Duńczyk Gert Handberg (już wcześniej jeżdżący w Unii) oraz bojowy Węgier Zsolt Boeszermenyi. Natomiast cały krajowy skład stanowili wychowankowie Unii: bracia Jacek i Grzegorz Rempałowie, Robert Kużdżał, Mirosław Cierniak, Piotr Leśniowski, Grzegorz Mróz, uzupełniali skład w pojedynczych spotkaniach Janusz Wawrzonek, Piotr Mikuta, Mariusz Łazarz, 16-letni Tomasz Rempała, Robert Wardzała i Paweł Świerzb. Najstarszy z nich Leśniowski miał 24 lata, Jacek Rempała i Kużdżał po 23, a reszta była jeszcze juniorami!

Ta młoda drużyna, kierowana przez trenera Mariana Wardzałę, okazała się rewelacją rozgrywek. Młode „Jaskółki” w rozgrywkach sezonu 1994 wygrały na własnym torze osiem z dziewięciu spotkań. Uległy jedynie późniejszym mistrzom – Sparcie Wrocław 41:49, jeżdżąc jednak osłabione brakiem krajowego lidera, kontuzjowanego Jacka Rempały. Natomiast z wyjazdów przywiozły pięć bezcennych punktów. Dosyć niespodziewanie dla wielu przywiozły komplety punktów z Gorzowa Wielkopolskiego oraz z Częstochowy, zremisowały natomiast w Lesznie. Już początek rozgrywek wskazywał, że z Unią rywale będą musieli się liczyć. Najpierw w lany poniedziałek 4 kwietnia pokonały lubelski Motor 51:36. Wynik nietypowy wziął się z faktu, że już po jego zakończeniu GKSŻ odebrała zdobyte 3 punkty zawodnikowi gości Pawłowi Staszkowi, który nie miał ze sobą obowiązkowego wówczas prawa jazdy. Kolejny mecz i kolejne kontrowersje. W Lesznie tarnowianie stoczyli heroiczny bój ze swoją imienniczką. Tor, po opadach, był w fatalnym stanie, pełen błotnistej mazi. Toteż obfitował w defekty i upadki, a zakończył się remisem… 43:43. Goście powinni go wygrać, ale z decydującego biegu sędzia wykluczył Grzegorza Rempałę, który rzekomo przekroczył dwoma kołami wewnętrzny krawężnik. Rzecz w tym, że w błocie widział go chyba jedynie arbiter Włodzimierz Kowalski.

REKLAMA (2)

Z innych spotkań tamtego sezonu warto wspomnieć o tarnowskiej konfrontacji z Włókniarzem Częstochowa. Mecz odbył się dzień po finale IMŚ w Vojens, który wygrał Tony Rickardsson, zdobywając swój pierwszy tytuł. Szczęśliwi działacze szwedzkiej federacji postanowili „porwać” swojego zawodnika do Szwecji i zorganizować dla niego wielką fetę. Na nic zdały się trwające ponad godzinę negocjacje, prowadzone przez wiceprezesa Unii Krzysztofa Witka, który dowodził, że „Ricki” jest potrzebny w bardzo ważnym dla drużyny meczu z Włókniarzem. Mistrz świata zamiast do Tarnowa pojechał więc do Sztokholmu, a „Jaskółki” musiały radzić sobie w krajowym składzie. Po raz kolejny pokazały wieki charakter i pokonały rywala 47:43, pomimo, że ten przyjechał w najsilniejszym składzie z fenomenalnym Anglikiem Joe Screenem. Na mecie sezonu, mistrz kraju – Sparta zgromadził 24 punkty, Unia 21 i o jeden punkt wyprzedziła Apatora Toruń oraz Stal Gorzów, a o dwa Wybrzeże Gdańsk. To świadczy o tym, jak wyrównana była wówczas liga!

REKLAMA (3)

Do tamtego sukcesu doszły także osiągnięcia w kategorii juniorów. Tarnowianie zdominowali rozegrany w Mościcach finał Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski, wygrał go Grzegorz Rempała przed Mirosławem Cierniakiem. Ta dwójka, uzupełniona Grzegorzem Mrozem, okazała się najlepsza w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski Par Klubowych.

To były czasy…Aż wierzyć się nie chce, że minęło od nich już trzydzieści lat.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze