Cała Polska została zbulwersowana najważniejszą, jak dotychczas, informacją z tegorocznych ferii zimowych: za skorzystanie z szaletu publicznego na zakopiańskich Krupówkach płaci się już 10 złotych, a ma być jeszcze drożej. W Tarnowie, który pod względem turystycznym nie jest w stanie dorównać Zakopanemu, w szaletach drożyzny ciągle nie widać. Te, które należą do miasta, są nawet bezpłatne, inne jeszcze dość tanie. To jednak może wkrótce się zmienić.
Anna Dziura prowadzi szalet na Burku, który należy do spółki Targowiska Miejskie. Wstęp: 2 złote.
– Moim zdaniem, przy tej drożyźnie, która zapanowała, to niedużo, ale z cenami nie zaszalejemy. Musi być taka opłata, żeby ludzie chcieli z szaletu korzystać, żeby zechcieli tu przyjść – mówi pani Anna. – Nie wiem jednak, jak długo ta cena będzie obowiązywała, ona nie jest do utrzymania na dłuższą metę. Wiadomo, co się dzieje. Mocno idą w górę ceny środków czystości, co dostawa, to drożej, czasem nawet o 100 – 150 procent. Zwykła rolka papieru ostatnio była po 1,80, teraz po 2 złote.
Dwa złote kosztuje także drugi szalet Targowisk Miejskich, w hali targowej, który prowadzi pani emerytka.
Anna Dziura ma rację; jeśli skorzystanie z szaletu dużo zdrożeje, niektórzy, jak się to mówi potocznie, pójdą w krzaki. Zjawisko to obserwowano już chociażby w czasie ubiegłorocznego lata w Kołobrzegu. Tam jedna z publicznych toalet kosztowała 10 zł, ale nie zrobiła aż tak wielkiej kariery medialnej jak teraz zakopiańska. W internecie pojawił się tylko „paragon grozy” z informacją: Kołobrzeg, Kamienny Szaniec, 2 lipca. WC płatne 10 złotych. I jak tu kochać polskie morze? …
Tarnów pod względem turystycznym nie dorównuje miejscowościom położonym nad Bałtykiem albo w Tatrach, więc opłata za skorzystanie z WC zawsze będzie proporcjonalnie mniejsza.
Nic nie zapłacicie
Rok w rok Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych w Tarnowie organizuje przetargi na bieżące utrzymanie szaletów miejskich: na pl. Kościuszki, w Parku Strzeleckim (dwa), przy ul. Brodzińskiego i Kochanowskiego. Dotychczas toalety miejskie były bezpłatne, ale i tegoroczny przetarg ogłoszony został z założeniem, że będą one darmowe, choć wiele miast w kraju ze względu na rosnące koszty już odchodzi od tego modelu. W ubiegłym roku samorząd miejski Tarnowa przeznaczył na utrzymanie szaletów 168 tys. zł.
– Wprawdzie radni już wcześniej wyrazili zgodę na pobieranie opłat za korzystanie z miejskich toalet, ale na razie nie będzie trzeba za nie płacić – mówi Stefan Piotrowski, zastępca dyrektora Wydziału Infrastruktury Miejskiej UMT. – Decydują o tym względy praktyczne. Stosowanie opłat wiązałoby się z niezbędnymi w tym przypadku rozwiązaniami natury fiskalnej, technicznej, logistycznej, które należałoby wprowadzić. Poza tym z kraju docierają informacje, że w toaletach płatnych niektórzy klienci znaleźli sposób na to, by oszukiwać automat i nie płacić.
Temat publicznych szaletów pojawia się w Tarnowie częściej niż mogłoby się wydawać. Niedawno bulwersował pomysł, aby na Piaskówce miasto wybudowało toaletę za ćwierć miliona złotych. Trzystanowiskowa samoobsługowa ma być wyposażona w bezdotykowy system spłukiwania, automatyczne umywalki i składany przewijak dla niemowląt. Automatyka zastąpi pracownika, przez co miasto jako właściciel superprzybytku ma zaoszczędzić. Mimo krytyki prace ruszyć mają prawdopodobnie wiosną.
Niezwykła technika na dworcu
Skorzystanie z przybytku na dworcu kolejowym w Tarnowie kosztuje 3,50 zł (dawniej 2,50). Tu swego czasu też olśniewała szaletowa automatyka, ale z zupełnie innych powodów. Zyskała nawet ogólnopolski rozgłos. Nieżyjący już tarnowski dziennikarz, Zygmunt Szych, odkrył, że po wrzuceniu monety do ustawionego obok WC automatu urządzenie pozostaje martwe, nie otwiera samoczynnie drzwi do ubikacji, jak powinno być. Natomiast za każdym razem z budki wychodzi pani, która osobiście otwiera toaletę za pomocą klucza… Tak działał tam kiedyś „automat”. Widocznie ręczny. Filmik z wizji lokalnej zamieszczony w sieci oglądnęły setki tysięcy ludzi w Polsce. Zdrowo się pośmiano.
Anna Dziura obsługuje toaletę tradycyjną, bez automatyki, być może na szczęście. Przychodzi do pracy o 7 rano, kończy o 15, gdy już handel na placu słabnie. Latem pracuje trochę dłużej. Jest sama, gdyby zachorowała, przybytek należałoby na ten czas zamknąć. Na szczęście – odpukać – dopisuje jej zdrowie.
Nieproszeni goście
– Muszę wcześniej zamykać, bo w późniejszych porach zaczyna do mnie zaglądać różne towarzystwo, nie zawsze trzeźwe, żeby na przykład się ogrzać, i robi się niemiło. Niemiło, a czasem nawet niebezpiecznie, już dwa razy prosiłam o pomoc policję – narzeka pani Anna. – Powiem panu, że mało kto szanuje pracę takich ludzi jak ja, może z wyjątkiem starszych pań. Większość jest przekonana, że tylko siedzę tu na stołku, jakby za karę, i nic poza tym. A ja po każdym muszę dokładnie posprzątać, żeby było czysto i higienicznie. Wszyscy tego wymagają, ale z kulturą to bywa jeszcze u nas na bakier.
A słynna zakopiańska toaleta będzie jeszcze droższa. Spółka, która ją prowadzi, opublikowała swoje skrupulatne wyliczenia kosztów utrzymania WC, łącznie z zarobkiem. Uważa ona, że „Toalety Grozy” na Krupówkach to po prostu toalety prowadzone w warunkach legalnych podstaw biznesowych stworzonych dla przedsiębiorców w Polsce, przy obecnych kosztach energii, stawkach podatkowych i obciążeniach składkami ZUS.
Anna Dziura z Tarnowa nie może żądać 10 złotych albo i więcej, choćby bardzo ją to urządzało, ponieważ nikt by tu nie przyszedł. Tarnowski Burek to nie miejsce, w którym gromadzą się tłumy zamożnych turystów. Ona więc nie ma szansy utrzymać się z samej pracy w WC. Dodatkowo sprząta biura, aby opłacić składkę ZUS i do pierwszego jakoś przeżyć.






















