Brzydka strona Tarnowa

0
REKLAMA

Mimo że w ostatnich latach Tarnów bardzo się zmienił, to jednak daleko mu do ideału. Choć od frontu zachwyca wyremontowanymi ulicami, placami i kamienicami, to od podwórka jest czasami bardzo brzydko.

Ruina dworca kolejowego w Mościcach, opuszczone i zrujnowane obiekty dawnego „Owintaru” czy Fabryki Maszyn Pralniczych „Pralfa” to miejsca nieprzysparzające miastu chluby. Ale na tym nie koniec i nie trzeba zapędzać się zbyt daleko, wystarczy zejść ledwie kilka kroków z najbardziej reprezentacyjnych ulic, by znaleźć się w całkiem innym świecie.
– W wielu rejonach Tarnowa brzydota jest niemal akceptowana, bo mało kto ma szansę ją zobaczyć. Tylko dlaczego taka szpetota pojawia się w centrum miasta? – zastanawia się tarnowski radny Jacek Łabno. – Wystarczy wejść do kamieniczek zlokalizowanych po zachodniej stronie Wielkich Schodów, wniknąć w jakiekolwiek drzwi i zobaczyć, jak te budynki wyglądają od środka. Zajrzeć na „zaplecze” Rynku, zapuszczone uliczki wschodniej części Starówki, wejść na obskurne podwórka kamienic przy ul. Bema. W moim rankingu najbardziej szpecących tarnowskich miejsc prym wiedzie otoczenie Centrum Handlowego „Oskar”, gdzie z pięter okolicznych budynków widać paskudne podwórka, rozpadające się mury posesji czy kamienice ze zniszczonymi dachami i odpadającymi ze ścian tynkami.
Niemiłych wrażeń mogą przysporzyć okolice ulicy Bernardyńskiej, zwłaszcza na odcinku między klasztorem a ulicą Franciszkańską.

– Z jednej strony rozsypujące się mury wokół Małych Schodów, a za nimi ul. Zakątna i szokujący wyglądem, rozpadający się prywatny budynek. Z drugiej – ulica Franciszkańska z brzydkimi domami otoczonymi płotem, szpetnymi tynkami. W tej części Tarnowa brzydota jest widoczna gołym okiem – przekonuje radny.
Zniechęca otoczenie ulicy Krakowskiej w pobliżu remontowanego od kilku lat wiaduktu kolejowego – między odrapanymi fasadami budynków wiatr unosi śmieci przy krawężnikach. Nieudanym rozwiązaniem urbanistycznym jest zabudowa skrzyżowania ulic Czerwonej z Koszycką, gdzie żółta kolorystyka i nieatrakcyjna bryła sklepu Biedronka zupełnie nie pasują do otoczenia. Po drugiej stronie skrzyżowania od wielu lat straszy swym wyglądem niedokończony szkielet niszczejącego budynku. Na to miejsce radni zwracali uwagę już od dawna, ale bez rezultatu – jak było brzydko, tak jest nadal.– Rodowitym tarnowianom trudno źle mówić o swoim mieście, zwłaszcza kiedy się ono podoba. Niemniej jednak każdy znajdzie w nim coś, co może razić – podkreśla radny Jakub Kwaśny. – Na Starówce mamy piękne, zabytkowe kamienice i atrakcje, jak choćby tramwaj na placu Sobieskiego, ale w infrastrukturze panuje miszmasz i brzydota. Mam na myśli głównie skrzyżowanie ulic Targowej, Krakowskiej, Katedralnej i Wałowej. Drogi łączą się w jednym miejscu, ale każda jest wyłożona innym materiałem. Na Targowej mamy asfalt, Krakowską pokrywa nietrafiona kostka, na Katedralnej są „kocie łby”, a Wałowej – najtańszy bruk. W obrębie Starówki widać efekty remontów dokonanych w różnym czasie, które nie pasują do siebie nawzajem, brakuje jednolitego pomysłu i kompleksowego zagospodarowania. Tarnów ma nieciekawą małą architekturę, ławki są wszędzie inne, a niedawno na Rynku stanęły niepasujące do otoczenia brzozy. Zrozumiałbym, by okoliczne uliczki były obsadzone przez ten sam gatunek, ale rosnące w pobliżu drzewa są raczej przystosowane do typowo miejskiej infrastruktury.

REKLAMA (3)

Zbigniew Sipiora, prezes Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, z zawodu architekt, uważa, że Tarnów szpecą przede wszystkim garaże.
– Mogą być murowane lub blaszane, jednak są spotykane w całym mieście i często straszą swym wyglądem. Zezwolenia na lokalizacje garaży blaszanych były wydawane na około dziesięć lat, lecz stoją już znacznie dłużej i wyglądają okropnie. Dotyczy to zarówno centrum miasta, jak i bardziej odległych rejonów – mówi prezes. – Jedno z najbardziej brzydkich miejsc znajduje się przy wjeździe na osiedle Westerplatte od strony południowej, gdzie mieści się kompleks prywatnych garaży. Są zardzewiałe, zdewastowane, pobazgrane, a na ścianie szczytowej murowanego budynku widać ciąg liczników elektrycznych, uszkodzone skrzynki, powyrywane drzwiczki. W pobliżu osiedla wszystkie garaże są brzydkie, na co zwracał już kiedyś uwagę prezydent miasta. Jednak jako spółdzielnia nie możemy z nimi nic zrobić, bo jest to prywatna własność. Tylko magistrat ma możliwość interweniowania. A co sądzą o brzydszym obliczu Tarnowa ludzie, którzy tarnowianami stali się niedawno?

REKLAMA (2)

– Najbardziej drażni mnie wycinka drzew w Parku Strzeleckim, bo nieokiełznaną i surową przyrodę lubię nawet w mieście. Obecnie tarnowski park nie jest już takim, jakim był – zauważa Piotr Liana, pochodzący z Gorlic autor powieści kryminalnych osadzonych w tarnowskich realiach. – Listę najbrzydszych tarnowskich zaułków z powodzeniem może otwierać ul. Franciszkańska, i to nie tylko z powodu wypadających na pewnym odcinku „kocich łbów” na jezdni. Idąc w dół, ma się przed sobą wspaniałą panoramę na południową część miasta, uliczka jest malowniczo położona, niemniej jednak to potwornie zaniedbany zakątek. Franciszkańska wiedzie do mostu na Wątoku i bardzo fajnego bulwaru nad potokiem, ale w swoim najgorszym fragmencie jest niemal oderwana od innych rejonów miasta. Nie mogę pominąć również rażącego swym widokiem młyna Szancera.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze