„Burze piaskowe” na tarnowskich drogach

0
Czyszczarka
Zamiatarki czyszczą drogę. Ale czy na pewno?
REKLAMA

Część zmieszanego pyłu wzbija się w powietrze, część z powrotem osiada na jezdnię i pobliskie chodniki. Ludzie, którzy obserwują tę scenę, nie mogą się nadziwić. Jaki sens ma takie „sprzątanie”? Wydaje się, że więcej wynika z niego szkody niż pożytku, a w dodatku trzeba za to płacić. Może mielibyśmy do czynienia z inną sytuacją, gdyby po Tarnowie częściej kursowały polewaczki drogowe, zwłaszcza w czasie gorących, suchych dni.
Opisana scena, której byliśmy świadkami jadąc samochodem, najprawdopodobniej nie należy do odosobnionych. Uliczne zamiatarki pojawiają się w Tarnowie dość często i zapewne – szorując miotłą po suchym asfalcie – „produkują” tak samo dużo pyłu jak wtedy, na osiedlu „Falklandy”, gdy obserwowaliśmy pracę pojazdu specjalistycznego. Przed zamiatarką, za którą ciągnęły się wielkie obłoki kurzu, uciekali zaskoczeni przechodnie.
Zapytaliśmy Mariusza Burnóga, prezesa zarządu MPGK, dlaczego sprzęt używany do sprzątania ulicznych zanieczyszczeń spisuje się tak słabo, zostawiając za sobą mnóstwo pyłu.
– To nie jest zamiatanie na sucho – zapewnia prezes Burnóg. – Zamiatarki wyposażone są w urządzenie zraszające, które ma ograniczyć powstawanie pyłu podczas usuwania z jezdni zanieczyszczeń. Całą operację przeprowadzamy zgodnie z zasadami sztuki, korzystając z opracowanej kiedyś przez kogoś metody. Inna nie jest nam znana. Wiadomo, że na mokro nie da się zamieść drogi, bo powstanie błoto.

Za rzadkie sprzątanie?
Dlaczego jednak sprzątanie jest tak nieefektywne i szkodliwe dla środowiska? W czasie przejazdu jednej zamiatarki do atmosfery dostaje się mnóstwo pyłu zawieszonego, wyjątkowo dokuczliwego podczas długo utrzymującej się suszy. Czy zawodzą pod względem technicznym zraszarki, czy w pewnych warunkach nie są wystarczająco wydajne?
– Jeśli jakaś ulica nie była sprzątana od wielu lat, to być może nagromadził się tam taki nawis pyłu, zwłaszcza przy krawężnikach, że nie sposób go usunąć tak, by się nie kurzyło – przypuszcza prezes MPGK.
Zdaniem jednego z naszych rozmówców, niektóre zamiatarki MPGK widziane na ulicach są już starszego typu i mniej efektywne od obecnie produkowanych, znacznie nowocześniejszych.
Niezależnie od tego sytuacja mogłaby być inna, gdyby w Tarnowie częściej wykorzystywane były polewaczki drogowe. W czasie upalnych dni są bardzo przydatne. Ich praca nie tylko ogranicza ilość pyłów zwieszonych, poprawia jakość powietrza, ale także schładza nawierzchnie ulic, zmniejsza na pewien czas temperaturę najbliższego otoczenia. Regularnie polewane wodą ulice nie gromadzą aż tyle brudu. Część jego spływa do kratek ściekowych. Tymczasem w Tarnowie uliczna polewaczka to rzadki widok.
– Na przełomie czerwca i lipca takie pojazdy wyjeżdżały od nas na drogi, polewanych było kilkadziesiąt ulic, ale to nie my decydujemy, jak często ma się to odbywać – zaznacza prezes Burnóg. – Aby wykonać taką usługę, musimy mieć zlecenie z Zarządu Dróg i Komunikacji.
Także samochodowe zamiatarki wyjeżdżają na miasto po uprzednim zleceniu otrzymanym z ZDiK.

REKLAMA (3)

Oszczędzamy na polewaniu
Krzysztof Kluza z ZDiK w Tarnowie przyznaje, że polewanie ulic jest dość drogie i na fakt, że w mieście rzadko można ujrzeć pracującą polewaczkę drogową wpływa konieczność oszczędzania. Miasto ma określoną pulę funduszy na zimowe i letnie utrzymanie dróg. W praktyce jest tak, że na każdy kilometr jezdni, żeby ją zmoczyć, trzeba wylać od 1 do 2 metrów sześć. wody, do tego dochodzą koszty paliwa i pracy. Na polewaniu oszczędza więc nie tylko Tarnów.
W latach 80., ale także 90., w letnie gorące dni polewaczki pracowały na tarnowskich ulicach niemal codziennie. Poważne ograniczenia pod tym względem trwają już od dobrych kilku lat.
– W przeszłości te koszty były niższe, inaczej się rozkładały, więc nie było problemu. Ale o wysłaniu polewaczki na miasto zawsze decydowały te same kryteria: temperatura i stan jakości powietrza – dodaje Krzysztof Kluza.

REKLAMA (2)

Najlepiej nocą
Niedawno w mediach społecznościowych pojawił się filmik dotyczący innego przypadku związanego ze wzniecaniem pyłu w Tarnowie. Filmik zrobił karierę ogólnopolską. Pokazano na nim pracę ekipy, która strzygła trawnik w pobliżu bloków. Ponieważ był to okres suszy, za kosiarkami unosiły się wielkie kłęby prochu osiadającego między innymi na balkonach i parapetach okien.
Jeszcze inną sprawą są pory, w których na ulice kierowany jest sprzęt czyszczący nawierzchnie. Zamiatarka, o której wcześniej mowa, pojawiła się na ruchliwym odcinku drogi w godzinach popołudniowych. Poruszała się z prędkością roboczą, czyli mniejszą niż 20 km na godzinę, trudno było ją wyprzedzić.
– Tego typu pojazdy powinny pracować w innych, późniejszych porach, by nie komplikować ruchu na drogach – przyznaje Krzysztof Kluza.
– Próbowaliśmy czyścić ulice nie w dzień, ale nocą, choćby na Starym Mieście, ale od razu spotkało się to z nieprzychylną reakcją niektórych mieszkańców – wyjaśnia prezes Burnóg.
Późne pory pracy zamiatarek wydają się korzystniejsze także z innego powodu: mniej mieszkańców oddycha wtedy porwanym z ulic pyłem.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze