Od wczoraj mieszkańcy Tarnowa nie mogą otrząsnąć się po zdarzeniach, do jakich doszło w jednym z domów przy ul. św. Marcina. Choć aktualnie nie wyklucza się żadnej hipotezy związanej z tragedią, sąsiedzi snują domysły, że do zbrodni mogło wyjść w wyniku kłótni małżeńskiej.
Wczoraj kilkadziesiąt minut po przyjeździe służb ratunkowych udało nam się skontaktować z mieszkańcami sąsiednich domów. Rozmówcy, choć niewiele wiedzieli o życiu prywatnym sąsiadów, zgodnie potwierdzali, że nie byli świadkami żadnych incydentów z ich udziałem.
– Nasze dzieci razem bawiły się na ulicy. Nic niepokojącego nie dało się zauważyć w ich zachowaniu. Również rodzice wydawali się normalnie zachowywać. To ogromna tragedia dla nas wszystkich – opowiadała nam chwilę po tragicznych zdarzeniach jedna z sąsiadek.
Dziennikarzom „Faktu” udało się natomiast ustalić, że powodem makabrycznych wydarzeń mogły okazać się problemy w małżeństwie. Zamordowana kobieta miała jakiś czas temu złożyć pozew o rozwód, z czym nie zgadzał się jej mąż. – Słyszałem, że tydzień temu zwierzył się swojemu mechanikowi, iż żona chce go zostawić. Nie umiał sobie z tym poradzić. Powiedział, że jak się nie ogarnie, to ich wszystkich pozabija – przekazał dziennikarzom „Faktu” inny sąsiad.
To jednak wersja niepotwierdzona przez policję.
Więcej o sprawie napiszemy w najbliższym papierowym wydaniu tygodnika TEMI.
Przypomnijmy, że rok temu w centrum Tarnowa doszło do podobnej rodzinnej tragedii. Mężczyzna ranił nożem swoją żonę i śmiertelnie kilkuletniego syna.
Co wydarzyło się w bloku przy ul. Krakowskiej w Tarnowie? [ZDJĘCIA]
# # TEMI, Tarnów wiadomości, Tarnów zbrodnia, Tarnów makabryczne morderstwo, Tarnów tragedia






















