Z tego raportu wyłania się mało korzystny obraz Tarnowa. I chociaż trudno w jego przypadku mówić o upadku, to o rysującej się od kilku lat stagnacji już tak.
Obecny rząd, który zapowiada politykę równomiernej rozbudowy kraju, przygotował pakiet działań dla miast średniej wielkości, zapowiedziany w rządowej Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Nowy model Polski ma opierać się na rozbudowie bardziej proporcjonalnej, uwzględniającej specyfikę i różnorodność polskich miast, miasteczek i wsi. Planuje się na przykład, że miasta średniej wielkości (od 20 tys. mieszkańców wzwyż lub od 15 tys., pod warunkiem że stanowią siedzibę powiatu) będą mogły otrzymać do 2020 roku pomoc wartości ok. 2,5 mld zł. Do projektu włączono 255 miast w całym kraju, ale z pomocy, która zostanie udzielona w pierwszej kolejności, skorzystają 122. W grupie tej znajduje się również Tarnów.
Na potrzeby wspomnianej strategii Instytut Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN pod kierunkiem Przemysława Śleszyńskiego przygotował raport „Delimitacja miast średnich tracących funkcje społeczno‑gospodarcze”. Dotarliśmy do pełnego tekstu tego raportu, w którym uwzględniony jest m.in. Tarnów.
„Sześćdziesiątka” pod kreską
W opracowaniu autorzy zwracają uwagę, że w grupie miast średnich występują niekorzystne tendencje związane z ich silnym różnicowaniem się, w tym osłabianiem ich znaczenia społeczno‑gospodarczego. Problemy rozwojowe dotyczą m.in. spadku liczby ludności (zwłaszcza osób lepiej wykształconych, rzutkich, kreatywnych), pogarszania się struktury wieku mieszkańców czy zaniku funkcji ekonomicznych (utrata działalności i zmniejszanie się liczby siedzib dużych przedsiębiorstw).
W ogólnym opisie problemów odnoszących się do tzw. miast średnich, których soki często wysysają duże i silne aglomeracje, znalazło się wiele zjawisk dobrze znanych w Tarnowie. Także to: „nadmierne, kosztowne i szkodliwe dla organizacji życia społecznego dojazdy do pracy”. W przypadku Tarnowa z listy negatywnych zjawisk bez wahania można byłoby skreślić przede wszystkim dostępność transportową.
Autorzy analizy prześledzili sytuację 225 miast, uwzględniając 7 zasadniczych kryteriów, o których mowa będzie niżej. Z tej liczby wyłoniono 64 ośrodki, które spełniają 6 lub 7 wymogów sytuujących je w grupie miast będących w najtrudniejszym położeniu. W tej sześćdziesiątce jest także Tarnów. Na mapie Polski miasto to zaznaczono czerwonym, alarmistycznym kolorem. Jeśli chodzi o miasta z Małopolski, takim samym kolorem wyróżniono jeszcze Chrzanów, Olkusz, Wadowice, Nowy Targ i – co ciekawe – Zakopane. Wśród wymagających pomocy 225 miast są także Bochnia i Brzesko, lecz nie spotkamy ich pośród najbardziej zagrożonej „sześćdziesiątki”. Od pewnego czasu słychać, że Bochnia lepiej sobie radzi od Tarnowa, chociaż jest miastem znacznie mniejszym, ale wspomniane zestawienia nie potwierdzają już takiej opinii w przypadku Mielca i Dębicy.
Postępująca marginalizacja
Interesująca jest analiza pod względem marginalizacji. W tym przypadku wyodrębniono cztery grupy miast. W pierwszej znajdują się ośrodki kryzysowe, najbardziej dotknięte trudną sytuacją. Tarnów został zaliczony do grupy drugiej, scharakteryzowanej jako grupa „obniżającego się potencjału” (silne tracenie dotychczasowych funkcji, niekorzystna sytuacja społeczno – gospodarcza). Z miast małopolskich wymienia się ponadto Nowy Targ i Zakopane. W grupie czwartej, zagrożonej, ujęto między innymi Nowy Sącz, który w większości zestawień wypada korzystniej od Tarnowa. Lepiej wypadły też Stalowa Wola i Tarnobrzeg.
Pewnym pocieszeniem, ale chyba jedynym, jest tylko przeciętna kumulacja wszystkich problemów społecznych i ekonomicznych, z którymi ma się do czynienia w Tarnowie.
Kryteria, którymi posłużyli się autorzy opracowania, to zmiana liczby ludności w latach 2004‑ 2014 jako pośredni wskaźnik pokazujący zmianę atrakcyjności osiedleńczej miasta, prognoza liczby ludności GUS do 2035 r., zmiana liczby bezrobotnych, zmiana dochodów własnych w budżetach gmin, zmiana liczby zarejestrowanych podmiotów gospodarczych, zmiana liczby największych spółek, a także… zmiana liczby udzielonych noclegów. W tym ostatnim przypadku zapewne chodziło o funkcje turystyczne miast. Dane, którymi się posłużono, odnoszą się najczęściej do okresu 2004‑2014.
Miasto się kurczy
Łatwo z tego wywnioskować, że na słabą pozycję Tarnowa miało duży wpływ tzw. kryterium ludnościowe. Eksperci nie przeoczyli faktu, że pod tym względem Tarnów wśród miast powiatowych grodzkich należy do najbardziej zagrożonych w kraju. Można mieć nawet podejrzenie, że kryterium to w pewnym stopniu zafałszowało ogólny obraz miasta. Według szacunków liczący obecnie ok. 110 tys. mieszkańców Tarnów już za 13 lat może mieć ich ledwie 84,7 tys., przy czym – uwaga – po raz pierwszy uwzględniono nierejestrowaną emigrację zagraniczną. W gorszej sytuacji, gdy chodzi o tempo zmniejszania się liczby ludności, mogą się znaleźć tylko Bytom i Zabrze.Sytuacja jest tym bardziej alarmująca, że szacunki obejmujące rok 2050 mówią, że do tego czasu Tarnów może się skurczyć prawie… o połowę! Przewidywana liczba ludności to 57,2 tys. Oczywiście nie jest powiedziane, że ten czarny scenariusz sprawdzi się na pewno, ale już sam fakt, że istnieją przesłanki do takich prognoz, jest niepokojący.Trochę odwagi, trochę ryzyka
Z tych, ale nie tylko, opracowań wynika, że największym problemem Tarnowa – obok braku dużych inwestorów – jest sytuacja demograficzna. Używając prostego porównania, jest to bomba z opóźnionym zapłonem, której wybuch spowoduje najróżniejsze skutki, zawsze negatywne. Jednym ze skutków może być zachowawcza postawa potencjalnych inwestorów, którzy oprócz tego, że poszukują przyjaznych biznesowi warunków, śledzą podobne analizy do tych, które tutaj omawiamy. Ktoś, kto zamierza na dłużej zainwestować spore pieniądze, chce wiedzieć, jak wygląda lokalny rynek nie tylko dzisiaj, ale także zechce sprawdzić jego potencjał na przyszłość. Nikt dziś nie działa już w ciemno.
Dlatego władze samorządowe – te czy inne – powinny skoncentrować się na ostro zaznaczającym się problemie demograficznym Tarnowa. Miasto na pewno nie jest w stanie upadku, ale coraz powszechniejsze staje się odczucie przedłużającego się w nim zastoju. Poczucie to również ma wpływ na sytuację demograficzną, na migrację ludności. Gdzie indziej, aby ten problem ograniczyć, a ponadto pozyskać nowe tereny i dodatkowe wpływy do budżetu, dąży się do powiększania granic administracyjnych. Dzieje się tak mimo często dużych oporów ze strony mieszkańców sąsiednich miejscowości. Przy jednak dobrze przemyślanej strategii są to opory do pokonania, ale niezbędne są decyzje odważne, a nawet ryzykowne.




















![Remont ulicy Piłsudskiego na półmetku. Gdzie się podział wykonawca inwestycji? [ZDJĘCIA] Remont przy I LO](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2022/09/remont-przy-i-lo-100x70.jpg)

