Bułgar potrafił…
W Tarnowie i okolicach większych afer związanych ze skopiowaniem danych kart płatniczych ostatnio na szczęście nie mieliśmy, choć osoby, przede wszystkim starsze, które z kartami i bankomatami nie są za pan brat, przypominają wydarzenie sprzed sześciu lat, gdy młody Bułgar jakimś cudem zdołał wyposażyć w czytnik pasków magnetycznych kart płatniczych i mini kamerkę, filmującą wprowadzane przez klientów numerki PIN, bankomat Banku Pekao SA na Placu Kazimierza w Tarnowie, będący de facto w ścianie tegoż bankowego obiektu i pod okiem bankowej kamery. Zdobyte w ten sposób dane odpowiednio wykorzystał, czyli za pomocą sklonowanych kart i dopasowanych numerów PIN na kontach, niczego nieświadomych klientów banku, dokonano kilkunastu transakcji. Bułgara policja namierzyła i złapała, okazało się, że był członkiem większej, międzynarodowej grupy przestępczej.
Bułgar dokonał tzw. skimmingu – pochodzące z języka angielskiego słowo rozpowszechnione jest na całym świecie i służy określeniu skopiowania paska magnetycznego i chipu karty oraz przejęcia przez kamerę wpisywanego przy bankomatowej transakcji numeru PIN. Z reguły zdobyte w ten sposób dane przekazywane są drogą radiową do zaparkowanego w pobliżu samochodu i zapisywane. Następnie wystarczy już tylko wykonać ze zdobytych danych „ślepe” karty i przestępcy mają dostęp do kont.
Czy banki chronią swoje bankomaty przed skimmingiem? – Montowanie przez przestępców jakichś urządzeń przy naszych bankomatach w Tarnowie jest niemożliwe, ponieważ każdy jest monitorowany przez kamery – mówi pracownica jednego z tarnowskich banków. – Gdyby się również okazało, że ktoś korzystał w bankomacie z kradzionej karty, to możemy uzyskać jego zdjęcie.
Nie trać z oczu swojej karty
Sklonowania karty płatniczej najłatwiej jest dokonać w jakimś punkcie sprzedaży, gdy klient płaci za zakupiony towar lub usługę. Wystarczy stracić kartę z oczu na kilkanaście sekund a nieuczciwy sprzedawca może, przy pomocy niewielkiego i stosunkowo łatwo dostępnego urządzenia, skopiować informacje zawarte na karcie. Zdobyte w ten sposób dane skopiowane zostają na nową tzw. „ślepą” kartę, a ta może posłużyć np. do zakupów internetowych, dopóki właściciel prawdziwej karty jej nie zablokuje. Gdy przestępca zna kod PIN naszej karty, to może też opróżnić nasze konto przy pomocy bankomatu.
– Warto pamiętać o takich możliwościach i nieuczciwych sprzedawcach i nie tracić naszej karty z oczu – przestrzegają zajmujący się bankową przestępczością policjanci. – Gdy sprzedawca lub kelner chce udać się z naszą kartą na zaplecze sklepu czy restauracji, powinniśmy przeciwko temu stanowczo zaprotestować. Tego rodzaju proceder jest u nas rzadkością, ale strzeżonego…
W Polsce taki przypadek jeszcze się nie zdarzył, ale w USA, Niemczech czy Francji były przypadki, że przestępcy bezczelnie stawiali w dobrym punkcie swój spreparowany bankomat, który, po włożeniu karty i wpisaniu numeru PIN, wyświetlał na ekranie informację o awarii. Później wystarczyło tylko usunąć bankomat i skopiować zebrane dane.
PIN najlepiej w głowie
W Polsce zdecydowanie najwięcej przestępstw związanych z kartami płatniczymi dokonywanych jest po ich kradzieży lub zgubieniu. Karta zbliżeniowa, znajdująca się w skradzionym lub zgubionym portfelu, może być natychmiast wykorzystana do szybkiego zrobienia wielu zakupów. Z reguły limity jednorazowej transakcji bez konieczności podawania kodu PIN to 50 zł, czyli do zauważenia zguby lub kradzieży i zablokowania karty możemy stracić co najmniej kilkaset złotych, a bywa i tak, że w portfelu znajdzie się zanotowany numer PIN i wtedy już nic nie uchroni bankowego konta przed opróżnieniem.
Z informacji policji wynika też, że w wielu miastach działają wyspecjalizowane grupy kieszonkowców, które obserwują bankomaty lub kasy w galeriach handlowych. Osoba dysponująca kartą jest śledzona, a następnie, gdy okoliczności sprzyjają, przestępcy kradną portfel lub torebkę. Karta przekazywana jest specjalnie przygotowanej i wzbudzającej zaufanie osobie z przestępczej grupy, która błyskawicznie dokonuje zakupów. Najczęściej kupowany jest drogi sprzęt elektroniczny, artykuły gospodarstwa domowego i biżuteria. Przestępcom wystarczy godzina lub dwie, aby opróżnić konto przed zgłoszeniem przez właściciela kradzieży karty. Bywa i tak, że takie karty natychmiast wywożone są za granicę i tam dokonuje się zakupów, aby zmniejszyć ryzyko wpadki.
Jak się nie dać „zbliżyć”?
Warto również pamiętać, że do wielu transakcji – przede wszystkim internetowych oraz związanych ze sprzedażą wysyłkową – wystarczy tylko imię i nazwisko, numer karty, drukowany z tyłu kod CVV/CVC oraz data jej ważności. Mając skradzioną kartę przestępcy dokonują szybkich zakupów, które – najczęściej przez firmy kurierskie – dostarczane są do podstawionych i opłaconych osób, które nic nie wiedzą o charakterze całego procederu. Zanim właściciel karty dowie się o obciążeniu mu konta kosztem zakupów, których nie dokonał, mija kilka lub kilkanaście dni, a po przestępcach nie ma śladu.
Wraz z rozpowszechnieniem się kart zbliżeniowych, pojawiło się również zjawisko ich niezauważalnego kopiowania przez przestępców poprzez przykładanie do torebek, portfeli, kieszeni odzieży itp. odpowiednich skanerów, które na zasadzie indukcji elektromagnetycznej wzbudzają chip karty (tak jak to dzieje się np. w sklepowym terminalu), a ten transmituje dane, które, będący w posiadaniu przestępców skaner zapisuje. Następnie dane kopiowane są do chipu „ślepej” karty i już można trochę poszaleć z zakupami. Dodajmy, że nie jest to rozpowszechniony proceder, ponieważ przestępca musi się bardzo zbliżyć do swojej ofiary – chip karty można wzbudzić dopiero z odległości kilku centymetrów. Stuprocentowo bezpiecznym rozwiązaniem są portfele z wszytą metalową siateczką lub metalizowane etui na karty – taka swoista klatka Faraday’a nie pozwoli się dostać do naszej karty.
Tak jak nie zwalczymy do końca fałszowania i kradzieży pieniędzy, również nie zwalczymy fałszowania lub kradzieży kart płatniczych. Chodzi o to, aby zminimalizować to niebezpieczeństwo i stworzyć taki system zabezpieczeń, który sprawi, że przestępczość związana z kartami stanie się po prostu nieopłacalna. Jak na razie ów system zabezpieczeń to w zdecydowanej większości przypadków ów wspominany tutaj numer PIN, o którym można rzec, że jest bezpieczny „do pewnego stopnia” oraz system zastrzegania utraconych kart, na który zwraca się dużą uwagę. Obecnie w większości banków utraconą kartę można zgłosić przez całą dobę i teoretycznie numer karty jest natychmiast blokowany w bankowym systemie. Chroni to posiadacza karty, który od tego momentu nie odpowiada za transakcje dokonane przy pomocy karty, ale na straty narażony może zostać bank.
























