Darmowe autobusy dla tarnowian?

0
darmowy autobus
darmowy-autobus
REKLAMA

Lista innych miast, które zaczęły zastanawiać się nad darmową komunikacją, jest długa: Kraków, Warszawa, Płock, Olkusz, Szczecin, Siedlce, Poznań, Częstochowa, Trójmiasto, śląska aglomeracja. W niektórych ośrodkach odbyły się nawet pikiety w tej sprawie, a często przewodzą im związkowcy z „Sierpnia 80”. Entuzjaści pomysłu często powołują się na dwa pierwsze przykłady, które mają dowieść, że to naprawdę jest możliwe.
Postanowiliśmy porozmawiać z tymi, którym już się udało albo ma udać się wkrótce.
Najpierw Ząbki, ok. 30‑tysięczne miasto pod Warszawą. Dysponuje dwiema liniami autobusowymi o łącznej długości 38 km. Piotr Gołębiewski z Urzędu Miasta w Ząbkach jasno tłumaczy przyczynę wprowadzenia bezpłatnych przejazdów:
– W mieście mamy ok. 20 tys. osób, które tu mieszkają, lecz nie są zameldowane. Ząbki to dla wielu osób rodzaj podwarszawskiej sypialni. Komunikacja bezpłatna dotyczy tylko mieszkańców z meldunkiem po to, by zachęcić resztę do zameldowania się u nas i płacenia podatku. Dlatego uważamy, że na darmowych autobusach możemy w sumie zyskać. A Tarnów? Sami musicie dokładnie policzyć, czy wam się to opłaci. Komunikacja w większym mieście to większa skala różnych zależności.
Żory na Śląsku, 60 tys. mieszkańców, mają mieć darmowe autobusy od stycznia przyszłego roku. I to dla wszystkich, także mieszkańców innych gmin. Funkcjonuje tam 12 linii obsługiwanych przez różnych przewoźników w ramach Międzygminnego Związku Komunikacyjnego.
Gratis tylko dla „samochodziarzy”
– W tej sprawie dzwonią do nas różne miasta, ostatnio nawet Kraków. W Poznaniu, na specjalnym spotkaniu, prelegentem omawiającym temat bezpłatnej komunikacji był prezydent naszego miasta. Wszyscy dopytują się, jak tę sprawę poprowadziliśmy i ile to będzie kosztować. W naszym przypadku chodzi o dodatkową kwotę ok. 900 tys. zł – mówi Anna Ujma, doradczyni prezydenta Żor. – Myślę, że w przypadku większych miast, jak Tarnów, decyzje w tej kwestii trzeba podejmować bardzo rozważnie. Ponad 100‑tysięczne miasto to już nieco inny organizm miejski, a komunikacja w nim jest bardziej rozbudowana. Chociaż Warszawa też analizuje problem, biorąc pod uwagę opcję: za darmo tylko dla zameldowanych.


W Nysie, 45‑tysięcznym mieście na Opolszczyźnie, przyjęto jeszcze inny system: za darmo wyłącznie dla właścicieli samochodów. Tam biletem ma być dowód rejestracyjny pojazdu.
Jak widać z powyższego, trudno wśród tych przykładów szukać analogii w komunikacyjnym Tarnowie. Miasto jest znacznie większe od wyżej wymienionych; funkcjonuje w nim ok. 40 linii.
– Obawiam się, że gdybyśmy zdecydowali się na bezpłatne przejazdy, ilość pasażerów wzrosłaby na tyle, że na niektóre linie trzeba byłoby wprowadzić dodatkowe autobusy. A to są kolejne koszty – mówi Krzysztof Kluza, dyrektor Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych Urzędu Miasta Tarnowa.
W 2013 roku komunikacja miejska w Tarnowie kosztowała ok. 26 mln zł, wpływy z biletów wynoszą 15‑16 mln. Od razu widać, ile należałoby dołożyć…
Zaoszczędzić można byłoby jednak na biletach – niepotrzebny byłby druk, sprzedaż oraz ich kontrola. Dyrektor Kluza jest sceptyczny:
– To nie byłyby wielkie oszczędności. Dużo biletów już łączonych jest z kartą miejską, najwięcej zaoszczędzilibyśmy na dystrybucji. To jednak nie rozwiązuje problemu. Ciągle robię zestawienia ekonomiczne dla prezydenta miasta. Decyzja jeszcze nie zapadła.
Komu zabrać, komu dać?
Czy 10‑11 mln zł, które trzeba byłoby dodatkowo dołożyć do autobusów, to dużo jak na miasto z rocznym budżetem wynoszącym ok. 600 mln? Odpowiedzi mogą być różne, wiele zależy od punktu odniesienia. Przykładowo w tym roku 10 mln przeznaczyć ma się na termomodernizację (ocieplenie) budynków szkolnych, a 30 mln na drogi miejskie. Od 10 do 13 mln zł wydaje się corocznie w Tarnowie na kulturę. Opieka społeczna w mieście na różne świadczenia rodzinne przeznacza 18,3 mln zł (dane za 2011 rok).
– Jesteśmy za maksymalnymi ulgami dla mieszkańców – mówi Sławomir Kolasiński, skarbnik miasta. – Musimy jednak zdać sobie sprawę z tego, że aby tak się stało, należałoby w innych działach wydatków bieżących znaleźć oszczędności, np. na usuwaniu dziur ulicznych, sprzątaniu miasta, oświetleniu czy oświacie.
Trudno się zgodzić z podnoszonym przez entuzjastów darmowej komunikacji argumentem, że jeśli Tarnów umożliwi podróże za darmo osobom zameldowanym w tym mieście, to będzie to zachęta dla grupy niezameldowanych, którzy teraz nie płacą tu podatku dochodowego. Czyli mamy do czynienia z myśleniem „ząbkowskim”, tyle że obydwa przykłady są nieporównywalne. W Ząbkach, jak napisaliśmy, chodzi o ok. 20 tys. takich osób, w Tarnowie o niecałe 3‑4 tysiące… Nie zapominajmy też, że według ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych roczne PIT‑y powinny być składane w urzędzie skarbowym zgodnie z miejscem zamieszkania, a nie zameldowania! Nic więc nie stoi na przeszkodzie, by meldunek mieć na przykład w Grybowie, a podatki płacić w Tarnowie, jeśli tylko tu się mieszka.
Miłe złudzenia
Naturalnie, darmowa komunikacja miałaby wiele zalet: mniej byłoby ulicznych korków i bardzo groźnych spalin w powietrzu, może mniejsze byłyby fundusze na budowę kolejnych parkingów. Może, ponieważ nie wiadomo, na ile pomysł by chwycił; sporo ludzi ceniących sobie motoryzacyjną wygodę i swoje przyzwyczajenia nadal gotowych byłoby ponosić tego koszty. Wiele jednak wskazuje na to, że do tego interesu miasto musiałoby w sumie dołożyć więcej niż 10 mln zł, ponieważ – o czym się zapomina – spadłyby wpływy za płatne parkowanie pojazdów w mieście.
Można oczywiście powiedzieć, że przecież pomysł z darmową komunikacją powiódł się w estońskim Tallinie liczącym 420 tys. mieszkańców. To stamtąd nadeszły do Polski marzenia o bezpłatnych przejazdach w miastach, a dziś wspomniane w tekście Żory szykują się – na zaproszenie Tallina – do wymiany doświadczeń w tej sprawie. Wyraźnie widać, że Estonia zadowolona jest z zagranicznej promocji, którą umożliwił jej nowy pomysł na miejską komunikację w stolicy tego kraju, choć wcale nie ona jest w tej sprawie światowym pionierem.
Sięgając po różne przykłady, najlepiej polskie, zaglądnijmy jeszcze do Płocka, miasta 120‑tysięcznego, nieznacznie większego od Tarnowa. Oczywiście, tam też jest poruszenie w związku z nową koncepcją, ale samorząd daje do zrozumienia, że nic z tego nie wyjdzie, że w większych miastach sprawa jest bardziej skomplikowana oraz bardziej kosztowna. Niezależnie od tego, kto ma rację w tej sprawie, prawda jest taka, że kilkanaście milionów zł – tak jak w przypadku Tarnowa – trzeba byłoby zaoszczędzić kosztem czegoś lub kogoś, żeby dołożyć do komunikacji. Jazda autobusem za darmo byłaby tylko miłym złudzeniem darmowości, bo w końcu i tak za wszystko płaci podatnik.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze