
Niedawno pisałem o tym, że na tablicach informacyjnych „Atrakcje turystyczne Małopolski”, ustawionych wzdłuż autostrady A4 w okolicach Tarnowa – Tarnowa nie ma. Ostatnio pewne znane wydawnictwo opracowało mapę: „100 najciekawszych miejsc w Polsce, które musisz zobaczyć”. Próżno szukać tam Tarnowa. W najważniejszym ogólnopolskim dzienniku znalazł się dodatek pt. „Kraków i Małopolska – największe w Polsce zagłębie turystyczne”, ale w tym „zagłębiu” Tarnów nie istnieje, choć wymienia się kilkadziesiąt innych miejscowości. Tak samo nie ma Tarnowa w nowym rankingu Polskiej Organizacji Turystycznej dotyczącym największych atrakcji turystycznych w poszczególnych województwach.
Dlaczego się tak dzieje? Odpowiedź sugeruje treść zawarta choćby we wspomnianych kilku publikacjach. Dwa przykłady. Na mapie „100 najciekawszych miejsc” zaznaczono Rzeszów. Rzeszów dziś imponuje nowoczesnością i rozmachem, ale pod względem historycznym i znaczenia obiektów zabytkowych wyraźnie ustępuje Tarnowowi. Na mapie wygrywa jednak, bo ma interesującą, wzbudzającą emocje trasę podziemną.
Turysta po nowemu
W artykule o Małopolsce jako zagłębiu turystycznym, bardzo obszernym, ani razu nie pada nazwa „Tarnów”, natomiast jest mowa np. o Nowym Sączu. Dlaczego? Dlatego że Nowy Sącz ma Miasteczko Galicyjskie. Rekonstrukcja dawnej małomiasteczkowej zabudowy z okresu Galicji, wraz z bogatym zapleczem gastronomiczno‑hotelowym, wygrywa, jak widać, z tarnowską „perłą renesansu”.
Obawiam się, że ten niekorzystny dla Tarnowa trend w przyszłości jeszcze się umocni, gdyż dzisiaj nowe pokolenie turystów jest już inne niż kiedyś. Obecnie zwykły turysta, coraz częściej „formowany” przez Internet, technikę cyfrową i świat obrazu, oczekuje nie tylko ładnych zabytkowych miejsc, ale także specjalnych wrażeń i emocji. Chce coś przeżyć i zapamiętać na dłużej. Dziś turysta nastawiony jest na – jak modnie się to określa – „event”, na niezwykłe zdarzenia, których można doświadczyć tylko tu i teraz. Co w tej kwestii ma do zaproponowania Tarnów?
Niewiele. Kiedy turysta przyjeżdża do Tarnowa, także w pełni sezonu, widzi zwykle opustoszałą, wyludnioną starówkę, o czym donoszą już zaskoczeni turyści z Polski na forach czy blogach podróżniczych. Z ciekawości przejrzałem tarnowski kalendarz imprez z ostatniej długiej majówki sprzyjającej uprawianiu turystyki. Nie znalazłem tam nic, co mogłoby zainteresować kogoś z zewnątrz i ściągnąć go w tym czasie do Tarnowa. Znakomita bez wątpienia Tarnowska Nagroda Filmowa tej roli nie spełni.
Zatrudnić… wróżkę
Dziś jest tak, że wspaniała katedra czy unikatowy ratusz będą podziwiane głównie przez miłośników i koneserów zabytków, zwykły turysta będzie je postrzegał jako jedne z wielu. Tarnów musi zacząć się wpasowywać w masowe gusta, częściej organizować ciekawe imprezy, przygotowywać szczególne atrakcje, być otwarty na potrzeby i oczekiwania różnych grup gości i turystów (np. dzieci i młodzieży). Kraków dawno już zrozumiał, że sam Wawel czy Sukiennice, choć są niepowtarzalne w europejskiej skali, dzisiaj nie wystarczą. Obok tradycyjnych atrakcji, odziedziczonych w spadku po historii, coraz częściej w Polsce wykorzystuje się wyrafinowaną technikę, proponuje multimedialne muzea i ekspozycje (takie jak choćby w nieodległych Ciężkowicach), które zapierają dech. Obecnie muzea w martwej, tylko „gablotowej” formie mają coraz mniejsze szanse na popularność. Czy w Muzeum Etnograficznym przy ul. Krakowskiej nie można byłoby zorganizować dla turystów – jako stałej atrakcji – pokazów cygańskich wróżb z wykorzystaniem zgromadzonych tam do tego celu magicznych rekwizytów? Czy dla dobrej zabawy nie można byłoby zatrudnić, częściej niż raz w roku, dyżurnej Cyganki, która „prawdę ci powie”? Swoją drogą w nieistniejącym już Domu Kultury Romów przy ul. Żydowskiej już w przeszłości przyjmowała kiedyś wróżka i ogólnopolskie przewodniki Pascala chętnie o tym informowały…
Zapomniane skarby
Tymczasem w Tarnowie nie da się załatwić nawet prostych, mniej wyszukanych spraw. Już w starych przewodnikach po Polsce, z lat 60. i 70., można natrafić na informację, że z 72‑metrowej wieży tarnowskiej katedry roztacza się wspaniały widok na stare miasto. Do tej pory nikt jednak tego waloru nie wykorzystał. Nie można obejrzeć starówki ani z katedralnej wieży ani z Ratusza. W wielu mniej znaczących miastach – ostatnio nawet w małym podkarpackim Przeworsku – uruchomiono wieże widokowe, ale w Tarnowie jest to rzecz ciągle nie do załatwienia.
Ostatnio całkowicie upadł pomysł zbudowania w mieście rotundy wystawienniczej, w której możliwa byłaby znakomita ekspozycja fragmentów unikatowej Panoramy Siedmiogrodzkiej.
Jasło zabiegające o rozgłos urządziło w pobliskiej Trzcinicy imponujący skansen archeologiczny, a starannie zrekonstruowane średniowieczne grodzisko (liczne imprezy) stało się magnesem dla tysięcy wycieczkowiczów. Czy taka atrakcja nie byłaby możliwa w rejonie tarnowskiej „Marcinki”, gdzie przed laty odkryto ślady jednego z największych grodów obronnych wczesnośredniowiecznej Polski?
Tarnów powinien położyć większy nacisk na promocję w ogólnopolskich mediach. Na przykład nie mogę się na nadziwić, jak mało znane w Polsce jest choćby Muzeum Diecezjalne, gdzie zgromadzono wiele gotyckich, bezcennych skarbów, których nie powstydziłyby się nawet renomowane placówki w Europie.
Reklama z balonem
Tarnów od czasu do czasu próbuje się promować w „Dzień dobry TVN”, ale dzieje się to w czasie, gdy większość rodaków już jest w pracy albo dopiero budzi się ze snu. Mniejsze od Tarnowa Krosno tę samą stację zainteresowało mistrzostwami w sportach balonowych, przez cały majowy weekend świetnie promując także inne lokalne atrakcje. Tarnów też ma tradycje w sportach balonowych, już przedwojenne, nie wspominając o obecnych międzynarodowych sukcesach tarnowskich baloniarzy, ale nie ma lądowiska. Nie ma, bo nie chce mieć.
Nie mogę też zrozumieć, dlaczego Solinę, wiejską bieszczadzką gminę, stać na regularną reklamę przed prognozą pogody zaraz po Wiadomościach w TVP 1 w porze największej oglądalności, a Tarnów nie. A przecież „polski biegun ciepła”, najcieplejsze miasto w Polsce, mógłby znakomicie wpisać się w tę pogodową konwencję.
O jedną trzecią zwiększyła się turystyczna frekwencja w Sandomierzu, gdy miasto postanowiło wesprzeć produkcję popularnego serialu emitowanego w telewizyjnej Jedynce. W Tarnowie, mieście prawie pięć razy większym i z odpowiednio większym budżetem, słychać, że nie ma funduszy na takie przedsięwzięcia. To na jakie są?
Przy tego typu okazjach w Tarnowie najczęściej słyszy się właśnie, że albo nie ma pieniędzy, albo z innych powodów „nie da się”. Jestem przekonany, że w Tarnowie nie brakuje ludzi z pomysłami, ale być może problem tkwi w zbyt skromnym budżecie na promocję. W ten sposób od lat marnuje się turystyczny potencjał miasta, które na przybyszach mogłoby zarabiać o wiele więcej. Nie dajmy się zwieść nieznacznie rosnącym statystykom dotyczącym turystyki w Tarnowie, będącym głównie „efektem autostrady”, a nie nowej przemyślanej polityki. Mam przede wszystkim wrażenie, że w Tarnowie brakuje zrozumienia dla dość oczywistej zależności: miejsce znane, lubiane i podziwiane przyciąga nie tylko gości i turystów. Może zacząć zwracać uwagę także poważniejszych inwestorów, o których Tarnów również zabiega.




















![Ruszyły tarnowskie fontanny [ZDJĘCIA] Fontanna Sanguszków](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2022/05/fontanna-sanguszkow-100x70.jpg)