Tylko sąd rozstrzyga, czy zabójca działał pod wpływem silnego wzburzenia. Jeśli tak, to możliwe jest rozważenie łagodniejszego wymiaru kary. Sprawcy „zwykłego” zabójstwa grozi od 8 do 25 lat pozbawienia wolności, a nawet kara dożywotniego więzienia. Natomiast osoba popełniająca zbrodnię pod wpływem afektu może trafić za kratki na czas od roku do dziesięciu lat. – Możliwe jest to tylko w przypadku afektu fizjologicznego, usprawiedliwionego okolicznościami. Czymś innym jest afekt patologiczny, wynikający z zaburzeń psychicznych – wyjaśnia Tomasz Kozioł, sędzia Sądu Okręgowego w Tarnowie.
Nie każde wzburzenie towarzyszące sprawcy w chwili zbrodni można uznać za afekt. Prokuratorzy najczęściej jednak mają do czynienia z przestępstwami, za którymi kryją się silne emocje. Zbrodnie dokonywane z zimną krwią należą do rzadkości. Ofiarami są zwykle osoby z rodzinnego, sąsiedzkiego czy towarzyskiego kręgu, z którymi sprawcy utrzymują kontakty dłuższy czas. Kiedy ich wzajemne relacje stają się toksyczne, oparte na krzywdzie, podejrzliwości czy przemocy, wystarczy kropla, by doszło do zachwiania równowagi psychicznej i niekontrolowanej agresji.
– Z naszych doświadczeń wynika, że do tragedii dochodzi najczęściej w rodzinach, sąsiedzkich wspólnotach. Poprzedzają je nierzadko: spożywanie alkoholu, upokarzanie, przemoc psychiczna i fizyczna. Wystarczy impuls, jedno słowo, by obudzić chęć odwetu za domniemane czy prawdziwe krzywdy… – zwraca uwagę prokurator Mieczysław Sienicki z Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.
– A stąd tylko krok do zbrodni, niekiedy wstrząsającej jak ta sprzed kilku lat w Sukmaniu, która poruszyła opinię publiczną. Szesnastolatek zabił tam siekierą pijanego ojca i zakopał w gnoju, a narzędzie zbrodni wrzucił do studni. Nie wytrzymał ciągłych upokorzeń z jego strony i znęcania się – popełnił makabryczną zbrodnię, za którą odpowiadał przed sądem. Psychicznie nie wytrzymała też mieszkanka Bochni, która opiekowała się schorowanym, niepełnosprawnym rodzicem. Miała najwyraźniej dość uciążliwej opieki nad starym ojcem, nieustannych pretensji i pewnego dnia zostawiła go samego w domu z zapasem żywności. Wyjechała ze znajomym na kilkanaście dni do Sopotu, a w międzyczasie ojciec zmarł z głodu.
Odebrać rozum i psychiczną równowagę potrafi też chora namiętność. Przed kilku laty mieszkaniec Dąbrowy Tarnowskiej został skazany na osiem lat za usiłowanie morderstwa młodej kobiety, która odrzuciła jego zaloty. W przypływie szału próbował ją udusić, a siedząc już w więzieniu, wysyłał jej listy z wyznaniami miłości. Z kolei tarnowianin, który skutecznie udusił żonę, popadł w głęboką depresję i dojmujące poczucie winy. Pisał z aresztu prośby o udzielenie przepustki, żeby mógł „skończyć z sobą”. Zgody oczywiście nie otrzymał, ale ze sobą skończył, wieszając się w więziennej celi.
Kolejny „dusiciel” odwiedził nocny klub w Tarnowie. Tam poznał ukraińską prostytutkę, z którą zabawiał się potem w mieszkaniu, popijali też wspólnie alkohol. W pewnym momencie doszło między nimi do gwałtownej kłótni i w afekcie udusił Ukrainkę, a w usta wetknął jej biustonosz.
– W sprawach karnych, w tym zabójstw, orzekam od 2002 roku i nie wydałem dotąd wyroku uznającego działanie zabójcy w afekcie i nie przypominam sobie, aby takie orzeczenia zapadały w naszym sądzie. Oczywiście obrońcy na sali rozpraw usiłują bardzo często przekonać sąd, że ich klienci ulegli silnemu wzburzeniu usprawiedliwionemu okolicznościami i kara powinna być adekwatnie niższa – przyznaje sędzia Tomasz Kozioł. – Zadaniem sędziego jest ocenić wszystkie okoliczności przestępstwa i wydać sprawiedliwy werdykt, nie ulegając emocjom.
Emocje popychają do zabójstwa
REKLAMA
REKLAMA
























