Kiedy gruchnęła wieść o tym, że Tarnów, 100-tysięczne miasto, dawna stolica województwa, wkrótce może nie mieć dworca autobusowego, wielu załamało ręce. Dla nich jest to kolejny przykład, że Tarnów pod względem swego znaczenia znowu się stacza i że coraz bardziej staje się prowincjonalny. Tymczasem także w wielu innych miastach wystąpiły poważne problemy z utrzymaniem dworców, które w dotychczasowej formie wydają się reliktem przeszłości.
Wiadomość pochodząca od obecnego właściciela dworca wywołała w Tarnowie spore poruszenie. Przypomnijmy, że w marcu firma Mądel wypowiedziała umowy o korzystaniu z obiektu wszystkim przewoźnikom, którzy mają miesiąc, by znaleźć nowy przystanek. A jeszcze nie tak dawno miasto snuło plany o utworzeniu tutaj centrum komunikacyjnego z udziałem dworców kolejowego i autobusowego…
W latach siedemdziesiątych dworzec PKS w Tarnowie był dumą miasta. Jak na ówczesne standardy był to obiekt nowoczesny, zwracający uwagę swoją architekturą i przestronnością. To projekt Zbigniewa S. Bielaka i Aleksandra Papeża. Oddany do użytku w lipcu 1973 roku, w przeddzień 29. rocznicy narodzin Polski Ludowej, dwa lata później, po gierkowskiej reformie administracyjnej kraju, stał się dworcem „wojewódzkim”. Jego ranga zaczęła maleć w latach 90., wraz z malejącą rolą komunikacji publicznej wypieranej gwałtownie przez motoryzację indywidualną i otwarciem rynku dla przewoźników prywatnych. Podupadające przedsiębiorstwo w Tarnowie, kiedyś jeden z największych oddziałów PKS w kraju, pod koniec 2011 roku sprzedało obiekt prywatnej firmie Mądel.
























