– Odganiają ludzi, jednych od drugich… – takie komentarze słyszeliśmy na Małym Burku w Tarnowie. Na tym i pozostałych miejskich placach targowych handel prawie zamarł.
Nie rezygnują tylko pojedynczy sprzedawcy warzyw i owoców, choć kupujących coraz mniej. Zakaz gromadzenia się w związku z epidemią koronawirusa jest na ogół traktowany poważnie i odpowiedzialnie. Ulice przemierzają pojedynczy przechodnie, tereny zielone też nie są oblegane, przed wejściem do sklepów, czy urzędów pocztowych ustawiają się zdyscyplinowane kolejki. Ludzie cierpliwie czekają zachowując odpowiedni dystans między sobą.
Nie wszyscy jednak wytrzymują radykalne ograniczenia w poruszaniu się i domową izolację. Tym bardziej, że wiosenna aura zachęca do przebywania na świeżym powietrzu. Policja zmuszona jest przywoływać do porządku tych, którzy lekceważą zakaz zbierania się w miejscach publicznych. Tarnowscy stróże prawa ukarali już kilkadziesiąt osób mandatami w wysokości 200-300 złotych, są też pierwsze wnioski do sądu o ukaranie łamiących przepisy wynikające ze stanu epidemii.
























